Sianos usłyszał wyrok po bandyckim ataku w ringu. Bez litości

Marcin Sianos jest na ustach całego polskiego środowiska bokserskiego po skandalicznym zachowaniu podczas walki z Adrianem Bizewskim. Sianos rzucił się na rywala i zasypał leżącego Bizewskiego gradem ciosów. Publiczność w Koszalinie była oburzona. Na sprawę zareagowała już Polska Unia Boksu (PUB), która postanowiła poważnie ukarać Sianosa za niesportowe zachowanie.

Do skandalu doszło na początku marca podczas gali Kapeo Rocky Boxing Night w Koszalinie. W trakcie drugiej rundy walki Sianos - Bizewski pierwszy z nich powalił rywala i zaczął zadawać serię ciosów, w tym te nieprzepisowe. To musiało się zakończyć natychmiastowym zakończeniem walki. Komentatorzy Polsatu Sport Fight stwierdzili wprost, że Sianos "zapomniał, że to nie jest MMA".

Zobacz wideo Trener Błachowicza zabrał nas na trening. „Lepiej nie trenujcie bez śniadania"

Wieloletnia dyskwalifikacja dla Sianosa

Po skandaliczny wyczynie Sianosa w ringu puściły wszystkim emocje. Koszalińska publika wykrzykiwała w jego kierunku wulgarne hasła, niektórzy byli gotowi do przeprowadzenia natychmiastowego linczu. Kibiców musieli uspokajać sędziowie, ochroniarze, oraz Bizewski ze sztabem. W sieci nie zostawiono suchej nitki na pięściarzu.

Sam Sianos w wywiadach ogóle nie wyrażał skruchy i nie zamierzał przepraszać za swoje skandaliczne zachowanie. Uważał, że ci, którzy wypowiadają się na temat jego walki, nie znają się na boksie. Wprost obrażał komentujące osoby.

- Byłem jak najbardziej negatywnym bohaterem tej gali, ale tylko dla osób, które nigdy nie trenowały, ani nigdy nie walczyły. Wszyscy, którzy wylali na mnie szambo i ten cały hejt, to są nieroby, nieudacznicy, darmozjady, którzy siedzą w chałupach i nic nie robią. Napiszą negatywny komentarz i tym sobie podnoszą dopaminę - wypalił Sianos w wywiadzie dla FightsportPL.

Polska Unia Boksu natychmiast zareagowała na skandal i wymierzyła Sianosowi surową karę. Postanowiła go zdyskwalifikować aż na pięć lat. Ale zaznaczyła, że jest warunek, którego spełnienie może umożliwić skrócenie okresu dyskwalifikacji.

"Komisja Dyscyplinarna Polskiej Unii Boksu w składzie Robert Gortat, Jarosław Kołkowski i Albert Sosnowski postanowiła zdyskwalifikować p. Marcina Sianosa na okres 5 lat od dnia podjęcia decyzji, tj. do dnia 07.03.2029 r., nałożyć na p. Marcina Sianosa karę pieniężną w wysokości 7000 PLN, podać informację o treści niniejszej decyzji do publicznej wiadomości. Jednocześnie Komisja postanowiła rozważyć możliwość skrócenia okresu dyskwalifikacji w przypadku zapłacenia kary pieniężnej w terminie 6 miesięcy od daty decyzji, tj. do dnia 07.09.2024 r." - czytamy.

Zgodnie z prawem Sianosowi przysługuje prawo do odwołania się od decyzji PUB w ciągu 14 dni od dnia poinformowania o decyzji dyscyplinarnej.

Sianos opublikował 3 marca oświadczenie na Facebooku, które brzmi zupełnie inaczej niż jego wypowiedzi z wywiadów po walce. W mediach społecznościowych zdobył się na autorefleksję.

"Najmocniej przepraszam za swoje niesportowe zachowanie w ringu. Nie ma na to żadnego wytłumaczenia, jest to karygodne i należała mi się ewidentnie dyskwalifikacja. Przez cały ciężki okres przygotowawczy ani razu nie zdarzyła się podobna sytuacja podczas żadnego ze sparingów. Nikogo nie obaliłem, ani tym bardziej nie zasypałem łokciami, trenowaliśmy czysty boks. Sam sobie nie jestem w stanie wytłumaczyć swojego zachowania. Domyślam się, że mogę już więcej nie wystąpić w profesjonalnym ringu bokserskim" - przyznał. Poza tym wyrażał chęć rewanżu z Bizewskim, ale ze względu na dyskwalifikację może w ogóle do niego nie dojść.

Organizatorzy Rocky Boxing Night poinformowali, że Sianos zadeklarował, że odda połowę swojego wynagrodzenia za walkę w ramach przeprosin na rzecz Bizewskiego.

Marcin Sianos w przeszłości walczył w MMA. Jego bilans tutaj to osiem wygranych i siedem przegranych pojedynków.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.