Skandal na gali boksu. Kibice chcieli zlinczować zawodnika za bandycki atak na rywala [WIDEO]

W sobotę wieczorem na gali Kapeo Rocky Boxing Night w Koszalinie doszło do nieprawdopodobnych scen. Najpierw Marcin "Ściana" Sianos brutalnie znokautował swojego przeciwnika, a później pod ringiem doszło do wielkiej awantury. Kibice krzyczeli, aby Sianos "wypie....ł", a sędziowie i znokautowany zawodnik musieli ich uspokajać.

Starcie Marcina "Ściany" Sianosa z Adrianem "Bizonem" Bizewskim zapowiadało się jako jedno z najciekawszych podczas sobotniej gali Kapeo Rocky Boxing Night w Koszalinie. Przed walką Sianos mówił, że ma jasny cel na tę konfrontację. - Nie dać się trafić i wygrać przed czasem. Na 90 procent walka nie będzie na pełnym dystansie - mówił w rozmowie z Polsatem Sport.

Zobacz wideo Znamy kulisy walki Adamek vs Khalidov. "Najdroższa w historii"

Skandal w Koszalinie. Marcin Sianos brutalnie zaatakował rywala. Pod ringiem się zakotłowało

Dla Sianosa starcie z Bizewskim było pięściarskim debiutem. Już w drugiej rundzie walki doszło do nieprawdopodobnych scen. Ten pierwszy najpierw powalił swojego przeciwnika, okładał go po twarzy, a później zaatakował... łokciem. W tej sytuacji sędziowie mogli tylko przerwać walkę, a w koszalińskiej hali mocno się zakotłowało. - Zapomniał, że to nie jest MMA - mówili komentatorzy Polsatu Sport Fight.

Ludzie siedzący pod ringiem zaczęli krzyczeć w kierunku Sianosa "wypier...j" oraz mieli ochotę go zlinczować. Z kolei Bizewski i sędziowie zaczęli uspokajać kibiców. W hali wytworzyła się wielka awantura. Czegoś takiego podczas gal sportów walki dawno nie było.

Internauci również nie pozostawili suchej nitki na Sianosie. "Ilość liter w nazwisku SIANOS idzie wprost proporcjonalnie do jego IQ", "O to po karierze chyba, długa dyskwalifikacja", "Niektórzy powinni przechodzić dodatkowe badania, gdyż mózg zostawiają w szafce na buty", "Trudno to racjonalnie wyjaśnić" - czytamy w komentarzach. 

Ciężko nie zgodzić się z komentarzami. Zachowanie pięściarza było skrajnie nieodpowiedzialne. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której nie zostałby on ukarany przez federację. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.