Nick Kyrgios odpadł z tegorocznego Australian Open już w pierwszej rundzie, ale to nie oznacza, że nie śledzi wydarzeń z Melbourne. Australijczyk przed turniejem wielokrotnie w kontrowersyjny i często skandaliczny sposób wypowiadał się nt. sytuacji z pozytywnymi wynikami testów antydopingowych Igi Świątek i Jannika Sinnera. Po odpadnięciu z Australian Open Kyrgios nie był tak skory do zabierania głosu i ograniczył się do cytowania słów Danielle Collins, a więc tenisistki, która nazywana jest "żeńską wersją" Kyrgiosa.
Jednak ile można trwać w ciszy? W poniedziałek Nick Kyrgios w bardzo wulgarny sposób zaatakował Tony’ego Jonesa. Dziennikarz ostatnio był na cenzurowanym za obraźliwe słowa skierowane w kierunku serbskich fanów i Novaka Djokovocia. Doprowadziło to do tego, że "Nole" nie zabrał głosu po meczu czwartej rundy AO w sprzeciwie do Jonesa, który pracuje dla Channel Nine, a więc oficjalnego nadawcy turnieju w Melbourne.
- Jeśli chcą mnie ukarać grzywną za nieudzielenie wywiadu na korcie, to w porządku. Zaakceptuję to, ponieważ uważam, że to coś, co trzeba zrobić. To wszystko - podsumował Djoković.
A co zrobił Jones? W trakcie transmisji meczu Djokovicia w trzeciej rundzie z Tomasem Machacem zadrwił ze śpiewających serbskich fanów, odśpiewując: "Novak jest przereklamowany, Novak to przeszłość, wyrzućcie go".
Jones w poniedziałek pojawił się w Channel Nine, co całkowicie oburzyło Kyrgiosa, który żyje w dobrych kontaktach z serbskim tenisistą. - Jakim, ku**a, cudem ten facet wciąż ma tę pie*****ną robotę. Co za gówno. Tony Jones, ty kompletny frajerze - grzmiał Kyrgios w relacji na Instagramie.
Zobacz też: Komentator nie wytrzymał po tym, co zrobiła rywalka Świątek. "Niegodne"
We wtorkowym ćwierćfinale Australian Open Novak Djoković zmierzy się z Carlosem Alcarazem.