Iga Światek po rozstaniu z trenerem Tomaszem Wiktorowskim podjęła współpracę z Wimem Fissette i właśnie pod okiem Belga przygotowuje się do zakończenia sezonu na WTA Finals. Polki na korcie nie oglądaliśmy od US Open, a więc kibice i eksperci zastanawiają się, czy wróci do gry kompletnie odmieniona. Raczej trudno się tego spodziewać.
Światek i Fissette pracują razem od 17 października, a ich celem jest przygotowanie zawodniczki do WTA Finals w Rijadzie. Z pewnością wielu chciałoby widzieć tam nową odsłonę polskiej tenisistki, ale raczej nowy szkoleniowiec ma zbyt mało czasu na zmiany. Tak uważa też komentator i trener tenisa Michał Lewandowski.
- Większość trenerów na początku współpracy z nowym zawodnikiem nie zaczyna od rewolucji. To są elementy, które zaczyna się wdrażać stopniowo. Nie sądzę, żeby to miało miejsce już w Rijadzie, to jest za krótki czas, żeby widzieć jakąś istotną zmianę, może jakieś delikatne akcenty będą tutaj zauważalne - powiedział Lewandowski w rozmowie z TVP Sport.
Ekspert twierdzi również, że zawodniczce może być naprawdę trudno przyzwyczaić się do nowych elementów i metod treningu, bo ma już wyrobione swoje przyzwyczajenia. - Jestem bardzo ciekaw, jak rzeczywiste wprowadzenie tych zmian wyjdzie takiemu szkoleniowcowi jak Wim Fissette, człowiekowi z dużym doświadczeniem. Zawodniczka tak ukształtowana ma swoje przyzwyczajenia i wydaje mi się, że to nie będzie do końca łatwy proces, co nie oznacza, że niemożliwy - dodaje.
A kiedy można spodziewać się więc pierwszych efektów pracy Polki z Belgiem? - Początek sezonu może już bardziej, ale myślę, że to się będzie bardziej rozkładać na kolejnych etapach sezonu. To nie jest jednowymiarowe, elementów do poskładania w całej tej układance będzie na pewno więcej - podsumował Lewandowski. Sam Fissette mówił o kilku miesiącach.
WTA Finals w Rijadzie rozpocznie się 2 listopada. Iga Świątek powalczy o powrót na pierwsze miejsce w rankingu WTA, które straciła 21 października na rzecz Aryny Sabalenki.