Kilka dni temu gruchnęła wiadomość o dopingowej wpadce Jannika Sinnera. Jak poinformowała dbająca o uczciwość w profesjonalnym sporcie International Tennis Integrity Agency (ITIA), 10 marca u Włocha wykryto śladowe ilości clostebolu. To środek zwiększający wydolność.
Pobrana osiem dni później próbka potwierdziła pierwsze badanie. Sinner nie został jednak zawieszony, bo jak poinformowała ITIA, zawodnik złożył skuteczne wyjaśnienia i odwołanie. Środek miał się znaleźć w jego organizmie po kontakcie z fizjoterapeutą, który stosował specyfik zawierający clostebol, by wyleczyć ranę na palcu.
Ostatecznie Sinner stracił jedynie punkty oraz nagrodę finansową z tegorocznego Indian Wells. To w trakcie tego turnieju przeprowadzono badania próbek krwi i włoskiego tenisisty. Sprawa długo utrzymywana była w tajemnicy, co zrodziło sporo kontrowersji i pytań.
Mimo to nie ma żadnych przeszkód, by Sinner wystartował w rozpoczynającym się w poniedziałek US Open. To ostatni turniej Wielkiego Szlema w tym sezonie, a do tej pory Włoch spisywał się w nich doskonale. W tym roku wygrał Australian Open, doszedł do półfinału we French Open i ćwierćfinału na Wimbledonie.
- Nie jest to najlepszy moment, by rozpocząć turniej wielkoszlemowy, ale z drugiej strony wiem, że nie zrobiłem nic złego. W ciągu ostatnich miesięcy grałem z tym problemem w głowie i nie szło mi najgorzej. Mimo to czuję ulgę. Zawsze przestrzegałem przepisów antydopingowych i zawsze będę to robił - powiedział Sinner przed US Open.
Jak się okazało w piątek, tuż przed startem turnieju Włoch zakończył współpracę z trenerem przygotowania fizycznego oraz fizjoterapeutą, czyli dwójką podejrzanych w dopingowej sprawie zawodnika. - Nie czułem się już pewnie. Nie mogłem kontynuować współpracy z powodu błędów - powiedział Sinner.
- Byli bardzo istotni dla mojej kariery. To dzięki wspaniałemu zespołowi wykonałem kapitalną robotę, która przyniosła mi wielkie sukcesy. Ale potrzebowałem nowego otwarcia. Ostatnie tygodnie były dla mnie kiepskie i zrozumiałem, że nie czuję już zaufania. Musiałem coś zmienić - podsumował włoski tenisista.
US Open potrwa do 8 września. Relacje na żywo na Sport.pl.