Jasmine Paolini radzi sobie w ostatnich tygodniach znakomicie. Imponujący był zwłaszcza jej występ na Roland Garros, podczas którego wyeliminowała m.in. Jelenę Rybakinę, a poległa dopiero w finale z Igą Świątek 2:6, 1:6. Tej nie ma już jednak w rywalizacji w Wimbledonie, dlatego Włoszka pragnie wykorzystać ten fakt i wywalczyć tytuł.
Paolini nie mogła lepiej rozpocząć zawodów w Londynie, ponieważ w trzech meczach nie straciła nawet seta. Kiedy pierwszy raz do tego doszło w czwartej rundzie, a ponadto niewiele brakowało, by Włoszka odpadła ze zmagań, Madison Keys była zmuszona skreczować. Tym samym udało jej się triumfować nad zdecydowanie najtrudniejszą dotąd rywalką, w związku z czym awansowała do ćwierćfinału.
28-latka źle rozpoczęła środowe spotkanie z Emmą Navarro, gdyż już w trzecim gemie została przełamana. Szybko odrobiła jednak straty, a potem zaczęła prawdziwy koncert. Od stanu 2:2 wygrała cztery gemy z rzędu i ostatecznie potrzebowała zaledwie 27 minut, by zakończyć premierową partię wynikiem 6:2. "Wygląda jak kobieta z misją" - zachwycali się kibice na portalu X.
Druga odsłona wyglądała jeszcze lepiej w jej wykonaniu. Mimo że początek był wyrównany, to później Włoszka zyskiwała coraz większą przewagę na korcie. Całkiem nieźle funkcjonował jej serwis, który pozwalał skutecznie wybijać z rytmu Navarro. Zaskoczenia nie kryli eksperci ESPN, którzy byli przekonani, że po wyeliminowaniu Naomi Osaki oraz Coco Gauff Amerykanka gładko poradzi sobie z Paolini.
Ta konsekwentnie chciała jednak udowodnić, że sukces w Roland Garros nie był przypadkiem. I udało jej się doskonale, gdyż druga partia była jedynie formalnością. Mimo że trwała o cztery minuty dłużej, to Navarro była w niej stanie ugrać jedynie gema. Włoszka pokazała jej, co znaczy skuteczny atak, gdyż zanotowała ich aż 19.
Dla Paolini zdecydowanie jest to najlepszy występ w karierze na Wimbledonie. Jak dotąd zawsze kończyła rywalizację na... pierwszej rundzie. Teraz zagra o drugi finał Wielkiego Szlema z rzędu, a jej rywalką będzie Donna Vekić. Ta odprawiła już do tej pory m.in. Paulę Badosę czy we wtorek pogromczynię Emmy Raducanu Lulu Sun.