Elina Switolina (21. WTA) w pierwszej rundzie Wimbledonu pokonała 7:5, 6:7(9-11), 6:3 Magdę Linette. Później okazała się lepsza od Jule Niemeier (90. WTA) i Ons Jabeur (10. WTA), a w czwartej rundzie wpadła na Xinyu Wang (42. WTA).
Switolina przeważała od początku meczu i po przełamaniu prowadziła 3:1. Następnie obroniła trzy break pointy, a przy stanie 5:2 po raz kolejny przełamała Wang. W drugim secie Ukrainka mogła szybko odebrać serwis rywalce, co jej się nie udało. Ale przy kolejnych próbach była skuteczniejsza, przez co spotkanie potrwało zaledwie 56 minut i zakończyło się jej wygraną 6:2, 6:1.
Zwyciężczyni grała z czarną wstążką przyczepioną do stroju, co miało związek z wydarzeniami w jej ojczyźnie. - To trudny dzień dla Ukraińców - powiedziała łamiącym się głosem i ze łzami w oczach. Miała na myśli ataki rakietowe Rosjan na Ukrainę, w tym na Ohmatdyt, największy szpital dziecięcy w kraju. W wyniku ataków zginęło ponad 30 osób, a rannych jest ponad 70 osób. Publiczność nagrodziła ją brawami.
- Nie było łatwo skupić się na meczu. Od rana trudno było śledzić wiadomości. Wyjście na kort było niezwykle trudne. Cieszę się, że mogłam dzisiaj zagrać i odniosłam zwycięstwo - dodała, po czym znowu otrzymała owację.
Taka reakcja nie może dziwić, w końcu magazyn "TIME" określił Switolinę jako "być może najwybitniejszą i najzagorzalszą krytyczkę rosyjskiej agresji na Ukrainę w świecie sportu". Od początku inwazji tenisistka nie podaje ręki zawodniczkom z Rosji i Białorusi i krytykuje ich obecność w tourze, podobnie jak występy sportowców z tych dwóch krajów na igrzyskach olimpijskich. Poza tym w czasie wojny finansuje rozwój ukraińskiego tenisa.
Na drodze Eliny Switoliny stanie teraz urodzona w Moskwie, ale reprezentująca Kazachstan Jelena Rybakina (4. WTA). Stawką meczu będzie awans do półfinału Wimbledonu.