Gigantyczny skandal w Lillehammer. Pertile przyznał. "To był błąd ludzki"

Posłuchaj artykułu (ładuję...)
Do niebezpiecznego incydentu doszło w trakcie sobotnich kwalifikacji w Lillehammer. Kristoffer Eriksen Sundal został uderzony przez bandę reklamową i ta zepchnęła go na najazd. Na szczęście Norwegowi nic się nie stało. Teraz do sprawy odniósł się Sandro Pertile. W rozmowie z Jakubem Balcerskim ze Sport.pl wyjaśnił, co dokładnie się wydarzyło.

Pierwszy indywidualny konkurs Pucharu Świata w Lillehammer dostarczył wielu emocji i nieoczekiwanych rezultatów. Jednym z nich było zwycięstwo Piusa Paschke, dopiero drugie w jego karierze. Tuż za nim znalazł się Daniel Tschofenig, a podium uzupełnił rewelacyjny Maximilian Ortner. Młodszy z Austriaków znalazł się w kadrze po tym, jak Daniel Huber doznał kontuzji. I spisał się znakomicie, sprawiając wielką sensację. Jednak to nie o Ortnerze mówi się najwięcej po sobotnim zmaganiach, a o Kristofferze Eriksenie Sundalu. Norweg zajął siódmą lokatę, ale niewiele brakowało, a zabrakłoby go w konkursie. Już w trakcie kwalifikacji doszło do ogromnego skandalu z jego udziałem, który zszokował cały świat.

Zobacz wideo Niezwykłe miejsce w Szwecji. Sprzęt dla skoczków jak z filmów science-fiction

Sandro Pertile przemówił ws. zdarzenia z Sundalem. Wyjaśnił krok po kroku, co wydarzyło się na górze

Sundal usiadł na belce i czekał na zielone światło. Nagle znajdująca się tuż za nim banda reklamowa zsunęła się, uderzyła w skoczka i zepchnęła go na najazd. Całe szczęście, że narty były przypięte i ułożyły się idealnie w torze, dzięki czemu Norweg popędził w dół. Zachował się na tyle przytomnie, że przyjął odpowiednią pozycję i oddał całkiem przyzwoitą próbę. Ostatecznie zakwalifikował się do konkursu z 12. miejsca.

Nie ulega jednak wątpliwości, że cała sytuacja była bardzo niebezpieczna i nie powinna mieć miejsca w przyszłości. Zdaje sobie z tego sprawę również Sandro Pertile. W rozmowie z Jakubem Balcerskim ze Sport.pl dyrektor Pucharu Świata wyjaśnił, co dokładnie wydarzyło się na belce. Wiemy, dlaczego doszło do groźnego incydentu.

- To był błąd ludzki - zaczął. - Po zmianie belki mieliśmy małe opóźnienie z przesunięciem bandy, która znajduje się za belką. Maszyna, dzięki której nią poruszamy, nie zatrzymała się na czas - podkreślał Pertile. - Ona sama nie poruszała się w dół, ale wyciąg, na którym się znajduje, nadal działał. I kiedy maszyna znów się włączyła, to sunęła już szybko w dół - uściślił. Dyrektor PŚ zapewnił jednak, że do podobnego zdarzenia nie powinno już dojść. - Obecnie problem jest już rozwiązany - zakończył. 

Co pokażą Polacy w drugim konkursie w Lillehammer?

Teraz przed Sundalem, a także pozostałymi zawodnikami drugi konkurs indywidualny. Początek w niedzielę o godzinie 16:00. Wcześniej, bo na 9:30 zaplanowano kwalifikacje. Wystartuje w nich pięciu Polaków. To Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Maciej Kot.

W sobotę do konkursu głównego awansowali wszyscy Biało-Czerwoni, ale do serii finałowej już tylko trzej z nich. W gronie szczęśliwców nie było Stocha i Kota. Żaden z naszych rodaków nie uplasował się jednak w TOP10. Najwyżej był Wąsek - 14. lokata. W niedzielę Polacy postarają się powetować sobie niepowodzenia.

Więcej o:

WynikiTabela

Terminarz

Komentarze (1)

Gigantyczny skandal w Lillehammer. Pertile przyznał. "To był błąd ludzki"

andyz
5 miesięcy temu
Oj, gdyby to było w Wiśle lub Zakopanem.... Internet by zapłonął!
Zgłoś komentarz

Czy masz pewność, że ten post narusza regulamin?

Wystąpił błąd, spróbuj ponownie za chwilę
Dziękujemy za zgłoszenie

Komentarz został zgłoszony do moderacji

Nadaj nick

Nazwa użytkownika (nick) jest wymagana do oceniania, komentowania oraz korzystania z forum.

Wpisz swój nick
Wystąpił błąd, spróbuj ponownie za chwilę

Użyj od 3 do 30 znaków. Nie używaj polskich znaków, wielkich liter i spacji. Możesz użyć znaków - . _ (minus, kropka, podkreślenie).