Maria Stenzel przez ostatnie lata była podporą reprezentacji Polski i pewniakiem do gry w pierwszym składzie. Wszystko jednak stanęło w jej przypadku pod znakiem zapytania pod kątem igrzysk w Paryżu, gdy na początku sezonu kadrowego, zamiast trenować, trafiła do szpitala. Diagnoza: zapalenie wyrostka robaczkowego. Najpierw zabieg, a potem powolny powrót do treningów. 25-letnia siatkarka grająca na pozycji libero nie miała szansy rozegrać na razie żadnego meczu w tym sezonie kadrowym, ale Stefano Lavarini i tak umieścił ją w składzie na igrzyska. I właśnie w niej widzi potencjalnego asa w rękawie.
Każdy trener w sportach drużynowych przyzna, że dokonywanie selekcji przed ważną imprezą to jeden z najtrudniejszych elementów tej pracy. Tym bardziej, gdy mowa o odbywających się raz na cztery lata igrzyskach. I tym bardziej, gdy dotyczy to drużyny, które 16 lat czekała, by w tej prestiżowej imprezie ponownie wystąpić. Właśnie w takiej sytuacji znalazł się Stefano Lavarini, główny architekt sukcesów Biało-Czerwonych z dwóch ostatnich lat. Włoski szkoleniowiec już raz dokonywał takiego wyboru - w igrzyskach w Tokio prowadził reprezentację Korei Południowej, z którą sprawił sensację, zajmując czwarte miejsce.
- Miałem już takie doświadczenie i zostało mi mocne wspomnienie odnośnie tego momentu. Nie mogę powiedzieć, że dobre. Kiedy dokonujesz selekcji, to starasz się - bazując na swoich odczuciach i wiedzy - dokonać najlepszych możliwych wyborów pod kątem zespołu. Z drugiej strony, musisz powiedzieć komuś, że to nie jego czas i nie będzie spełniał z resztą drużyny wspólnego marzenia. To ty jesteś tym, który pozbawia marzenia tę osobę, choć ta z wielu względów zasłużyła, by tam być. To wywołuje smutek, ale to też część tej pracy - zaznacza Lavarini w rozmowie z trzyosobową grupką dziennikarzy.
Gdy pytam, czy decyzja, której dokonał kilka dni temu, była najtrudniejszą w jego karierze trenerskiej, to 45-latek stwierdza spokojnie, że każda decyzja w tej roli jest trudna. Przypominam jednak, że w tym wypadku mowa o imprezie rozgrywanej co cztery lata, która jest nieraz nieosiągalnym marzeniem wielu sportowców.
- Nie robię tu pod tym względem rozróżnienia między igrzyskami a mistrzostwami świata, tym kogo wystawiłbym w czasie półfinału MŚ itp. Wszystkie takie wybory są trudne i nie ma tu znaczenia, czy mowa o igrzyskach. Ale jedna rzecz robi tu różnicę z praktycznego punktu widzenia. Musimy wybrać 12 zawodniczek zamiast 14, a to bardzo duża różnica, bo w przypadku innych, "normalnych" turniejów dzięki szerszemu składowi masz znacznie więcej kart na stole i możesz w lepszy sposób nimi zarządzać. Tu trzeba było odstawić kilka opcji, ustanowić hierarchię priorytetów - argumentuje Włoch.
Składy siatkarskich ekip na igrzyska w Paryżu (12 zawodniczek/zawodników+rezerwowa/y) trzeba było zgłosić najpóźniej w miniony poniedziałek. Polski Związek Piłki Siatkowej ogłosił skład kobiecej kadry w sobotę. Jak się okazuje, decyzja zapadła dzień wcześniej i wtedy też poznały ją siatkarki.
- To było piątkowe popołudnie. Mieliśmy wolną sobotę, a w niedzielę mieliśmy się ponownie zebrać. Mogłem jeszcze podjąć decyzję w poniedziałek rano, ale uznałem, że jeden trening więcej nie da mi żadnych nowych kluczowych informacji. Miałem duże wątpliwości, ale uznałem, że to odpowiedni moment. Sądziłem też, że lepiej będzie dla dziewczyn, by przez te półtora dnia wolnego mogły się już oswoić z tą decyzją. Bo to duży stres dla każdej z nich, by tu ponownie się pojawić, nie wiedząc, czy na pewno jest w składzie, czy nie. Nie sądzę, by ta presja była zdrowa, więc uznałem, że piątkowe popołudnie to odpowiedni moment na dokonanie wyboru - tłumaczy szkoleniowiec trzeciej drużyny dwóch ostatnich edycji Ligi Narodów.
Zawężenie składu do 12 osób sprawia, że trenerzy muszą odejść od modelu, który stosują przy innych imprezach rangi mistrzowskiej, kiedy mają do obsadzenia 14 miejsc. Lavarini zdecydował się na opcję z dwiema rozgrywającymi i atakującymi, trzema środkowymi i przyjmującymi i aż dwiema libero. Rezerwową została przyjmująca Olivia Różański. Wariant dwóch libero w odniesieniu do igrzysk można uznać za zaskakujący i rzadko spotykany. Ale akurat Lavarini w swojej pracy z Polkami nieraz z niego korzystał.
- Na bazie doświadczenia z poprzednich sezonów uznałem, że dla zachowania balansu w naszej drużynie przeważnie potrzebna jest taka opcja wsparcia linii przyjęcia i obrony. W wielu imprezach graliśmy w ten sposób, w ważnych momentach wielu kluczowych turniejów jedna z libero była w gotowości w "normalnej" koszulce, by wejść za inną zawodniczkę. Uważamy, że ta taktyczna opcja jest bardzo ważna dla wspomnianego balansu. Może nawet być decydująca - zastrzega.
Przy pytaniu jednej z dziennikarek, czy nie obawia się zmniejszenia opcji w ataku przy tym wariancie Lavarini potwierdza, że taka jest jego konsekwencja. Od razu jednak dodaje, że każdy model sprawia, że z czegoś trzeba zrezygnować.
- Gdybym zdecydował się na dodatkową przyjmującą lub środkową, to pojawiłoby się pytanie, czy nie sądzę, że w pewnym momencie będziemy potrzebować wzmocnienia przyjęcia i obrony. Tak jak mówiłem wcześniej - wybór jednej opcji daje pewne możliwości, a ogranicza inne. Nasze dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że podczas meczów wybór tego wariantu wydawał się potrzebniejszy - podsumowuje Włoch.
Pod przymusową nieobecność Stenzel podstawową libero stała się jej dotychczasowa zmienniczka - Aleksandra Szczygłowska. I wywiązała się z tej roli świetnie, zbierając liczne pochwały za swoją grę w LN. Wobec powołania obu tych siatkarek do składu na igrzyska od razu nasuwało się pytanie o to, jaka teraz będzie hierarchia.
- Na ten moment Ola jest libero, a Maria zawodniczką, która może nam zapewnić wyjątkową pomoc w drugiej linii. Ale na każdej pozycji zawsze jesteśmy otwarci na rozpatrywanie, co jest najlepsze dla drużyny w danym momencie. Na tę chwilę jest to ten wariant - zaznacza trener Polek.
Stenzel po powrocie do zdrowia skupiała się wyłącznie na treningach. Można przypuszczać, że dostanie szansę w meczach towarzyskich w Mielcu, które Polki mają zaplanowane na przyszły tydzień. A czy jest już w pełni gotowa do rywalizacji?
- W mojej opinii będzie gotowa do niej, gdy zaczniemy turniej [olimpijski - red.]. Jest też w pełni świadoma swojej obecnej roli oraz w pełni zmotywowana, by nam pomóc i być w jak najlepszej formie, kiedy będzie taka potrzeba - zapewnia Lavarini.
Komentarze (4)
Niespodzianka przed igrzyskami. Lavarini ogłasza. Klamka zapadła