Polska Biega 3 maratony: Drużyna rodziców najszybsza!

Drużyna rodziców przygotowujących się w ramach akcji Polska Biega do maratonu okazała się szybsza od debiutujących mężczyzn i doświadczonych kobiet. Jak im poszło w Poznaniu? Jak wyglądali na trasie biegu? Przeczytajcie kilka słów od ich trenera.

Wojciech Staszewski, reporter "Dużego Formatu", trener drużyn maratońskich "Gazety" na gorąco z mety 12. Poznań Maratonu:

Na wyniki drużyny rodziców wpływ miało nie tylko ich przygotowanie biegowe, ale także... humor dzieci. Gdyby płakały, marudziły, były głodne, trzeba by się było zatrzymać, zająć nimi i tracić czas. Ale dzieciaki zdały egzamin i pozwoliły rodzicom przybiec na metę zgodnie z prognozami.

Janusz i Amelka

Daniel był świetny! Czas 3:14.57 to nieoficjalny rekord Polski w maratonie z joggerem. Całą drogę prawie dwuletni Kamil grzecznie przespał. Ja sam też miałem okazję pobiegać, pchając wózek z Kamilem, bo kilka razy byłem na treningu z Danielem. I wiem, że nie jest to łatwe. Janusz biegł równiutko. Na półmetku mówił, że boli go mięsień czworogłowy uda - kombinował różne pozycje z wózkiem - raz się opierał na nim, raz biegł obok.

Michał z córeczkami

Michał na półmetku zamienił starszą córkę Julkę (3 lata) na 7-miesięczną Nelię. Wpadliśmy na ten pomysł w trakcie przygotowań. Nelia była za malutka, by wytrzymać cała trasę bez marudzenia, a Julka też chciała pobiegać z tatą. Po zamianie Michał, który biegł pierwsze kółko wózek w wózek z Januszem, zwolnił. Był na siebie zły, że nie złamał czterech godzin. Uważam, że dobrze się stało, gdyby pobiegł kolejne 7 km drugiego kółka tym samym tempem, na mecie byłby wymęczony, a tak - nie było widać po nim zmęczenia.

Anita biegła długo ze swoją siostrą. Bolało ją biodro. Nie podawałem Anicie prognozy co do czasu, bo w ostatnich tygodniach nie biegła ani półmaratonu, ani na 10 km, więc nie było z czego jej tej prognozy wyliczyć. Sama chciała pobiec na 4:30 (jej życiówka to 4:26), ale bieg z wózkiem to strata co najmniej 15 minut. Jej 2,5-letni synek nie utrudniał biegu. Przeciwnie. Na 39. kilometrze dołączyłem do Anity i w którymś momencie Stefan odwrócił się i powiedział: "Mamo, lubię cię!". A mnie spadł kamień z serca. Martwiłem się, że choć akcja jest słuszna - to może jednak męczy te dzieci. Stefan mnie pocieszył, że dla dzieciaków szybka jazda wózkiem to też frajda.

Anita ze Stefanem

Drużyna rodziców okazała się najszybsza, ale nie dlatego, że trenowała lepiej od innych. Wszyscy trenowali solidnie i jestem ze wszystkich dumny. Zwycięzcom należą się oczywiście gratulacje. Ale w akcji "Polska biega 3 maratony" nie chodziło tylko o wynik. Ale o to, żeby pokazać, że maratończykiem nie musi być stereotypowy facet, który doświadcza "samotności długodystansowca" - że może być nim kobieta, że może być rodzic z dzieckiem, a bieganie można wpisać nie tylko w plan życia zawodowego, ale i rodzinnego.