Liga Europejska. Lech i Dnipro nie mogą się już doczekać meczu

Odmieniony zwycięstwami Lech z optymizmem czeka na czwartkowy rewanż z Dnipro Dniepropietrowsk w decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej. Ukraińcy przegrali u siebie 0:1 i przyjeżdżają do Poznania w bardzo bojowym nastroju. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl

Tydzień temu mistrz Polski jechał na Ukrainę po serii fatalnych meczów, z upadającym morale i rozbity kadrowo. A jednak wygrał w Dniepropietrowsku, a potem poszedł za ciosem i rozbił 5:0 Cracovię. - Piłkarze inaczej zachowują się na treningach, inaczej się nawet ruszają. To wpływ psychiki - mówi trener Lecha Jacek Zieliński.

Jego piłkarze wypowiadają się w tonie, który tydzień temu nie wchodził w rachubę. Marcin Kikut zapowiada wojnę na boisku. Jest zły na Ukraińców, którzy na kontuzjowanej niedawno głowie rozbili mu łuk brwiowy. Lechita, któremu trzeba było założyć szwy, uważa, że sędzia powinien dać rywalom kartkę, bo zagranie nie fair było z premedytacją. Pozostali gracze Lecha są w nie mniej bojowych nastrojach.

Rywali z Dnipro do walki zapraszać nie trzeba. Od tygodnia powtarzają, że straty z pierwszego meczu da się odrobić. Bojowe nastroje zawdzięczają wydarzeniom w lidze ukraińskiej.

Najpierw Dnipro przegrało u siebie z odwiecznym rywalem Metalistem Charków 0:1, a sędzia nie uznał wyrównującego gola w końcówce. To znaczy uznał, ale zmienił zdanie - ponoć po analizie wideo (co jest niezgodne z przepisami). Po meczu piłkarze Dnipro Jewhen Sełezniow i Rusłan Rotań odwiedzili arbitra w szatni. - Chcieli "porozmawiać o meczu". Byli agresywni - mówi sędzia Serhij Dańkowski. Obydwu zdyskwalifikowano na dwa mecze, co w pełnym teorii spiskowych Dniepropietrowsku uznano za wpływ Kijowa i Doniecka. Dnipro złożyło odwołanie, które poparło Dynamo Kijów! I odwołanie przyniosło skutek - dyskwalifikację zawieszono.

W niedzielę Dnipro rozegrało mecz ligowy właśnie w Kijowie. Padł remis 0:0, ale znów doszło do awantury. Sędzia najpierw podyktował rzut karny dla gości, ale po dłuższej utarczce z piłkarzami obu ekip zmienił zdanie. - To już jest skandal - grzmi teraz Maksym Kałynyczenko. - Takie sytuacje z cofnięciem decyzji arbitra na niekorzyść jednego klubu mogą się zdarzyć raz na 50 lat. Nam przytrafiło się to w dwóch kolejnych meczach. To nie może być przypadek. Jesteśmy jawnie dyskryminowani i tyle.

- To dobrze, że arbiter umiał się wycofać z błędnej decyzji - odpowiada szef Dynama Ihor Surkis.

Także Lech Poznań zmaga się z dyskwalifikacją. Chodzi o trzy mecze kary nałożone przez UEFA na Sławomira Peszkę. Stało się tak po... odwołaniu Lecha od kary dla Bartosza Bosackiego. Teraz mistrzowie Polski złożyli kolejne odwołanie. Liczą na skrócenie kary Peszce, aby mógł on zagrać w czwartkowym meczu. Szanse są małe.

Bosacki rozpoczął już treningi po wstrząśnieniu mózgu, którego doznał w meczu z Widzewem Łódź, ale lekarze wykluczają jego występ przeciwko Dnipro.

Zobacz specjalny serwis Lech Poznań ?

Więcej o: