Szymon Marciniak poprowadził spotkanie IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów pomiędzy Lille a Slavią Praga. Najlepszy polski sędzia nie mógł jednak liczyć na ważnych członków swojego zespołu - Tomasza Listkiewicza i Bartosza Frankowskiego. Pierwszy przebywa na urlopie, a drugi został zawieszony przez PZPN na 90 dni po tym, jak wraz z Tomaszem Musiałem ukradł znak drogowy pod wpływem alkoholu.
Wraz z Marciniakiem do Francji pojechali więc asystenci Radosław Siejka i Adam Kupsik oraz sędziowie VAR Tomasz Kwiatkowski i Paweł Malec. Polacy poprowadzili spotkanie naprawdę dobrze, a Lille wygrało 2:0. Dwa trafienia Slavii zostały jednak anulowane.
Przy bramkach dla Lille nie było kontrowersji, ale Slavia mogła czuć się rozczarowana. W końcu w 64. i 80. minucie trafiała do siatki rywali, ale oba te gole nie zostały uznane przez polski skład sędziowski. W pierwszym przypadku chodziło o zagranie ręką, a w drugim o spalonego. Jak Czesi oceniają te decyzje?
"Slavia wepchnęła dwie piłki do bramki, ale obie bramki zostały słusznie nieuznane" - czytamy już na początku artykułu na portalu blesk.cz. Dalej o Marciniaku i jego partnerach nie ma już ani słowa, co podkreśla brak kontrowersji przy decyzjach.
Nieco więcej pisze portal indes.cz: "Emocje przerwał gwizdek doświadczonego polskiego sędziego Marciniaka. Ręka, panowie! – wskazał na Dioufa i Ogbu, gdy po długiej akcji wepchnęli piłkę do siatki" - czytamy o pierwszym nieuznanym golu. "Przy stanie 0:2 Slavia po raz kolejny trafiła do bramki, jednak znów radość zepsuł Marciniak, gdy podniesioną ręką zasygnalizował spalonego. I nawet dłuższe sprawdzanie przez sędziów wideo nie zmieniło sytuacji" - piszą Czesi o drugim trafieniu, wskazując, że była to dobra decyzja.
"Niedługo po golach Francuzów Slavia potrafiła zareagować. Jednak ich radość zawsze była psuta przez polskich sędziów, którzy na wideo bronili decyzji kolegów z boiska. Strzał Ogbu poprzedziła ręka kolegi z drużyny Dioufa. Główka rezerwowego Chytila została poprzedzona rażącym spalonym" - dodaje z kolei portal sport.cz. Tu również Czesi są zgodni z decyzjami Marciniaka.
Szymon Marciniak i jego partnerzy słusznie nie uznali więc dwóch goli dla Slavii i mogą być naprawdę zadowoleni ze spotkania. Najlepszy polski sędzia pokazał pięć żółtych kartek, szybko temperował nastroje piłkarzy obu zespołów i trzeba przyznać, że był niemal bezbłędny.
Komentarze (11)
Tak za granicą ocenili Marciniaka za mecz Ligi Mistrzów. "Zepsuł radość"