Nsame przychodził do Legii jako potencjalna gwiazda ligi. W Szwajcarii napastnik strzelał gola za golem. I choć powodem do zaniepokojenia były ostatnie miesiące we włoskim Como, to wydawało się, że wciąż mowa o zawodniku, z którego będzie więcej pożytku niż w ostatnim czasie było z np. Thomasa Pekharta.
Tymczasem napastnik w ogóle nie okazał się wzmocnieniem. W tym sezonie zdobył tylko dwa gole - jednego z nich w meczu z półzawodowcami w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Kibice najlepiej mogli zapamiętać nazwisko Nsame z tyrady trenera Feio, który narzekał na jego zaangażowanie. W końcu szkoleniowiec miał dość. W ostatnim czasie Nsame przestał grać - zanotował tylko 16 minut w meczu z Widzewem. W środę poinformowaliśmy, że trener Legii zesłał go do rezerw. A to wszystko niedługo po tym jak do mediów przedostała się informacja, że Nsame... zostanie w stołecznej drużynie na dłużej.
Goncalo Feio podczas konferencji prasowej przed meczem z Cracovią przyznał, że Nsame wylądował w rezerwach. - Nsame trenuje z drugą drużyną. Mówiąc krótko, w tej drużynie trzeba zasłużyć sportowo i jako człowiek. O pewnych sprawach wewnętrznych nie będę mówił, bo uważam, że trzeba je załatwić wewnątrz. Tymczasowo Nsame trenuje z drugą drużyną, LTC oferuje warunki do dalszego rozwoju - powiedział szkoleniowiec, cytowany przez stronę stołecznego klubu.
- Niezależnie od piłkarza, dokładamy wszelkich starań, by byli najlepszą wersją siebie. Dam wam przykład. Kiedy jest trochę dni wolnych i jest piłkarz, który ma ochotę trenować indywidualnie, to sam się chętnie angażuję, by popracować z zawodnikiem. Chcę podkreślić, że pracowaliśmy indywidualnie z Nsame - dodał.
Mecz Legia - Cracovia odbędzie się w sobotę 23 listopada o godzinie 20:15. Faworytem będą gospodarze, ale podopieczni Dawida Kroczka mogą sprawić niespodziankę - w tym sezonie są jedną z najlepszych drużyn ekstraklasy. Jeżeli Legia wygra ten mecz, to do jednego punktu zmniejszy stratę właśnie do czwartej Cracovii.
Komentarze (0)
Feio przejechał się po piłkarzu Legii. Potwierdziły się nasze doniesienia
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy - napisz pierwszy z nich!