- Raków miał w ostatnim spotkaniu w podstawowym składzie tylko dwóch Polaków. Jak mamy mówić o rozwoju naszej piłki, skoro tak to wygląda. Lech ma trzech polskich piłkarzy, Pogoń oraz Jagiellonia czterech, natomiast Legia i Śląsk pięciu. To mnie przeraziło - oznajmił dziennikarz Łukasz Wiśniowski w programie "Z tego, co słyszę". Trudno się z nim nie zgodzić, gdyż sytuacja wygląda coraz gorzej. Niestety trenerzy często obawiają się o posadę, dlatego starają się unikać ryzykownych wyborów.
Dziewiąta kolejka ekstraklasy rozpoczęła się w piątek o godz. 18. Tuż po zakończeniu spotkania powodów do zadowolenia nie mieli piłkarze Korony Kielce, którzy polegli z Radomiakiem aż 0:4. Hat-trickiem popisał się Leonardo Rocha, natomiast jedno trafienie zanotował Peglow. Parę godzin później Pogoń pokonała za to Legię Warszawa po bramce Alexandra Gorgona.
Następnego dnia Jagiellonia ograła u siebie Lechię Gdańsk 3:2, a Widzew Łódź wygrał z Piastem Gliwice 1:0. Portal EkstraStats zauważył, że w dotychczasowej kolejce padło łącznie 15 bramek. Martwiące jest to, że aż 14 z nich zdobyli obcokrajowcy. Jedynym Polakiem, który trafił do siatki rywala, jest Mateusz Skrzypczak, który w 76. minucie pewnie wykorzystał rzut karny i ustalił wynik spotkanie z zespołem Szymona Grabowskiego.
Statystykę podbił właśnie Lukas Podolski, który otworzył wynik spotkania Górnik - GKS Katowice. Szansę na "uratowanie honoru" będą mieli jeszcze piłkarze m.in. Stali Mielec, Motoru Lublin czy Zagłębia Lubin. Ten ostatni zespół wydaje się, że najchętniej wykorzystuje Polaków. W poprzednim spotkaniu z Koroną Kielce Waldemar Fornalik postawił od pierwszej minuty na aż dziewięciu. Portal Transfermarkt podał, że aż 85,7 proc. polskich zawodników bierze udział w występach drużyny.
Nie ma co za to liczyć na m.in. Raków, który ma w kadrze jedynie siedmiu naszych piłkarzy, z czego dwóch Michael Ameyaw oraz Ariel Mosór dołączyli do niego parę tygodni temu. Fatalnie wyglądają również Cracovia oraz Lechia Gdańsk. 25,1 proc. - tyle wynosi procentowy udział polskich piłkarzy w występy pierwszego zespołu, podczas gdy zaledwie 22,5 w występy drużyny Szymona Grabowskiego.
Komentarze (3)
Porażająca statystyka. Czy to na pewno polska Ekstraklasa?
dlatego w tym kraju pilka powinna byc co najwyzej amatorska, bo i tak nic sie nie ugra