Gigantyczna burza wokół klubu Ekstraklasy. Gwiazdor starł się z prezesem

Leandro Messias dos Santos rozstał się w burzliwych okolicznościach ze Stalą Mielec po zakończeniu poprzedniego sezonu. Kontrakt Brazylijczyka wygasł z końcem maja, a piłkarz jasno dał do zrozumienia, co myśli o tej formie rozstania. Teraz "Przegląd Sportowy Onet" wrócił do tego tematu, a Leandro i prezes Jacek Klimek przekazali nowe fakty w tej sprawie. - Prezes chciał po prostu zniszczyć mi reputację - opowiadał Leandro.

Stal Mielec zakończyła poprzedni sezon Ekstraklasy na jedenastym miejscu i bez większych problemów zapewniła sobie utrzymanie. Na kilkanaście dni przed startem nowych rozgrywek pojawiają się jednak problemy. Na początku lipca ze sponsorowania klubu wycofała się firma PGE, która jest spółką Skarbu Państwa. PGE gwarantowało Stali sześć mln złotych rocznie, a ta zmiana jest też naturalnie powiązana z przejęciem władzy przez Koalicję Obywatelską. Dawniej ważną postacią dla Stali był Tomasz Poręba, związany z Prawem i Sprawiedliwością.

Zobacz wideo Został antybohaterem ćwierćfinałów. "Byłem bardzo zdziwiony"

Wcześniej doszło do spięcia między Leandro Messiasem dos Santosem (piłkarzem Stali w latach 2017-2019 i 2022-2024) a prezesem Jackiem Klimkiem. Brazylijczyk ujawnił, że nie został przez nikogo poinformowany o zakończeniu współpracy ani nie został zaproszony na rozmowy kontraktowe. "23 lata gram profesjonalnie w piłkę nożną i nigdy bym nie pomyślał, że na końcu mojej kariery mogę zostać potraktowany w ten sposób" - pisał Leandro w mediach społecznościowych.

Na wpis Leandro szybko zareagował prezes Stali. "Skomentuje to tylko w ten sposób: Leo niestety nie wymusisz na nikim i przez nikogo kolejnego kontraktu ze Stalą, bo tak niestety piłka nie działa. Jeśli chodzi o pożegnanie to trudno się pożegnać z kimś, kto obrażony opuścił klub i jak dziecko zrobił focha. I na koniec proszę, przestań już swoje frustracje wyładowywać na klubie, bo to naprawdę nikomu nie służy" - wyjaśnił Klimek.

Leandro ujawnia nowe fakty. "Chciał zniszczyć mi reputację"

Leandro postanowił wrócić do tej sprawy w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet", gdzie ujawnił nowe fakty. - Prezes okłamuje ludzi. W tamtym komentarzu napisał, że chciałem wymusić nowy kontrakt, a klub zawsze się mną opiekował. To nieprawda, bo jest wiele sytuacji, w których zachował się nieładnie. Po moim wpisie na Facebooku dostałem podziękowania od wielu byłych pracowników Stali, wobec których zachował się tak samo. Prezes chyba zapomniał, że nie tylko on zapracował na pozycję, jaką obecnie ma Stal w Ekstraklasie - powiedział.

A dlaczego Leandro miał ważny kontrakt ze Stalą do końca maja, a nie czerwca, jak to zwykle jest w umowach piłkarzy? - Powiedział mi, że zmieniły się przepisy i teraz wszyscy piłkarze podpisują umowy do 30 maja. Powiedziałem: "okej, panie prezesie. Skoro takie są przepisy, podpiszę". Później okazało się, że innym piłkarzom też proponował takie umowy, ale się nie zgodzili. Tylko ja zaakceptowałem takie warunki, bo taki już jestem: wierzę ludziom. To jeden z dowodów na to, jak byłem traktowany. A prezes chciał po prostu zniszczyć mi reputację - dodał obrońca.

Przy okazji Leandro nawiązał do sytuacji z wrześniowego meczu z Ruchem Chorzów, gdzie był obrażany przez kibiców Ruchu na tle rasistowskim. Wtedy PZPN zakazał chorzowianom przyjazdu do Mielca na mecz w rundzie wiosennej, ale klub postanowił ich wpuścić. - Mimo to przyjechali, a klub otworzył im bramę i wpuścił na trybunę. Jak możemy mówić o opiekowaniu się mną, skoro prezes wpuścił na nasz stadion ludzi, którzy mnie obrażali? - pytał Brazylijczyk.

Klimek odpowiada piłkarzowi. "Został napuszczony przez pana Tomka"

Klimek, z którym "Przegląd Sportowy Onet" postanowił się skontaktować, uważał między wierszami, że na postawę Leandro wpłynąć mógł Tomasz Poręba. - Mogę zapewnić, że nie padło z moich ust zdanie, że przepisy się zmieniły. Leandro, "napuszczony" przez pana Tomka, będzie teraz opowiadać cuda. Sprawa z kontraktem jest taka, że doszło do pomyłki i ktoś wpisał maj zamiast czerwiec. Gdyby piłkarz przyszedł do mnie i powiedział, że jest błąd, oczywiście, że zmienilibyśmy to. To wszystko nie jest dobre dla klubu i nikomu nie służy - tłumaczy.

- Gdyby Leandro skontaktował się z nami i zapytał, jakie są jego koleje losu, usłyszałby, że mamy na niego pomysł. Ale skoro zamiast do mnie, poszedł do mediów, ten pomysł upadł. Nie zdążyłem wyjść do niego z tą propozycją. Leandro jest wpatrzony w pana Tomka. Czytam to tak, że w ten sposób chciał nam pokazać, że jest obrażony i określił się, po czyjej jest stronie. Według mnie pracownik, któremu wygasa umowa, powinien przyjść do prezesa i zapytać, jak wygląda jego sytuacja. Ale Leandro przez kilka miesięcy mnie unikał i się obraził. Ale jeśli to wina prezesa, proszę walić w prezesa - podsumował Klimek.

Poza Stalą Mielec Leandro reprezentował takie kluby, jak Górnik Łęczna (2015-2017, 2019-2022), Korona Kielce (2014-2015), Wołyń Łuck (2012, 2013), FC Howerla (2013-2014) czy Ceara SC (2008).

Czy Stal Mielec utrzyma się w Ekstraklasie w sezonie 24/25?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.