Santos wszedł do kadry z drzwiami. Jasny przekaz. Tego oczekiwali kibice

Antoni Partum
Fernando Santos rozpoczyna pracę z kadrą z przytupem. Brak powołania dla Grzegorza Krychowiaka i kilku innych weteranów może stać się symbolem zmian. I jasnym przekazem: nie musimy więcej grać z zaciągniętym hamulcem, wciśnijmy wreszcie gaz - pisze Antoni Partum ze Sport.pl.

Kibic odlicza czas turniejami. Pod koniec marca startują eliminacje do Euro, a latem 2024 r. rozpocznie się turniej w Niemczech. Mamy półtora roku, aby zbudować reprezentację, z której kibice będą mogli czuć dumę. W Katarze, choć wyszliśmy z grupy, fajerwerków nie było. - Radość jest potrzebna. Jak atakujemy, próbujemy, to jest inaczej. Jeśli gramy defensywnie, to takiej radości nie ma - wypalił po przegranej 1:3 z Francją kapitan Robert Lewandowski.

Zobacz wideo Ile zarabia Fernando Santos? Sekretarz generalny PZPN odpowiada

Zostało kilkanaście miesięcy, aby wypracować styl i tożsamość kadry. Aby Lewandowski wśród publiki wielkich turniejów nie został zapamiętany jako kapitan zespołu, którego nie dało się oglądać. A warunki ku temu mamy wyjątkowo komfortowe.

Na Euro 2024 wystąpią 24 zespoły, a w eliminacjach wezmą udział 53 reprezentacje. Polacy, losowani z pierwszego koszyka, trafili do grupy E, gdzie zmierzą się z:

  • Czechami
  • Albanią
  • Wyspami Owczymi
  • Mołdawią

Na ME zagrają co najmniej dwie drużyny z tego grona. Co najmniej, bo oprócz 20 zespołów z 10 grup, gospodarzy (Niemców), na Euro awansują trzy zespoły, które zostaną wyłonione z baraży. Zagrają w nich czołowe drużyny z każdej dywizji Ligi Narodów. Eliminacje wydają się skomplikowane, ale zarazem łatwe. Naszym rywalem w walce o pierwsze miejsce powinni być Czesi, którzy nawet nie polecieli do Kataru.

Złośliwi powiedzieliby, że na Euro 2024 trudniej się nie dostać, niż awansować. Skoro więc eliminacje wydają się formalnością, to Fernando Santos może spokojnie zacząć budowę. W piątek poznaliśmy kadrę na marcowe zgrupowanie. No i już widać, że Santos dokonał zmiany warty i swoimi wyborami zasugerował chęć spróbowania odważniejszej piłki, bez zaciągniętego ręcznego.

Krychowiak odstawiony na boczny tor

Już przed nominacją Santosa wiadomo było, że po mundialu nowy selekcjoner będzie musiał się zastanowić, co zrobić z 33-letnim Grzegorzem Krychowiakiem i dwa lata starszymi Kamilem Glikiem oraz Kamilem Grosickim. Są oni na równi pochyłej i trudno przypuszczać, aby mieli stanowić o sile kadry na Euro w Niemczech.

Po turnieju w Katarze kibice i środowisko piłkarskie pragnęli, by reprezentacja przestała grać z zaciągniętym hamulcem ręcznym i chociaż spróbowała być odważniejszą, taką, która próbuje też atakować inaczej niż z kontrataku. I w tej nowoczesnej reprezentacji ani Glik, ani Krychowiak, ani Grosicki nie mogliby odgrywać decydujących ról. I wygląda na to, że Santos tę opinię podziela.

- Nigdy nie wypowiadam się o nazwiskach. Wytłumaczę natomiast proces powołań. Dla mnie to nowe doświadczenie - w krajach, które prowadziłem do tej pory, dobrze znałem ligi. W Polsce jest inaczej. Znam polskich zawodników, ale nie tak dobrze, jak w innych krajach. Obejrzeliśmy sto spotkań. Zobaczyliśmy 17 meczów reprezentacji narodowej. (...) Było parę pozytywnych spotkań np. z Francją. W pierwszej połowie widziałem sporo dobrych momentów. Polska grała z utytułowanym rywalem. Ta reprezentacja potrafi dobrze grać przez cały mecz. Jak posiadamy piłkę - musimy umieć kreować akcje. Zawodnicy mają charakter, pasję, poświęcają się, mają umiejętności techniczne. Indywidualne umiejętności są na wysokim poziomie. Będziemy grać z wolą zwycięstwa. Chcę wygrywać - musimy posiadać piłkę. Polscy piłkarze są na to gotowi - oświadczył w piątek Santos.

Analizując powołania, to właśnie ostatnia część tej wypowiedzi wydaje się kluczowa dla ich zrozumienia.

Podczas turnieju w Katarze Krychowiak grał we wszystkich meczach od pierwszej minuty, łącznie 330 minut na 360 możliwych. Żeby być uczciwym: to nie był zły turniej w jego wykonaniu. Bardziej pasuje określenie: przeciętny. Głównie się broniliśmy, a Krychowiak - jak mawiają trenerzy - mądrze przesuwał. Gra bez piłki to jego atut, bo 33-latek nieźle spisuje się w destrukcji i dobrze asekuruje kolegów. Ale w futbolu... gra się piłką, a Krychowiak był bierny w jej rozegraniu. Jedyne co miał do zaproponowania w tym elemencie, to długie piłki na Lewandowskiego. Dla tego typu pomocników w nowoczesnej piłce na wysokim poziomie po prostu nie ma miejsca.

Jego naturalnym następcą jest 24-letni Krystian Bielik. Gracz Birmingham City nie wykorzystał szansy na mundialu, ale i tak dysponuje szerszym wachlarzem, niż gracz z ligi arabskiej. O dość podobnym profilu do Krychowiaka jest także Karol Linetty z Torino. Nie można też zapominać o Damianie Szymańskim z AEK-u Ateny.

Santos nie powołał Glika, ale ten i tak nie mógł być brany pod uwagę, bo od wielu tygodni leczy uraz. I choć Glik w kadrze z reguły nie zawodził, to dziś ma 35 lat i broni barw Benevento, które jest bliskie spadku do Serie C. Weteran naszej kadry - tak jak Krychowiak - prezentuje dość archaiczny styl. Dzisiaj obrońcy starają się brać duży udział w rozegraniu, Glik się już tego nie nauczy.

W formacji defensywnej można postawić na 26-letniego Jana Bednarka i 22-letniego Jakuba Kiwiora. Ten drugi ma być może największy potencjał z całej młodej gwardii. Szczególnie pod względem technicznym. Choć w Katarze Kiwior nie ustrzegł się od kilku błędów, to jednak został zawodnikiem pierwszego składu kadry. I pewnie z niego już nie wyskoczy. Tym bardziej że zimą trafił do Arsenalu, który zmierza po mistrzostwo Anglii. 

Ktoś powie, ale zaraz, zaraz, przecież Bednarek jest stoperem słabiutkiego Southampton, na mundialu zagrał raptem kilka minut, a Kiwior w Arsenalu na razie pełni marginalną rolę. Dlatego niech walczą o jedenastkę z 22-letnim Kamilem Piątkowskim (Red Bull Salzburg) i Pawłem Dawidowiczem (Hellas), którym piłka u nogi akurat nie przeszkadza.

Czy dziś Piątkowski jest lepszym graczem od Glika? Pewnie nie. Czy na Euro 2024 będą lepsi? Pewnie tak. A już dziś lepiej pasuje do futbolu, którego chcemy spróbować.

Grosicki? Przeciwko Francji dał dobry impuls z ławki, ale akurat o skrzydłowych nie musimy się bać. Jakub Kamiński z Wolfsburga miał dobre momenty na mundialu, a ma przecież tylko 21 lat i dopiero uczy się dorosłej piłki w Bundeslidze. Talent ma jego rówieśnik Nicola Zalewski, który zaliczył ponad 50 meczów w Romie. Owszem, w Katarze się nieco spalił psychicznie, ale na Euro w Niemczech, jeśli wszystko dobrze pójdzie, powinien mieć w nogach ponad sto spotkań w silnym klubie, pod okiem Jose Mourinho.

Santos zapunktował

Polscy kibice domagali się nowej odsłony kadry i ją dostali. Przynajmniej teoretycznie. Na razie Fernando Santos zapunktował u fanów, bo spełnił ich prośby. Teraz piłka po stronie młodszych piłkarzy, by udowodnili, że doświadczony trener miał nosa do zmian. Niech Santos potraktuje eliminacje jako poligon doświadczalny, by Biało-Czerwoni nie tylko przyzwoicie bronili, ale - w końcu! - aby wreszcie pograli piłką. Potencjał jest. Teraz czekamy już tylko na pierwszy gwizdek.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.