Saganowski wprost po rozstaniu z Motorem. "Czuję nie rozczarowanie, tylko żal"

- Będę podkreślał, że jestem zadowolony. Negowanie dobrych rzeczy, które zrobiliśmy, jest nie fair. Czuję nie rozczarowanie, tylko żal - mówił Marek Saganowski po rozstaniu z Motorem Lublin w rozmowie z portalem weszlo.com.

Motor Lublin był blisko awansu do I ligi. Zespół prowadzony wówczas przez Marka Saganowskiego najpierw wygrał 4:0 z Wigrami Suwałki w półfinale baraży, a potem przegrał 0:4 z Ruchem Chorzów. Klub zdecydował, że nie przedłuży kontraktu z Saganowskim i zdecydował się na współpracę ze Stanisławem Szpyrką. Do Motoru w trakcie letniego okna transferowego dołączył m.in. Sebastian Rudol czy Michał Żebrakowski, a odszedł chociażby Michał Fidziukiewicz, Tomasz Swędrowski czy Sebastian Madejski.

Zobacz wideo Wypowiedź Kamila Glika po meczu z Holandią. "Poświęciłem nawet Serie A, żeby pojechać na mundial"

Marek Saganowski czuje żal po odejściu z Motoru Lublin. "Negowanie dobrych rzeczy jest nie fair"

Marek Saganowski rozmawiał z portalem weszlo.com po rozstaniu z Motorem Lublin. 43-letni szkoleniowiec przyznał, że odczuwa żal z powodu odejścia z klubu. - Po pierwszym pełnym roku mojej pracy na takim poziomie zagraliśmy w finale baraży, więc będę podkreślał, że jestem zadowolony. Negowanie dobrych rzeczy, które zrobiliśmy, jest nie fair. Czuję nie rozczarowanie, tylko żal. Gdybym ten zespół został i gdyby mnie rozliczano za to, że za rok nie zrobiłbym z nim awansu, powiedziałbym, że to moja porażka - powiedział.

Były piłkarz Legii Warszawa odniósł się też do sytuacji finansowej klubu i zdradził, że Motor Lublin wcale nie płaci najlepiej w lidze. - Motor nie płacił dużo lepszych pieniędzy od Wigier Suwałki (200 tys. złotych miesięcznie brutto). Cały "no limits" to wielka nieprawda. Płaciliśmy średnie pieniądze w lidze, były zespoły takie jak Radunia Stężyca, Stal Rzeszów, Chojniczanka Chojnice, które płaciły zawodnikom więcej. Mieliśmy kilku zawodników droższych, ale, sumując, Motor nie mógł się porównywać do pierwszej dwójki. Na pewno nie było tak dobrego zaplecza finansowego - dodał Saganowski.

A co Marek Saganowski chciałby zmienić w swojej pracy przy okazji objęcia nowego klubu? - Przede wszystkim przygotowanie fizyczne. Nie miałem dobrego wrażenia, jeżeli chodzi o naszego trenera zajmującego się tą kwestią. Jestem zwolennikiem gry trójką z tyłu, ale w Lublinie mieliśmy zbyt wielu skrzydłowych, których byśmy stracili. Chciałbym mieć ten sam sztab - Ariela Jakubowskiego i Kacpra Marca. To ludzie, którzy się sprawdzili, także w słabych momentach - skwitował Saganowski.

Więcej o: