Najbardziej dramatyczna seria w play-off NBA. Nets zatrzymani. Będzie mecz numer 7!

Khris Middleton zdobył rekordowe 38 punktów, a Giannis Antetokounmpo dołożył 30 i Bucks wygrali 104-89 z Nets. To oznacza, że o awansie do Finału Konferencji Wschodniej zdecyduje mecz numer 7.

– Nie gramy pod żadną presją. To tylko koszykówka. Wiedzieliśmy, że to mecz z rodzaju "wygraj albo wracaj do domu", ale jednocześnie to tylko mecz koszykówki. Musisz mieć z niego frajdę. Zwłaszcza gdy stąpasz po linii i za chwilę możesz odpaść – powiedział po meczu Middleton.

Zobacz wideo Polscy piłkarze wierzą w zwycięstwo nad Hiszpanią. "Jest złość, nie ma udawania"

Middleton bohaterem Bucks

Bucks szóste spotkanie rozpoczynali z nożem na gardle. W serii przegrywali już 2-3 i kolejna porażka oznaczałaby, że – jak lubią powtarzać amerykańscy komentatorzy – mogliby już jechać na wczasy do Cancun. Dwie noce wcześniej upokorzył ich Kevin Durant, który w 48 minut zdobył kosmiczne triple-double – 49 punktów, 17 zbiórek i 10 asyst – i dał Nets zwycięstwo 114-108. Tym razem jednak ekipa z Milwaukee znalazła odpowiedź na Duranta. I wcale nie chodzi o Antetokounmpo.

Za każdym razem, gdy Durant się rozpędzał, odpowiadał mu Khris Middleton. 29-letni skrzydłowy w najważniejszym meczu sezonu ustanowił rekord kariery, jeśli chodzi o zdobycze w play-off – zdobył 38 punktów (trafił 11 na 16 rzutów z gry) i dołożył 10 zbiórek i pięć asyst. Gdy w połowie trzeciej kwarty Durant zdobył 10 kolejnych punktów (w sumie uzbierał 32), Middleton odpowiadał po każdej jego akcji – albo trafiał z gry, albo z linii rzutów wolnych. – To strzelec. Gdy widzisz, że piłka wpada do kosza, z każdą kolejną próbą zyskujesz pewność siebie – komplementował rywala Durant.

Nets nie pomogła dobra dyspozycja Duranta, który znów nie dostał wsparcia od drużyny. Na parkiet wyszedł co prawda James Harden, zdobył 16 punktów, ale wciąż nie wygląda na będącego w pełni sił po kontuzji mięśni uda, której nabawił się w pierwszej minucie pierwszego meczu w serii z Bucks. "Brodacz" wrócił co prawda już na mecz numer pięć, ale zdobył wówczas ledwie pięć punktów, trafiając jeden rzut. W czwartkowy wieczór było tylko ciut lepiej. – Zrobię wszystko, by wygrać mecz numer siedem – przekonywał po porażce z Bucks. Nie wiadomo, czy na parkiet wyjdzie kolejny z liderów Nets Kyrie Irving. W meczu numer sześć nie wystąpił.

Mecz numer siedem na Brooklynie

"Ten brzydki, pełen kontuzji, nieprzewidywalny i dramatyczny sezon dał nam jednak trochę radości. Chodzi o siedmiomeczową sagę Bucks z Nets, która również nie jest piękna, ale za to dramatyczna" – pisze Brian Windhorst z ESPN.

Bucks doprowadzili do meczu numer 7, który odbędzie się z soboty na niedzielę na Brooklynie. A w tej serii, jak do tej pory, wygrywali tylko gospodarze. – Pracowaliśmy cały rok, aby znaleźć się w tym miejscu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale jesteśmy w stanie wygrać – skończył Antetokounmpo.

Więcej o: