Dwa gole w meczu Szwajcaria - Niemcy. To była 92. minuta gry!

Po dwóch pierwszych meczach mistrzostw Europy mogliśmy zachwycać się reprezentacją Niemiec, ale na zakończenie zmagań w grupie A czekało ich najtrudniejsze zadanie - starcie ze Szwajcarią. Gra Szwajcarów długo była popisem defensywnej pracy w pressingu na całym boisku, ale rzutem na taśmę pierwsze miejsce w grupie dla gospodarzy turnieju uratował Niklas Fullkrug.

Dwa zwycięstwa i bilans bramkowy 7:1 - takim dorobkiem po dwóch meczach grupowych chwalić się mogła reprezentacja Niemiec, która doskonale rozpoczęła domowy turniej mistrzostw Europy. W ostatnim meczu grupy A we Frankfurcie zmierzyła się ze Szwajcarią, która również była w komfortowej sytuacji, mając cztery punkty i awans do fazy pucharowej praktycznie w kieszeni.

Zobacz wideo Ależ słowa reprezentanta Polski: Jesteśmy dobrą drużyną!

Selekcjoner reprezentacji Niemiec Julian Nagelsmann nie oszczędzał jednak swoich najlepszych graczy i desygnował do gry tę samą jedenastkę, co w dwóch poprzednich spotkaniach. - To prawdziwy sprawdzian dla Szwajcarów. Dzisiaj się przekonamy, na co tę drużynę stać - mówi natomiast o ich rywalach Kazimierz Węgrzyn, komentator TVP Sport. Podopieczni Murata Yakina nie przestraszyli się gospodarzy turnieju. Od początku wyszli odważnie i agresywnie, nie dając się zdominować.

VAR uratował Sommera. To był sygnał dla Szwajcarów

Szwajcarzy bronili się bardzo kompaktowo, ale Niemcy zdecydowali się poszukać uderzeń z dystansu. W 17. minucie strzał z ponad 20 metrów oddał Robert Andrich. Nie było to groźne, ale piłka po rękach Yanna Sommera wpadła do bramki. To był jego błąd. Golkipera Interu Mediolan uratowała jednak interwencja VAR. Włoski arbiter Daniele Orsato po obejrzeniu powtórek uznał, że Jamal Musiala faulował rywala kilka sekund wcześniej. 

Szwajcarzy bronili się szczelnie, ale długo mieli problemy z pierwszym podaniem po przechwycie. Dopiero w 26. minucie wyszli z pierwszym konkretnym atakiem. W pole karne wprowadzony został Remo Freuler, który zagrał na piąty metr przed bramkę Manuela Neuera, a tam znalazł się Dan Ndoye! 23-letni napastnik Bolonii wyprzedził Jonathana Taha i sfinalizował akcję uderzeniem pod poprzeczkę. Chwilę później znów spróbował, ale minimalnie chybił. To były kapitalne minuty Szwajcarów, którzy objęli prowadzenie we Frankfurcie i utrzymali je do przerwy. Losy pierwszego miejsca w grupie A zaczęły się ważyć na poważnie! 

Niemcy zbyt statycznie. Ale jedno dośrodkowanie wystarczyło

Po zmianie stron można było spodziewać się ataków gospodarzy, ale coraz wyższe tempo pressingowe nakładali Szwajcarzy. Korzystali z coraz większej nerwowości u rywali, którzy gubili piłki na własnej połowie, dzięki czemu Helweci utrzymywali piłkę daleko od własnej bramki. Na pochwały za pracę w defensywie zasługiwała zwłaszcza trójka ofensywna: Embolo, Ndoye, Rieder.

Ataki Niemców były bardzo statyczne. Brakowało im pomysłu, przyspieszenia, a czas uciekał. W 71. minucie przed świetną szansą po indywidualnej akcji Wirtza stanął Kimmich, ale w ostatniej chwili zablokował go Akanji. Niemcy w tej sytuacji mogli domagać się rzutu karnego, albowiem intensywnie trzymany był Beier, który mógł doskoczyć z dobitką.

W ostatnim kwadransie Szwajcarzy bronili się już bardzo głęboko, ale w 84. minucie radowali się z drugiej bramki. Do siatki trafił Vargas, ale asystent Daniele Orsato błyskawicznie zasygnalizował spalonego. Miał rację i czekała nas bardzo emocjonująca końcówka.

Niemcy ograniczyli się do dośrodkowań i w 92. minucie mieli swój moment. W akcji rezerwowych Raum dośrodkował z lewej strony, a polu karnym doskonale znalazł się Niklas Fullkrug. Napastnik Borussii Dortmund popisał się kapitalnym strzałem głową na wagę remisu i pierwszego miejsca dla Niemców w grupie A.

Niewiele później Daniele Orsato zakończył ten mecz wynikiem 1:1, co oznacza, że Niemcy wygrali grupę z siedmioma punktami. Pięć punktów zdobyli natomiast Szwajcarzy. 

Czy Niemcy dojdą do minimum półfinału?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.