Boks. Artur Szpilka: Spokorniałem, ale wciąż jestem pewny siebie [ROZMOWA]

- Nie boję się powiedzieć, że byłem w depresji. Ale na szczęście wyszedłem z tego. I to jest mój największy sukces. Choroba nie była spowodowana tylko porażkami, ale głównie kontuzją ręki. Miałem różne myśli, nawet te najgorsze, by rzucić boks. Zastanawiałem się nad przejściem do MMA. Teraz jednak mój trener, Andrzej Gmitruk, tchnął we mnie nowe życie. W piątek zobaczycie to w ringu - mówi w rozmowie ze Sport.pl Artur Szpilka.
Artur Szpilka podczas walki z Deontayem Wilderem, Nowy Jork, 16.01.2016 Artur Szpilka podczas walki z Deontayem Wilderem, Nowy Jork, 16.01.2016 FOT. FRANK FRANKLIN II/AP

W styczniu 2016 roku Artur Szpilka (20-3, 15 KO) przegrał walkę z Doentayem Wilderem (39-0, 38 KO) o pas mistrzowski wagi ciężkiej. Kolejny pojedynek stoczył w lipcu 2017 roku z Adam Kownackim (17-0, 14 KO) i również przegrał przez nokaut. 29-latek wciąż ma jednak duże ambicje. Ale najpierw musi wygrać z Dominickiem Guinnem (35-11-1, 24 KO). Walka odbędzie się w piątek na PGE Narodowym. Na Narodowej Gali Boksu organizowanej przez Marcina Najmana, który sam też stoczy pojedynek, walczyć mają inni czołowi polscy pięściarze jak: Izu Ugonoh i Mariusz Wach [walka "Wikinga" jest akurat zagrożona].

~Artur Szpilka podczas treningu przed walka bokserska z Brian Minto o tytul WBC Baltic wagi ciezkiej  Wojak Boxing Night  . ~Artur Szpilka podczas treningu przed walka bokserska z Brian Minto o tytul WBC Baltic wagi ciezkiej Wojak Boxing Night . ,Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Antoni Partum: 14 sierpnia 2015 roku. Mówi ci coś ta data?

Artur Szpilka: - Nie.

Odniosłeś wtedy swoje ostatnie zwycięstwo. Twój rywal, Yasmany Consuegry (17-3, 14 KO), z powodu kontuzji kolana nie wyszedł do trzeciej rundy.

- Trochę czasu minęło, ale to nie jest prawdziwy obraz. Po walce z Wilderem miałem mieć kolejne pojedynki w USA, ale moi przeciwnicy wypadali z gal, więc wychodziło tak, że ciężko trenowałem, a z nikim się nie biłem. Teraz, pod okiem Andrzeja Gmitruka, wreszcie mam normalne przygotowania. Normalne, czyli takie, podczas których nie czuję bólu w lewej ręce. Świetną robotę wykonali doktor Lubański, a także doktorzy Zaorski i Ruosso, czyli ten sam który operował Roberta Kubicę. Pierwszy raz od prawie pięciu lat nie mam kłopotów z ręką! To ich zasługa.

Zmieniłeś też trenera. W styczniu rozpocząłeś treningi w Warszawskim Centrum Atletyki z Andrzejem Gmitrukiem. Możesz go porównać do Fiodora Łapina, z którym pracowałeś przez wiele lat?

- Do obu mam wielki szacunek. Trener Gmitruk ma wspaniałe oko, widzi wiele rzeczy. Patrzy na moje błędy i od razu stara się je niwelować. Fiodor to tytan pracy, bardziej skupiał się na przygotowaniu fizycznym. Bardzo cenię go jako szkoleniowca, ale też jako człowieka. Mało jest tak charakternych ludzi jak on. Teraz jednak jestem bardzo zadowolony ze współpracy z trenerem Gmitrukiem. Jestem pewien, że w piątek zobaczycie starego "Szpilę". Znowu mam głód walki.

W WCA są świetne warunki do treningów. Z Izu Ugonohem śmiejemy się, że szukaliśmy szczęścia za granicą, a wróciliśmy do Polski i nie mamy prawa narzekać. W naszej grupie są też Mateusz Masternak i Maciej Sulęcki. Wszyscy nawzajem się motywujemy i dopingujemy.

Artur Szpilka Artur Szpilka BEBETO MATTHEWS/AP

W piątek zmierzysz się z Dominickiem Guinnem. Amerykanin ostatni raz walczył dwa lata temu, kiedy przegrał na punkty z Hughiem Furym. Guinn nie poradził sobie też z Tomaszem Adamkiem w 2013 roku. Może nie jest zbyt wymagającym rywalem, ale nie będzie to łatwa walka dla ciebie.

- Nie zgadzam się. To wymagający rywal. On nigdy nie przegrał przed czasem.

Jak go scharakteryzujesz?

- Dobrze boksuje z defensywy. Potrafi przyjąć cios i uderzyć cios z gardy. Więcej dowiem się po pierwszej rundzie, która często bywa rozpoznawczą.

Jeśli wciąż marzysz o dołączeniu do światowej czołówki, to nie możesz pozwolić sobie na przegraną. Byłaby to twoja trzecia porażka z rzędu.

- Niedawno przechodziłem przez bardzo trudny okres. Nie boję się powiedzieć, że byłem w depresji. Ale na szczęście wyszedłem z tego. I to jest mój największy sukces. Choroba nie była spowodowana tylko porażkami, ale głównie kontuzją ręki. Miałem różne myśli, nawet te najgorsze, czyli żeby rzucić boks. Zastanawiałem się nad przejściem do MMA.

Arur Szpilka i Kamila Wybrańczyk na okładce CKM Arur Szpilka i Kamila Wybrańczyk na okładce CKM CKM

Komu zawdzięczasz wyjście z depresji? Miałeś profesjonalną pomoc od psychologa?

- Nie, wszystko zawdzięczam mojej dziewczynie Kamili i moim pieskom. Na duchu podniosły mnie też książki. Szczególnie dobrze wspominam "Obsesje doskonałości" autorstwa Dawida Piątkowskiego. 

"Jeśli chodzi o umiejętności bokserskie, to jest kozakiem. Znajdź mi drugiego takiego w wadze ciężkiej, który się tak szybko rusza. Technicznie? Bardzo dobrze poukładany. Siła? Jest. Ma fantastyczny timing i jest bardzo mobilny. Ma wszystko, by być za******ym bokserem. Jest tylko jeden problem - głowa. Artur czasami niepotrzebnie się podpala i idzie na frontalny atak, a wtedy zapomina o obronie, lub specjalnie opuszcza gardę, żeby prowokować. A na najwyższym poziomie, to zawsze się źle skończy. Zawsze. Dlatego jeśli Artur będzie miał chłodną głowę podczas walk, to może z każdym wygrać" - powiedział o tobie Maciej Sulęcki. Zgadzasz się z nim?

- Nie musicie się obawiać o moją psychikę. W narożniku mam genialnego żółwia, bo tak nazywam trenera Gmitruka, i to on mnie prostuje i na mnie krzyczy, kiedy do mojego boksu wkrada się rozluźnienie. W piątek będę maksymalnie skupiony.

Artur Szpilka na otwarciu klubu sztuk walki teamu Karoliny Kowalkiewicz, 5 listopada 2017 r. Artur Szpilka na otwarciu klubu sztuk walki teamu Karoliny Kowalkiewicz, 5 listopada 2017 r. MARCIN STĘPIEŃ

Walczyłeś już na wielkich galach, jak na przykład w Nowym Jorku z Wilderem, ale Stadion Narodowy na pewno wyzwala w tobie wielkie emocje.

- To będzie wielkie święto boksu, wręcz historyczny projekt dla polskiego pięściarstwa. A fakt, że będę walczył w otwartej telewizji [transmisję z części gali przeprowadzi TVP - red.] to coś, co dodatkowo mobilizuje, choć i tak jestem niesamowicie zmotywowany.

Duża część ekspertów twierdzi, że karta walk nie jest najlepiej dobrana. Potwierdzają to kursy bukmacherskie. W każdym pojedynku to Polak jest faworytem. Wydaje się, że podczas gali Mateusza Borka w Częstochowie trudniej było wskazać faworytów.

- Głupie gadanie. Jaki pojedynek na PBN był trudny do przewidzenia? Od początku mówiłem, że walka z Joey'em Abellem będzie łatwizną dla Tomasza Adamka. Tomek jest technicznym zawodnikiem i wciąż jest szybszy od statycznego Abella. Bałem się jedynie o Mateusza Masternaka. Wiedziałem, że jest lepszym pięściarzem, ale zastanawiałem się, czy udźwignie presję. Na szczęście dał radę i serdecznie mu gratuluję.

Eric Molina nie jest faworytem w walce z Mariuszem Wachem? To przypomnijcie sobie, że ostatnio znokautował Adamka, więc Mariusza czeka trudne zadanie [we wtorek okazało się, że Molina został przyłapany na dopingu i prawdopodobnie wypadł z gali - red.].

Izu też nie ma łatwego zadania. Fred Kassi to bardzo niewygodny rywal. Guinn to też nie jest żaden leszcz. Uważam, że gala jest bardzo dobra. Brakuje mi tylko jednej walki, starcia dwóch Polaków w wadze ciężkiej.

Deontay Wilder Deontay Wilder MICHAŁ ŁEPECKI

Załóżmy, że wygrasz. Co dalej? Walka z Krzysztofem Zimnochem jest twoim celem? A może pojedynek z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem?

- Nie zachęcisz mnie do takich spekulacji. Nauczyłem się tego, by skupiać się na teraźniejszości. Najpierw muszę wygrać na Narodowym, a później zacznę myśleć co dalej. Wciąż jestem pewny siebie, ale teraz spokorniałem.

Część kibiców wytyka ci, że w przeszłości krytykowałeś mocno Marcina Najmana, a teraz wystąpisz u niego na gali. Mocne słowa wypowiedział też twój kolega, Andrzej Fonfara. "Też miałem taką propozycje ale jak dowiedziałem się, że EL Testosteron [pseudonim Najmana] to organizuje powiedziałem Nigdy i za żadne $ - napisał na Twitterze Fonfara.

- Gdy spotkaliśmy się z Marcinem po raz pierwszy, to powiedziałem mu w twarz, że dla mnie nigdy nie był żadnym uznanym bokserem, ale jako organizator robi dobrą robotę. Nigdy nie powiedziałem, że to świetny bokser. Ale wiem, że chce zrobić fajną galę i ja się na to piszę. Kiedy kilka lat temu o nim mówiłem, to nie znałem go prywatnie. Teraz, gdy mamy kontakt, to śmiało mogę powiedzieć, że to fajny gość i miło się nam gada.

A może po prostu dobrze ci zapłacił? Czy to twoja najlepsza wypłata od czasu walki z Wilderem [wtedy zarobił około 300 tysięcy dolarów]? Albo chociaż możesz porównać ją do gaży za walkę z Adamkiem [pensja wyniosła około 400 tysięcy PLN]?

- Nie. Są to mniejsze pieniądze, nawet niż za Adamka, ale z pensji jestem zadowolony. Teraz nie myślę jednak o pieniądzach, a tylko o walce. Serio. Skupiam się jedynie na piątkowej wojnie.

rozmawiał Antoni Parum