Poligon: Z tyłu sklepu

Niektórzy z nas jeszcze żyją meczem Polska - Czechy (''..aaaałeś, jak go Kuba zrobił w śledzia? Widziałeś?!''), inni praktykują mentalne tai-chi przed spotkaniem ze Słowacją, a niektórzy wybrali się na mecze Pucharu Ekstraklasy i jeszcze dziś otrząsają się z nudów i niesmaku. Ale przecież polska piłka nie zaczyna się na kadrze i nie kończy na ekstraklasie (albo odwrotnie - jak kto woli).

Poza pierwszymi i ostatnimi stronami gazet istnieje świat piłkarski, na który na co dzień statystyczny kibic nie zwraca większej uwagi. A potem opada mu statystyczna szczęka, bo nagle okazuje się, że mamy w Polsce utalentowanych piłkarzy, którzy po wejściu do ekstraklasy grają bez najmniejszych kompleksów, dzielą, rządzą i ośmieszają przeciwników. Nie tylko polskich - o czym mogliśmy się przekonać, kiedy Kuba Błaszczykowski (do ekstraklasy trafił z IV ligi) objeżdżał Czechów jak tyczki, a Robert Lewandowski i Sławomir Peszko (obaj niedawno drugoligowi) odsyłali do domu graczy Grasshoppers Zurich i Austrii Wiedeń. Skoro więc ekstraklasa na razie ma przerwę, a poziom meczów Pucharu Ekstraklasy ze wstydu skrył się pośród jesiennych liści, przyjrzyjmy się bezpośredniemu zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej - I lidze.

Jeśli ktoś pamięta czasy poprzedniego, niemiłosiernie nam panującego ustroju - zdaje sobie sprawę ze znaczenia tzw. zaplecza. Jeśli ktoś nie pamięta - niech sobie obejrzy choćby ''Z tyłu sklepu'' . Na półkach mogło nie być nic, a na zapleczu zawsze coś było. Albo towar, albo kierownik. A jeśli ktoś myśli, że dawna II liga to zbieranina ''ogórków'', ''kelnerów'' i innych ''chłopców do bicia'' - niech zerknie w tabelę ekstraklasową: Śląsk Wrocław, Arka Gdynia - na miejscach 5. i 6., Lechia Gdańsk - na 9. I nawet Piast Gliwice wyprzedza takich ekstraklasowych weteranów Górnik Zabrze czy Cracovia. Przy czym tylko Śląsk naprawdę wzmocnił się przed sezonem, pozostałe kluby raczej uzupełniały skład i to niekoniecznie o zawodników z najwyższej półki. Kibice drużyn, które przegrywały z wymienionymi klubami, zapewne są jak najdalsi od pokpiwania z ''zaplecza'' Ekstraklasy. A kiedy jeszcze przypomnimy sobie, że w I lidze grają Zagłębie Lubin i Korona Kielce, które jeszcze w zeszłym sezonie brane typowane były jako kandydaci do gry w europejskich pucharach, zaś sezon ekstraklasowy kończyły na miejscach 5. i 6...

Po 15 kolejkach w tabeli I ligi prowadzi Zagłębie Lubin. Zdegradowany za korupcję klub nie ukrywał, że jego celem jest szybki powrót do Ekstraklasy i skutecznie przekonał swoich zawodników do pozostania w klubie. Do Legii Warszawa odszedł Maciej Iwański, ale Zagłębie szybko przyzwyczaiło się do gry bez dotychczasowego rozgrywającego. Młoda drużyna gra z polotem i fantazją, zdobywa dużo bramek, ale - m.in. ze względu na brak Stretenovicia w obronie - często funduje kibicom dodatkowe emocje. O meczu Pucharu Polski z GKS Jastrzębie będą pewnie w Lubinie krążyć legendy. Od stanu 3-0 dla Jastrzębia do 3-4 dla Zagłębia - to brzmi jak koszmar kardiochirurga. W ostatnim meczu ligowym z Koroną Kielce Zagłębie zagrało podobnie -przerywało 0-2, skończyło się na 2-2. Skutecznością imponuje Iljan Micanski. Bułgar już w Odrze Wodzisław pokazał, że drzemie w nim spory potencjał, ale teraz ów potencjał obudził się, przeciągnął i zaczął trafiać z przeraźliwą skutecznością - 16 goli w 14 meczach. 8 bramek Michała Golińskiego, 5 Szymona Pawłowskiego, 3 Wojciecha Kędziory... Zagłębie Lubin ma na koncie 39 bramek i wydaje się, że tylko jakiś kataklizm może zatrzymać ''miedziowych'' w marszu do Ekstraklasy.

Widzew Łódź, uniknąwszy spadku do II (dawnej III) ligi, także robi wszystko by wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Podobnie jak Zagłębie, gra prawie tym samym składem, co w zeszłym sezonie - nowością jest obecność w ataku Marcina Robaka, którego Widzew kupił z Korony, a ''podkupił'' ekstraklasowej Cracovii. Opłaciło się - Robak strzelił już 8 goli i to pewnie nie jest jego ostatnie słowo. Zaskakująco dobrze sprawuje się łódzka obrona - w 14 meczach straciła zaledwie 8 bramek. Toutes proportions gardées - większość drużyn z ekstraklasy po 8 spotkaniach ma więcej wpuszczonych goli na koncie.

Trzeci ex-ekstraklasowicz, Korona Kielce, radzi sobie najgorzej (w porównaniu, oczywiście - Korona 5. miejsce), ale też pamiętać trzeba, że po degradacji przeżyła prawdziwą hekatombę kadrową: odeszli Hermes, Zabłocki, Drzymont, Bonin, Celeban, Gajtkowski, Robak, Skerla, Kuś, Kowalewski... Dałoby się z graczy, którzy opuścili szeregi Korony, ułożyć jedenastkę, z powodzeniem rywalizującą z drużynami ekstraklasy. Na razie jednak Korona nie traci dystansu do czołówki, Edi Andradina nie zapomniał jak się strzela gole, a po Piotra Gawęckiego (7 goli) i Jacka Kiełba (4 gole) pewnie niedługo ustawi się kolejka klubów z Ekstraklasy. Wypada tez nadmienić, że na ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin na trybunach zasiadło 12 000 osób. Czy konie kluby ekstraklasowe to słyszą? To więcej niż na ostatnich meczu Odry Wodzisław, Cracovii, Piasta Gliwice i Polonii Bytom - liczonych razem. Och, możemy nawet dołożyć mecz Cracovii z Legią Warszawa - i tak I-ligowe Kielce wygrywają.

3. i 4. miejsce zajmują kolejno Flota Świnoujście i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Podbeskidzie już w zeszłym sezonie pokazało, że ma ambicje sięgające ponad II ligę, a obecnie działacze i zawodnicy jasno deklarują, że ich celem jest awans do ekstraklasy. Zawodnicy z Bielska-Białej grają równo i solidnie, może bez jakiegoś wielkiego błysku, ale na czwarte miejsce na razie wystarczy i przy odrobinie szczęścia baraże są w zasięgu klubu. Podobną opinię można by wydać o Flocie Świnoujście, ale tam błysk jest - Flota Świnoujście jest beniaminkiem, co w innym świetle stawia owo 3. miejsce a napastnik Piotr Dziuba ma już na koncie 8 bramek, co też na szacunek zasługuje. Ciekawe, czy Flota utrzyma tempo, czy zatonie gdzieś u końca sezonu 2008/2009?

Na szóstej pozycji - Znicz Pruszków. Wzmocnienia na razie nie wypaliły, dystans do czołówki spory, ale ponieważ dzięki degradacyjnym zabawom PZPN tuż przed rozpoczęciem sezonu 2008/2009 także Znicz miał szanse na ekstraklasę - warto wziąć pod uwagę drużynę z Pruszkowa i wspomnieć o Adrianie Paluchowskim, który przyszedł do Pruszkowa z Legii Warszawa. Na powrót do Legii szanse ma małe, za duża tam konkurencja, ale skoro Robert Lewandowski miał w ekstraklasie takie ''wejście smoka'', jakie wszyscy widzieliśmy - zapewne menadżerowie piłkarscy uważniej patrzą na jego kolegów z drużyny. No, w każdym razie ''powinni patrzeć uważniej'', ale z naszymi menadżerami i ich nabytkami nigdy nic nie wiadomo... W tym miejscu kibice wszystkich klubów westchną, pokiwają ze zrozumieniem głowami, kibice Wisły i Legii zgrzytną zębami, tylko kibice Lecha Poznań uśmiechną się szeroko.

Równie ciekawy jest dół tabeli - szef kuchni poleca zwrócenie szczególnej uwagi na zespół Kmity Zabierzów. Klub ten trafił do dawnej II ligi trochę fuksem, utrzymał się w niej fuksem jeszcze większym, a dokładniej dzięki wycofaniu się Zawiszy Bydgoszcz i kosztem Pogoni Szczecin, która nie dostała w sezonie 2006/2007 licencji na grę w II lidze, a potem wystawiał cierpliwość swoich kibiców na naprawdę ciężką próbę, grając piłkę nieobliczalną i nieprzewidywalną (przegrywał z o wiele słabszymi, a urywał punkty faworytom). Ulubionym wynikiem Kmity jest remis - choć trenerzy rwą włosy z głowy i krzyczą coś o potrzebnych punktach, Kmita potrafi remisować długo, namiętnie i seryjnie. W obecnym sezonie na piętnaście meczów - Kmita zremisował osiem i to na pewno nie jest kres jego możliwości.

Tu uwaga pani od polskiego. ''Ten'' Kmita. On. Nie ''ta Kmita''. ''Kmita przegrała'' - źle. ''Kmita wygrał zremisował'' - dobrze. Ortodoksom, dla których wszystko, co się kończy na ''a'', to kobieta przypominamy, że mecz z Czechami wygrał nam Kuba, a reprezentacją Górskiego dowodził Deyna.

Strefa spadkowa I ligi jest szeroka i zatłoczona - zespół z ostatniego miejsca dzieli tylko 6 punktów od drużyny z miejsca dziewiątego. Walka o utrzymanie będzie więc zapewne równie ciekawa, jak ta o awans. Na razie największe problemy mają dwie zasłużone firmy: GKS Katowice i Warta Poznań. GKS zatrudnił ostatnio na stanowisku trenera Adama Nawałkę (i wygrał ze Stalą Stalowa Wola 1-0 po bramce innego ex-wiślaka Bartosza Iwana), a Warta Poznań przegrała 5 mecz z rzędu i pozycja trenera Baniaka niepewna jest jak kurs akcji w ostatnich dniach. A może nawet akcje są pewniejsze.

Dzieje się w polskiej piłce sporo i naprawdę czasem warto oderwać się od meczów reprezentacji czy ekstraklasowego blichtru, żeby - jeśli jest się kibicem - zobaczyć kawałek naprawdę niezłej piłki, a jeśli jest się trenerem czy menadżerem - znaleźć w niższych ligach perły na miarę Kuby Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego, Igora Lewczuka, czy rewelacji pierwszych kolejek Janusza Gola z GKS Bełchatów, który do Ekstraklasy trafił z III-ligowej Polonii/Sparty Świdnica.

PS okolicznościowy: Życzenia urodzinowe składamy Uczniowsko-Ludowemu Klubowi Sportowemu Huragan Jasionka , obchodzącemu dziś piątą rocznicę założenia. Debiutującemu w krośnieńskiej A-klasie Huraganowi życzymy stu lat, awansu do wyższej klasy i zdobycia po raz trzeci z rzędu (czyli już chyba na własność?) Pucharu Burmistrza Gminy Dukla.

Andrzej Kałwa

Poligon to rubryka Z czuba.pl w której Andrzej Kałwa pisze o polskiej ligowej rzeczywistości, która jaka jest - każdy widzi, a niektórzy nawet sądzą, że ją rozumieją.