Alpejski PŚ. Cuche wraca w roli trenera Szwajcarów

Świetny szwajcarski zjazdowiec Didier Cuche, który w marcu skończył karierę sportową w wieku 38 lat, wraca do kadry Szwajcarii w roli szkoleniowca. Szefowie reprezentacji poprosili go o pomoc załamani słabymi wynikami w konkurencjach szybkościowych. Zawody alpejskiego Pucharu Świata transmituje Eurosport.

Cuche to żywa narciarska legenda. Choć nigdy nie sięgnął po najwyższe trofea - nie zdobył Kryształowej Kuli i nie został mistrzem olimpijskim - to w konkurencjach szybkościowych dorobił się statusu legendy. Jako jedyny pięciokrotnie wygrał zjazd z Koguciego Grzebienia w Kitzbühel na najtrudniejszej trasie PŚ. To on, a nie Hermann Maier czy Franz Klammer, do dziś jest oficjalnie nazywany "Królem Kitzbühel". Czterokrotnie sięgał po małe Kryształowe Kule w klasyfikacji zjazdowej, w sumie wygrał 21 zawodów PŚ. W 1998 r. na igrzyskach w Nagano, gdy Maier odnosił swe najsłynniejsze zwycięstwo - wygrywał supergigant w trzy dni po makabrycznym upadku w zjeździe - Cuche finiszował tuż za nim, sięgając po srebrny medal.

Szwajcarzy wezwali na pomoc mistrza, bo mają duży problem. Ich najlepszy zjazdowiec Beat Feuz jest kontuzjowany, z powodu poważnego urazu kolana w ogóle nie wystartuje w tym sezonie, a reszta zawodników spisuje się słabo. Najlepsze miejsce, jakie zajął w tym sezonie Szwajcar, to 10. pozycja Didiera Defago w Beaver Creek.

Cuche w roli trenera ma zadebiutować w przyszłym tygodniu (14-15 grudnia) podczas zawodów we włoskiej Val Gardenie, gdzie rozegrane zostaną supergigant i zjazd. W tym tygodniu pomoc mistrza prędkości nie jest tak bardzo potrzebna, bo mężczyźni rywalizują we francuskim Val d'Isere w technicznym slalomie i gigancie (sobota 8 grudnia, niedziela 9 grudnia).

Liderem PŚ jest Norweg Aksel Lund-Svindal (400 pkt.), ale po piętach depcze mu Amerykanin Ted Ligety (320 pkt.), który jak dotąd nie ma żadnej konkurencji w gigantach. Najlepszy ze Szwajcarów - Defago, zajmuje dopiero 20. lokatę.

Więcej o: