Komentator hokeja, który za słowa o imigrantach wyleciał z roboty, podzielił Kanadyjczyków

Don Cherry od ponad pół wieku był nieodłączną częścią kanadyjskiego hokeja. Najpierw jako zawodnik i trener, a potem jako telewizyjny celebryta. Pawie 40 lat był gospodarzem programu "Coach's Corner". Tydzień temu został zwolniony za dwa zdania o imigrantach, a fakt ten podzielił Kanadę i doprowadził do ogólnonarodowej debaty, która nie milknie do dziś.

Kiedrosport autorstwa dziennikarza Sport.pl Michała Kiedrowskiego to cykl tekstów o sporcie, jego okolicach i dyscyplinach, o których rzadko można przeczytać w polskim internecie. Co wtorek o 19:00 na Sport.pl i Gazeta.pl.

Don Cherry, znany równie dobrze ze swojego ciętego języka jak ze swoich kolorowych kraciastych marynarek, dał tydzień temu upust swojej złości przy okazji Dnia Pamięci, obchodzonego na część poległych żołnierzy. W Kanadzie to święto rozciągnięte jest na cały weekend poprzedzający 11 listopada - datę zakończenia I wojny światowej. W te dni charytatywna organizacja wspierająca weteranów - Royal Canadian Legion - rozprowadza za drobne datki znaczki w kształcie maków, które darczyńcy przypinają sobie na piersi. To podobna akcja, którą przeniosła do Polski Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, wręczająca ofiarodawcom swoje serduszka.

Fala protestów zalała kanadyjską KRRiTV

I Don Cherry na wizji wyraził swoje rozczarowanie, że imigranci w Kanadzie nie kultywują tego zwyczaju. Powiedział:

Ludzie, którzy tu przybywacie, którzy kochacie nasz style życia, nasze mleko i miód, moglibyście w końcu wydać parę baksów na maki, albo coś w tym rodzaju. Ci chłopcy zapłacili najwyższą cenę za życie, którym cieszycie się w Kanadzie.

Dwa dni po tych słowach 85-letni były trener NHL i zawodnik niższych lig już nie pracował w telewizji Sportsnet, która jest właścicielem praw telewizyjnych do NHL w Kanadzie.

Cherry nie zamierzał jednak przepraszać. Stwierdził tylko, że żałuje, iż użył zwrotu: "You people" - co za Oceanem może zostać odebrane jako stwierdzenie o podłożu rasowym, a nie słowa "everybody" (każdy). Nie miał bowiem na myśli jakiekolwiek grupy osób: - To mogli być Irlandczycy, Szkoci czy Anglicy, to mógłby być każdy - wyjaśnił. - Miałem na myśli to, że każdy powinien nosić maki, aby uhonorować naszych poległych żołnierzy.

Po wypowiedzi Cherry'ego kanadyjski odpowiednik naszej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, czyli Canadian Broadcast Standards Council zalała fala protestów. Było ich tak dużo, że CBSC zamknęła na pewien czas możliwość ich składania, bo nie dawała sobie rady z odpowiedziami na skargi.

W mediach społecznościowych oburzeni widzowie zaczęli wrzucać zdjęcia żołnierzy z Afryki i Azji, którzy - jako poddani brytyjskiego monarchy - walczyli ramię w ramię z Kanadyjczykami podczas pierwszej i drugiej wojny światowej. Swoje wypowiedzi oznaczali #youpeople.

Gospodarz Coach's Corner wyleciał z pracy 11 listopada. Właściciel telewizji, w której występował Cherry, wystosował specjalne oświadczenie, przepraszając za swojego byłego już pracownika i wyjaśniając, że jego słowa nie reprezentują wartości, które podziela stacja.

Zwolniony o 25 lat za późno

Do potępienia Cherry'ego ruszyli też komentatorzy w mediach. Jego słowa określali jako niesprawiedliwe i szkodliwe, a jego samego jako bigota i ksenofoba.

"W społeczeństwie nie ma miejsca na takie ignoranckie komentarze i opinie" - napisał Dan Pontefract z "Forbesa", chwaląc Sportsnet za podjęcie właściwej decyzji. Jack Todd z "Montreal Gazzette" grzmiał: "hańbą jest to tylko, że zwolnienie przyszło 25 lat za późno".

Cherry ze swoich kontrowersyjnych poglądów słynął od początku medialnej kariery. I nie chodzi tylko o hokej, w którym podziwiał ostrą grę i złorzeczył, że jest w nim coraz mniej walk na pięści, ale także o sprawy polityczne i społeczne. Z powodu jego kontrowersyjnych wypowiedzi o europejskich graczach w NHL - bo nie są wystarczająco twardzi na grę w hokeja; czy o lewicowych politykach, którzy wytyczali ścieżki rowerowe w Toronto, tam, gdzie on chciał jeździć samochodem, Coach's Corner nadawany był przez pewien czas z siedmiosekundowym opóźnieniem, aby reżyser mógł zareagować i wyciąć obraźliwe słowa trenera.

Kontrowersje nie przeszkodziły jednak Cherry'emu w zgromadzeniu pokaźnej fortuny. Jako wieloletni komentator hokeja zarobił miliony dolarów. A państwowa stacja CBC w swoim serialu o Kanadyjczykach wszech czasów umieściła go w 2004 r. na siódmym miejscu.

"Na koniec dnia Cherry okazał się starym rasistą" - napisał Phil Gursky z ukazującego się w Ottawie "Hill Times" i przyznał, że wstydem, że przez lata słuchał słynnego trenera.

Podwójne standardy mediów

Najdalej posunęła się jednak dziennikarka telewizji CTV, która w programie The Social komentując sprawę Cherry'ego wykpiła cały kanadyjski hokej, mówiąc, że "hokeiści to przeważnie biali chłopcy, którzy - można powiedzieć - nie są zbyt mili. Ogólnie rzec biorąc nie są też zbyt lotni umysłowo, a przeważnie są uprzykrzającymi życie innym łobuzami". Słowa Allen spotkały się z lawiną protestów. Jej media społecznościowe zalały zdjęcia chłopców i dziewcząt uprawiających hokej na lodzie. Słowa oburzenia kierowali przede wszystkim ich rodzice. Stacja CTV przeprosiła za swoją dziennikarkę, a ona sama oświadczyła, że nie chciała nikogo urazić, a tylko przedstawiła swoje doświadczenia z hokeistami z czasów szkoły średniej i uniwersytetu.

Dziennikarka nie została ukarana, na co bulwarówka "Toronto Sun" napisała, że wobec "progresywnych" dziennikarzy stosuje się podwójne standardy, bo im wolno obrażać całe grupy społeczne bez obawy, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Cherry ma też rzesze swoich obrońców, którzy - nawet jeśli mają wątpliwości co do jego słów - uważają, że został potraktowany zbyt surowo. W obronie Cherry'ego stanął Bobby Orr, jedna z największych legend kanadyjskiego hokeja. - To, co mu zrobiono, jest haniebne. Ale to przecież nowy świat. Wolność słowa nie ma już znaczenia.

Grupki osób zorganizowały pikiety pod siedzibą stacji telewizyjnej, a dziesiątki tysięcy podpisały petycję w obronie Cherry'ego. Media społecznościowe zalała też fala wezwań do bojkotu Sportsnet.

Co ciekawe w sprawę Cherry'ego w ogóle nie zaangażowała się NHL. Komisarz ligi, Gary Bettman odmówił komentarza w tej sprawie, tłumacząc się, że nie chce rozpoczynać kolejnego cyklu newsów na ten temat. On doskonale wie, że co by nie powiedział, wyszłoby źle. Albo pretensje mieliby do niego lewicowi publicyści, albo konserwatywni fani.