Mundial 2010. Narodziny gwiazdy: czyli człowiek, który zatrzymał Messiego

Z jednej strony cały świat drwi z wpadki kolejnego angielskiego bramkarza na kolejnym wielkim turnieju, z drugiej wychwala pierwsze objawienie mundialu. To także bramkarz - Nigeryjczyk Vincent Enyeama, który fantastycznie zagrał przeciwko Argentynie. ?Narodziny gwiazdy!? - cieszą się w tytułach afrykańskie dzienniki. - On był fenomenalny! Klasa światowa -chwalił rywala powstrzymany Leo Messi

Poprowadź swoją drużynę w RPA i Wygraj Mundial! ?

Jak to możliwe, że Argentyna wygrywa na mundialu, ale na Najlepszego Zawodnika Meczu internauci na całym świecie wybierają bramkarza pokonanych? Kto widział spotkanie na Ellis Park w Johannesburgu nie ma wątpliwości. Występujący w Hapoelu Tel Aviv zawodnik obronił siedem strzałów w światło bramki. Strzałów nie byle jakich, bo oddawanych przez najlepszych napastników świata. Messiego powstrzymał dwukrotnie, w tym w pojedynku jeden na jeden, raz bohatera ostatniego finału Ligi Mistrzów Diego Milito, a także Gonzalo Higuaina i Carlosa Teveza. Nikt nie miałby pretensji do żądnego bramkarza, gdyby przepuścił którykolwiek z tych strzałów. - Przegraliśmy, ale Enyeama pozwolił nam poczuć po meczu dumę. Dzięki niemu wiemy, że Nigeria nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa na tym turnieju - stwierdził nigeryjski napastnik Obafemi Martins.

- Świat nie wiedział, jakiego Nigeria ma fantastycznego bramkarza, ale my doskonale wiedzieliśmy. On ma świetne wyczucie, zawsze wie gdzie się znaleźć. No i refleks. Świadomość, że za mną stoi ktoś taki dodaje mi olbrzymiej pewności. Łatwiej podjąć ryzyko, kiedy wiesz, że jeśli spóźnisz się o ułamek sekundy, ten facet z tyłu uratuje twój tyłek - mówi obrońca Joseph Yobo.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że tylko Enyeama jest w stanie powstrzymać Messiego. Argentyńczyk jest tak groźny dlatego, że gra w strefie gdzie nieczysty odbiór piłki to zaraz wolny albo karny. A kiedy wystartuje do biegu z piłką i zacznie te swoje dryblingi, obrońcom trudno inaczej go zatrzymać jak nieczysto. Całą nadzieję położyliśmy więc w Vincencie, a on nas nie zawiódł - dodaje Yakubu Aiyegbeni.

Sam Enyeama stwierdził, że oddałby tych kilka niezłych interwencji za trzy punkty, albo chociaż remis. - Chyba rzeczywiście rozegrałem najlepszy mecz w życiu. Ale czy mogłem inaczej skoro moim przeciwnikiem był najlepszy piłkarz na świecie? - stwierdził na konferencji prasowej, na której odebrał nagrodę dla Zawodnika Meczu. Będąc człowiekiem bardzo religijnym i jednym z niewielu chrześcijan w reprezentacji Nigerii, dodał, że to Bogu zawdzięcza, że spisał się tak rewelacyjnie. - To dzięki panu byłem tak spokojny. On pomaga mi się wyciszyć - wyznał. Ale też dodał, że postarał się pomóc Bogu najlepiej jak tylko umiał: przed spotkaniem z Argentyną obejrzał mnóstwo dvd z występami Messiego w lidze hiszpańskiej.

Nigeryjscy dziennikarze twierdzą, że wiedzieli, że Enyeama stanie się jednym z objawień turnieju, ale liczyli, że stanie się tak dzięki obronionym karnym. Ponoć nikt nie robi tego lepiej od niego. - Od kiedy w wieku 16 lat trafił do Ibom Stars, a potem Aby i grał jako rezerwowy, kiedy tylko dochodziło do karnych, trener wpuszczał z ławki Enyeamę. I to zawsze skutkowało. Zawsze coś obronił! W lidze izraelskiej też z tego słynie - opowiada Sammy Abu.

Pochodzi z piłkarskiej rodziny Enyeama. Jego ojciec grał w drużynie Calabar Rovers, a o rok starszy brat Phillip jako obrońca we francuskich klubach Auxerre, Vitre i Wasquehal. Vincent występował dotąd tylko w klubach nigeryjskich zanim w 2005 trafił do ligi izraelskiej. Najpierw do Bnei Yehuda, a po dwóch latach przeniósł się do Hapoelu Tel Awiw. W izraelskim klubie pewnie już zacierają ręce - szykuje się transfer do bardzo dobrego klubu, za bardzo dobre pieniądze. A to dopiero początek mundialu.

- Lepszy klub? Tylko Bóg wie co się wydarzy. Nie chce o tym teraz myśleć. Koncentruje się tylko na mistrzostwach świata. Wierzę, że Bóg nie każe nam odpaść, wierzę, że pomoże awansować z grupy jak osiem lat temu w Japonii i Korei.

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola.

Więcej o: