Skoki. Polki nie wystartują w konkursie drużynowym w Seefeld. "Nie mamy czterech dziewczyn na tym poziomie"

- Myślę, że jeszcze jest dla nas za wcześnie - mówi Marcin Bachleda, trener polskiej kadry kobiet w skokach narciarskich. Nasze zawodniczki nie wystartują w drużynowym konkursie w ostatniej chwili włączonym do programu mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Seefeld.
Zobacz wideo

 Dodatkowe zawody odbędą się 26 lutego w Seefeld, na skoczni normalnej. Zastąpią w kalendarzu kwalifikacje do indywidualnego konkursu pań [odbędzie się 27 lutego, a kwalifikacje go poprzedzą, odbędą się zamiast serii próbnej).

Organizatorzy mistrzostw zdecydowali o zmianie w programie imprezy dopiero na trzy tygodnie przed jej rozpoczęciem (MŚ potrwają od 20 lutego do 3 marca). Oficjalnie ogłoszono, że rozegranie konkursu drużynowego jest możliwe, dzięki zmianom jakie poczyniono w infrastrukturze skoczni. Nieoficjalnie wiadomo, że bardzo liczono się z głosem zawodniczek, zwłaszcza z Austriaczką Danielą Iraschko-Stolz, która za punkt honoru stawiała sobie doprowadzenie do tego, by pierwsze takie zawody w historii mistrzostw świata odbyły się w jej kraju.

 „Troszeczkę nie nasz poziom”

Niestety, w debiutanckiej „drużynówce” nie zobaczymy Polek.

- W mikście wystartujemy [konkurs drużyn mieszanych, w którym skaczą dwie kobiet i dwaj mężczyźni], ale do drużyny nie mamy czterech dziewczyn. To jeszcze troszeczkę nie nasz poziom. Nie chcemy dziewczyn zrażać, nie chcemy, żeby sobie zrobiły krzywdę. Dwie są na takim poziomie, że mogą spokojnie skakać, a o dwie byśmy się trochę bali – mówi nam Jan Winkiel, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego. - Celem dziewczyn jest dobry start na igrzyskach w Pekinie w 2022 roku. Spokojnie, bez presji wynikowej chcemy budować ich formę – dodaje.

Bachleda: Mamy trzy gotowe dziewczyny

Z decyzją związku zgadza się trener. Choć on twierdzi, że do drużyny brakuje mu już tylko jednej zawodniczki. - Mamy trzy gotowe dziewczyny. No, maksymalnie trzy – mówi Marcin Bachleda, trener kadry kobiet. - To Kamila Karpiel, Kinga Rajda i Anna Twardosz. Jednej nam brakuje, nie ma sensu kogoś narażać na zbyt duży stres i niebezpieczeństwo – dodaje były skoczek.

Z wymienionej przez siebie trójki Bachleda w Seefeld wybierze dwie zawodniczki, które wspólnie z dwoma skoczkami Stefana Horngachera wystąpią ostatniego dnia mistrzostw. - Myślę, że tak, że w mikście się pokażemy. Ale jest jeszcze trochę czasu, zobaczymy, jak wszystko będzie wyglądało – mówi Bachleda, nie chcąc przesądzać, że dojdzie do tego startu.