PlusLiga. Plan wykonany. Ale Zaksy. Fart przegrywa 0:2

Po raz czwarty w sezonie Zaksa Kędzierzyn-Koźle pokonała w tym sezonie PlusLigi Farta Kielce. Dzięki temu w ćwierćfinale play-off prowadzi z kielczanami 2:0. Fart w rewanżu na wyjeździe urwał faworytowi tylko jednego seta.

Z dwoma zmianami rozpoczęli rewanżowy mecz u wicemistrzów Polski podopieczni Grzegorza Wagnera. Szkoleniowiec kielczan zadecydował, że z ławki zaczną mecz francuski rozgrywający Pierre Pujol (za niego Michał Kozłowski) i środkowy Grzegorz Kokociński (Adam Kamiński). Pewnie szybko pożałował, że nie dał odpocząć jeszcze drugiemu z Trójkolorowych Xavierowi Kapferowi. Jemu otwarcie play-off mocno się nie udało, a w sobotę pognębił go Michał Ruciak. To w jego kierunku reprezentant Polski posyłał swoje serwisy. I gospodarze błyskawicznie uciekli poza zasięg kielczan - ze stanu 7:8 zdobyli aż osiem oczek z rzędu. Co ciekawe Ruciak był "ulubionym" celem zagrywek kielczan. Jak zły to był wybór pokazują statystyki pierwszej partii - przyjmujący Zaksy miał 70 proc. pozytywnych odbiorów, a co drugi znakomity...

W drugim secie Fart zdecydował się skorzystać ze starej maksymy czyli dać rywalowi okazje do popełniania błędów. Nie próbowali za wszelką cenę kończyć trudnych piłek, próbowali pasywnego bloku. I korzystali z kolejnego dobrego dnia Marcusa Nilssona (i w ataku i na zagrywce) oraz Macieja Pawlińskiego. Ten drugi z siedmiu piłek skutecznie zaatakował aż sześciokrotnie (86 proc.!). To kapitan kieleckiego zespołu skończył tę emocjonującą partię wygrywającym serwisem. Niespodziewanie emocjonującą, bo ekipa Wagnera prowadziła już 18:12 po bloku Adama Kamińskiego, a mimo to gospodarze za sprawą zmiennika atakującego Antonina Rouziera Dominika Witczaka wyrównali jeszcze przed piłką setową (23:23). A przed zagrywką Pawlińskiego kielczanie musieli jeszcze bronić trzech setboli.

W kolejnej odsłonie powtórka sprzed tygodnia z Bełchatowa, ale z tego niedobrego fragmentu meczu z mistrzem Polski (też po secie na przewagi). Kielczanie zamiast pójść za ciosem oddają absolutnie inicjatywę gospodarzom. A ci już pod wodzą Rouziera rozbijają gości - gdy Francuz "upolował" zagrywką swego rodaka osiągnęli aż jedenaście oczek zaliczki (20:9). A końcówka to zagrywka Pujola bardzo, bardzo daleko w aut i równie niecelny atak Kapfera.

Finałowa partia najdłużej wyrównana, choć Zaksa próbowała uciekać. Pięciokrotnie odskakiwała na trzy oczka, ale wyżej udało się dopiero w decydujących piłkach. Pojedynek po dwóch godzinach już za pierwszą piłką meczową skończył Patryk Czarnowski, blokując Sławomira Jungiewicza.

Mecz nr 3 w środę 21 marca w Hali Legionów.

Zaksa Kędzierzyn-Koźle - Fart Kielce 3:1 (25:17, 27:29, 25:13, 25:19)

Stan rywalizacji (gra się do trzech zwycięstw): 2:0.

Zaksa: Zagumny, Ruciak, Kaźmierczak, Rouzier, Samica, Czarnowski, Gacek (libero) oraz Witczak, Kapelus, Pilarz.

Fart: Kozłowski, Kamiński, Nilsson, Kapfer, Zniszczoł, Buszek, Żurek (libero) oraz Pawliński, Kokociński, Jungiewicz, Pujol, Staszewski, Kokociński.

Sędziowali: Andrzej Kuchna (Katowice) i Wojciech Kasprzyk (Częstochowa). Widzów: 1400.

MVP: Guillaume Samica.

Redaktor to dopiero jest kibic! Poznaj nas na profilu Facebook/Sportpl ?

Więcej o: