- Chcą Bartosza umordować - mówił komentujący rewanżowy mecz finału Pucharu CEV Wojciech Drzyzga, nawiązując do taktyki Ziraatu Bank Ankara. Rywale siatkarzy Asseco Resovii z premedytacją wykorzystywali fakt, że Bartosz Bednorz zaledwie kilka dni temu wrócił do gry. Ale niedawna absencja jednego z liderów to tylko jeden z powodów przegranej 1:3, która zakończyła marzenia klubu z Rzeszowa o obronie trofeum.
Siatkarze Asseco Resovii łapali się za głowy w trzecim secie, gdy okazało się, że Trevor Clevenot zdobył w trudnej sytuacji punkt dla Ziraatu. Francuz w porównaniu z pierwszym meczem finału Pucharu CEV (ekipa z Ankary wygrała wtedy 3:2 i 19:17 w tie-breaku) był znacznie jaśniejszą postacią w swoim zespole, ale głównym katem znów był Matthew Anderson. To właśnie Amerykanin rozpoczął w drugim secie serię, która okazała się początkiem końca rzeszowskiej drużyny.