Jakub Kiwior od początku swojej przygody z Arsenalem nie ma łatwego zadania w walce o skład. Duet stoperów Saliba - Gabriel jest praktycznie nie do rozbicia, gdy obaj są zdolni do gry. Polak rozegrał co prawda 30 spotkań we wszystkich rozgrywkach w zeszłym sezonie, ale większość z nich na lewej obronie, gdzie z czasem zaczął sobie radzić dobrze, lecz to wciąż nie jest jego nominalna pozycja.
Niestety kilka dni temu gruchnęła informacja, że dla naszego reprezentanta skala wyzwania może jeszcze wzrosnąć. Arsenal mocno zainteresował się bowiem kupnem Riccardo Calafioriego, 22-letniego reprezentanta Włoch, na co dzień grającego dla Bologni. Włosi co prawda kompletnie zawiedli w Niemczech i odpadli w 1/8 finału (0:2 ze Szwajcarią), ale Calafiori akurat był ich być może nawet najjaśniejszą postacią. Nawet mimo pechowego samobója z Hiszpanią (0:1).
Dobre Euro 2024 i świetny sezon w rewelacyjnej Bologni, w której był liderem obrony, przyciągnęły uwagę Arsenalu. Fabrizio Romano informował, że wicemistrzowie Anglii zaproponowali włoskiemu klubowi 45 milionów euro za piłkarza, ale Bologna uznała, iż to za mało. Jak jednak informuje znany dziennikarz, "Kanonierzy" łatwo nie odpuszczą i poważnie rozważają przyjęcie warunków Włochów, którzy żądają 50 milionów Euro, jako że 50% należeć się będzie byłemu klubowi stopera, czyli FC Basel. Co więcej, Calafiori miał już ustalić warunki kontraktu z Anglikami (umowa do czerwca 2029 roku).
Dla Kiwiora przyjście reprezentanta Włoch byłoby bardzo niekorzystne z wielu powodów. Przede wszystkim nawet w Anglii kluby nie mają w zwyczaju wydawać 50 milionów na kogoś, kto miałby siedzieć na ławce. Po drugie, Calafiori również może grać na lewej obronie, więc "migracja" tam również zostałaby Polakowi utrudniona. Są jednak i dobre wieści. Całą sytuację chce ponoć wykorzystać Juventus, który wyczuł okazję, by ściągnąć Polaka do siebie. Kiwior trafiłby tam znów pod skrzydła Thiago Motty. To właśnie ten trener postawił na niego w Spezii, skąd nasz kadrowicz trafił do Arsenalu.
Komentarze (6)
To się dzieje. Fatalne wieści dla Kiwiora