Po tej deklaracji nie było odwrotu. Kibic Wisły Kraków musiał to zrobić

"Jeżeli Wisła Kraków wygra finał Pucharu Polski z Pogonią Szczecin, na pierwszy mecz wyjazdowy w europejskich pucharach jadę rowerem" - taką deklarację złożył 1 maja kibic krakowskiego klubu Bartosz Sowizdraniuk. Wisła mecz wygrała i nie mogło być odwrotu. Fan postanowił wywiązać się z tej obietnicy i już jest w drodze. Do przejechania ma ponad 1200 kilometrów.

Wisła Kraków dokonała w poprzednim sezonie szalenie rzadko spotykanej rzeczy. Choć zespół od dwóch sezonów pozostaje poza ekstraklasą, to jednak zapewnił sobie awans do europejskich pucharów. 2 maja w finale Pucharu Polski krakowianie pokonali po dogrywce Pogoń Szczecin 2:1, co oznacza, że po 12 latach przerwy znów wystąpią na europejskich salonach. Dla kibiców spod Wawelu wydarzenie miało szczególny smak. Do tego stopnia, że jeden z nich rzucił sobie w związku z tym ambitne wyzwanie.

Zobacz wideo Kwiatkowski alarmuje: Nie będzie drugiego Lewandowskiego bez wiary i wsparcia

Kibic Wisły dał słowo. Teraz musi jechać. Mordercza podróż rowerem

Chodzi o Bartosza Sowizdraniuka, który na co dzień jest fotoreporterem sportowym. Dzień przed finałem Pucharu Polski na portalu X zamieścił zaskakujący wpis. "Jeżeli Wisła Kraków wygra finał Pucharu Polski z Pogonią Szczecin, na pierwszy mecz wyjazdowy w europejskich pucharach jadę rowerem" - obiecał. Jak się okazało, Wisła po puchar sięgnęła i wyzwanie trzeba było zrealizować.

Internauci od razu zauważyli, że Sowizdraniuka będzie czekać trudna przeprawa, zwłaszcza jeśli Wisła wylosowałaby drużynę z Kazachstanu. Nie dość, że do przejechania miałby kawał drogi, to jeszcze musiałby ominąć Rosję. Na szczęście los okazał się dla niego łaskawszy i w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy skojarzył Wisłę z kosowskim Llapi Podujeve.

Królewski wsparł kibica Wisły. Kiedy dojedzie do Kosowa?

Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami odbędzie się już w najbliższy czwartek 11 lipca w Krakowie. Sowizdraniuk niestety nie obejrzy go na żywo ze stadionu, bo już musiał ruszyć w trasę na spotkanie rewanżowe. Z Krakowa wyjechał 30 czerwca. Do Prisztiny, gdzie odbędzie się mecz, zamierza dotrzeć 17 lipca, czyli dzień przed rewanżem. Wcześniej ogłosił zbiórkę na wyjazd. Wsparcie otrzymał nie tylko od innych fanów Wisły, ale nawet jej prezesa Jarosława Królewskiego.

Postępy z trasy ambitny kibic Wisły relacjonuje na bieżąco w mediach społecznościowych. Na ten moment jest mniej więcej w połowie drogi. W poniedziałek informował, że zbliża się do węgierskiego Segedynu i przejechał 603 km. Zostało mu nieco ponad drugie tyle.

Czy Wisła Kraków awansuje do II eliminacji do LE?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.