Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sandro Kulenović, czyli człowiek widmo. Chorwat popsuł plany Ricardo Sa Pinto

Zaledwie kilka kontaktów z piłką, cztery faule i kilka strat. W dodatku kompletny brak zaangażowania w grę Legii. Sandro Kulenović, z którego Ricardo Sa Pinto chciał zrobić podstawowego napastnika mistrzów Polski, zawiódł po raz kolejny. I wydaje się, że w następnym spotkaniu szansy już nie dostanie. W niedzielę gospodarze przegrali 0:2 z Cracovią, dla której dwa gole strzelił Javier Hernandez.

Była 22. minuta spotkania, kiedy Kulenović bardzo dobrze odnalazł się w polu karnym Cracovii. Wygrał pojedynek siłowy z obrońcami gości i wystawił piłkę Andre Martinsowi, który strzelił mocno w kierunku bramki, ale jego uderzenie obronił Michal Pesković. I z pozytywów dotyczących Kulenovicia to wszystko, bo Chorwat w tej akcji zaliczył swój czwarty, przedostatni kontakt z piłką przed przerwą.

19-latek, który w drugim meczu w 2019 roku wystąpił od pierwszej minuty, zawiódł. Od początku był niewidoczny i mało aktywny, chował się za defensywą zespołu Michała Probierza, a kiedy już zaczynał z nią walczyć, to najczęściej faulował (konkretnie zrobił to cztery razy). Przed zmianą stron Chorwat co prawda miał najwyższy współczynnik przeprowadzonych akcji, który wynosił 46% (drugi pod tym względem był Sebastian Szymański - 41%), ale głównie były to akcje nieudane - przegrane pojedynki i niecelne podania. Strzałów w statystykach próżno było szukać, bo młody napastnik nie oddał żadnego. Po zmianie stron nie pomogło nawet wsparcie Carlitosa, który zmienił Salvadora Agrę. Hiszpan dograł do Kulenovicia raz, ale ten w polu karnym zamiast wybiegać przed obrońców, preferował wbieganie za nich, co z góry przekreślało jakiekolwiek szanse na powodzenie akcji.

Kulenović - człowiek widmo

„Człowiek widmo” pisali o Kulenoviciu kibice w trakcie niedzielnego spotkania. Trudno się dziwić, bo w całym meczu Chorwata, który sam mówi, że wzoruje się na Mario Mandzukiciu, jego kontakty z piłką można było policzyć na palcach. Podobieństw do wspomnianego reprezentanta wicemistrzów świata znaleźć się więc nie da. A miało być zupełnie inaczej, bo kiedy u Jarosława Niezgody zaczęły się problemy zdrowotne, to właśnie w 19-latku widziano najpoważniejszego konkurenta do gry dla Carlitosa. A kiedy Hiszpan otrzymał propozycję transferu do Stanów Zjednoczonych, nad którą długo się zastanawiał, to Ricardo Sa Pinto właśnie z Kulenovicia postanowił zrobić „jedynkę” w ataku mistrzów Polski. W Płocku, gdzie Legia Warszawa po bramce Artura Jędrzejczyka wygrała 1:0, po raz pierwszy ten pomysł okazał się nie wypałem. Bo Kulenović wypadł najgorzej niemal w każdej statystyce: aż 19 razy stracił piłkę (drugi pod tym względem Adam Hlousek zrobił to dziewięć razy), przegrał 26 z 34 pojedynków (24% wygranych, gorzej tylko Michał Kucharczyk - 20%). W starciu z Cracovią pojedynków i strat tyle nie zaliczył, ale spowodowane było to tylko tym, że kompletnie nie brał udziału w grze warszawiaków.

Do gry chorwackiego napastnika cierpliwości Sa Pinto starczyło do 60. minuty. Wówczas Portugalczyk zdecydował się wprowadzić za niego Jarosława Niezgodę. A stało się to chwilę po tym, jak William Remy we własnym polu karnym sfaulował napastnika gości, po czym doszło do wielkiej przepychanki, w której wzięli udział prawie wszyscy piłkarze Legii. Prawie, bo z boku całej sytuacji przyglądał się tylko Kulenović. Kiedy kilkanaście miesięcy wcześniej podczas jednego ze spotkań zaistniały podobne okoliczności, ówczesny trener Legionistów Jacek Magiera mówił, że „ważne, że pobiegli wszyscy - zawodnicy, asystenci, magazynier”, bo to pokazało jedność i zaangażowanie. Tym razem było podobnie, z wyłączeniem Kulenovicia, co w pewien sposób mogło uwydatnić jego brak zaangażowania w grę gospodarzy.

Pomysł Sa Pinto z Kulenoviciem w podstawowym składzie nie wypalił więc po raz drugi, i wątpliwe jest, by Portugalczyk w następnym meczu postawił na Chorwata kolejny raz. Jeśli trener Legii zakładał, że 19-latek wyraźnie wpłynie na walkę o mistrzostwo Polski, to swoje plany musi teraz zweryfikować i zmienić.

Więcej o:
Komentarze (13)
Sandro Kulenović, czyli człowiek widmo. Chorwat popsuł plany Ricardo Sa Pinto
Zaloguj się
  • andmas

    Oceniono 9 razy 3

    To nie Cracovia jest wielka ,tylko Legia jest słabiutka ,przeciętni gracze ,żadna formacją się nie wyróżnia , brak zgrania , taktyka to dzieło przypadku ... . Pogoń, Jagiellonia , Cracovia , Lechia , Piast przynajmniej mają charakter.

  • epik73

    Oceniono 1 raz 1

    Po 45min w Płocku już mówiłem że to nie ten rozmiar kapelusza do tego kalectwo po prawej stronie obrony i stało to co się stało

  • mer-llink

    Oceniono 3 razy 1

    Zdaniem pana Rzemińskiego BArtosza to, że Kulenovic nie pobiegł przepychac sie z innymi, to źle?Moim zdaniem to dobrze.
    A pan Rzemiński BArtosz ma juz wszystkie kwalifikacje na Zurnaliste Sportowego. Uważa on, że byle rozróba była, byle nasi nadymili, byle razem, byle kupą, to juz mamy prawdziwe widowisko sportowe? Ma Pan już papierek na "naszego" Żurnalistę.
    Był taki genialny hokejowy gracz Wayne Gretzki. On zawsze, gdy dochodziło do dymu, usuwał się na bok argumentując: - Ja lubię strzelac bramki. Jak wezmę udział w przepychance, to dostanę kare ławy. A z ławy strzelac bramek nie potrafię.

  • skydd

    Oceniono 1 raz 1

    zdecydowanie najgorszy był Agra

  • candlekeep

    0

    "Niewypał" to jedno słowo, gamonie :-/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX