Zawisza pogrąży Cracovię? Kto będzie bił się o mistrzostwo? Weekend w ekstraklasie

Ostatnie dwie kolejki rundy zasadniczej to przede wszystkim walka o to, by znaleźć się w grupie niezagrożonej spadkiem. Do obsadzenia pozostały jeszcze cztery wolne miejsca, chętnych jest dwa razy więcej. Ale ciekawie jest też w okolicach strefy spadkowej: dzięki dobrej postawie Zawiszy i Ruchu (a także słabej GKS-u i Cracovii) na dnie się zakotłowało. O tym, co w kotle, przeczytacie w naszej zapowiedzi ekstraklasowego weekendu.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Zawisza - Cracovia: hit odwróconej tabeli

Mocne uderzenie na początek kolejki - kluczowe dla kolejności w dole tabeli spotkanie drużyn, które nie mają już szans na awans do pierwszej ósemki, za to jak najbardziej mają szanse na pierwszą ligę w przyszłym sezonie. Przegrany spędzi co najmniej tydzień w strefie spadkowej, przy czym dla Zawiszy nowością to nie będzie, bo znajduje się w niej jeszcze od końcówki sierpnia. Cracovia od czwartej kolejki zawsze była nieco wyżej, ale średnia punktu na mecz, jaki "Pasy" zdobywały wiosną, doprowadziła do zwolnienia szkoleniowca. Od kilku dni zespół trenuje z Jackiem Zielińskim i jest to kolejny po Czesławie Michniewiczu powrót z długiego urlopu - były opiekun m.in. Lecha nie prowadził żadnego klubu od 19 miesięcy. Powrót do pracy może być jednak bolesny, bo krakowianie jadą do Zawiszy, który co prawda przegrał ostatnio z Legią, ale nadal pozostaje zdecydowanie najlepszą drużyną 2015 roku. Bydgoszczanie na wiosnę jeszcze nie doznali domowej porażki, a w piątek obu rywali będzie interesował wyłącznie komplet oczek - im bliżej podziału punktów, tym bardziej widać, że o remis grać się po prostu nie opłaca.

Ruch - Legia: Niebiescy na razie lepsi

Nadspodziewanie dobra postawa wiosną sprawiła, że w tym roku chorzowianie zdobyli o punkt więcej od obrońców tytułu. Ale wyraźnie lepsza forma w ostatnich kolejkach nie pomogła w starciu z legionistami Zawiszy, miano faworytów wypada więc przyznać gościom. Choć więcej do stracenia ma Ruch: porażka może go na powrót zepchnąć do strefy spadkowej, z której tak mozolnie się wygrzebywał. W ciągu tygodnia największym problemem niebieskich pozostawał uraz Marcina Malinowskiego i być może Waldemar Fornalik będzie zmuszony do roszad w składzie. Kolejnych, bo w "jedenastce" namieszał już przed tygodniem, gdy zmieścił na murawie dwóch napastników (co jednak nie przyniosło specjalnego efektu, mecz z Koroną zakończył się nudnym 0:0). Powody do "mieszania" może mieć również Henning Berg - jego ludzie zagrają już po raz 50. w tym sezonie, a szkoleniowiec cały czas szuka nowych rozwiązań w ofensywie. Ostatnio dziurę po Radoviciu próbował wypełnić przy pomocy Guilherme, jeszcze niedawno wystawianego na... boku obrony. Trzy punkty wywiezione z Chorzowa zapewniłyby legionistom pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej i komfort gry z Lechem na własnym stadionie.

Pogoń - Górnik Zabrze: mecz o spokój

Dwa mecze pod wodzą Czesława Michniewicza i dwa zwycięstwa sprawiły, że Pogoń znów mocno liczy się w walce o grupę mistrzowską, ale żeby być zależna wyłącznie o siebie, spotkanie z zabrzanami musi wygrać. Wtedy może mieć nadzieję na to, że korzystne wyniki pozostałych meczów (porażka Lechii, wygrana Wisły) zapewnią jej pierwszą ósemkę już po tym weekendzie. Problem w tym planie jest jeden, nazywa się Górnik i potrzebuje zwycięstwa w Szczecinie, by od razu zapewnić sobie miejsce w grupie mistrzowskiej. W innym przypadku będzie musiał szukać wygranej na własnym stadionie, ale za to z rywalem niepomiernie ostatnio groźniejszym: Zawiszą Bydgoszcz. Teoretycznie gospodarze powinni być osłabieni brakiem najlepszego strzelca, bo występ Marcina Robaka jest niepewny. Tyle że tak, jak wcześniej na wiosnę dla portowców trafiał właśnie wyłącznie doświadczony snajper, tak po jego kontuzji trafia wyłącznie... snajperska gwiazdka wschodząca, czyli Łukasz Zwoliński. Pod nieobecność Robaka strzelił 3 gole w dwóch meczach, zapewniając drużynie 6 punktów.

GKS - Jagiellonia: wszystko jasne

Trzy mecze, trzy porażki - nowemu trenerowi bełchatowian idzie na razie jak po grudzie i ci kibice beniaminka, którzy pamiętają historię klubu sprzed kilku lat, mają prawo zastanawiać się, jak szybko wróci Kamil Kiereś. Póki co jednak zespołem dowodzi Marek Zub, który w sobotę będzie musiał radzić sobie bez Arkadiusza Piecha (nabawił się urazu stawu skokowego, o czym warto pamiętać, jeśli macie go w Wygraj Ligę). Ale także i Michał Probierz nie skorzysta z najlepszego strzelca - zanosi się, że Mateusz Piątkowski dokończy ten sezon w rezerwach. Jednak i bez niego Jaga dysponuje sporą siła ognia: siódmą i ósmą bramkę zdobył niedawno Patryk Tuszyński, tydzień temu za wykańczanie wzięli się młodzi Tymiński z Romanczukiem. Jeśli zaś chodzi o miejsce w tabeli, sporo jest już jasne - białostoczanie zagrają o mistrzostwo, GKS o uniknięcie spadku.

Lech - Śląsk: zdecydują kartki?

Gospodarze odrobili na wiosnę dwa punkty do Legii, ale powszechna opinia jest taka, że mogli (i powinni) odrobić sporo więcej. Ostatnich dwóch spotkań nie byli w stanie wygrać, choć Korona czy Górnik Łęczna do ligowych tuzów nie należą. W tym roku nie należy do nich również Śląsk, który tydzień temu wygrał dopiero pierwsze spotkanie po przerwie zimowej. Koniec problemów (a przynajmniej złej passy) jednych splótł się z kłopotami drugich - Maciej Skorża będzie musiał klecić podstawowy skład bez Zaura Sadajeva i Darko Jevticia. Obaj pauzują za kartki, w przypadku tego ostatniego strata jest szczególnie dotkliwa, bo utalentowany pomocnik dopiero co wrócił po przeciągającej się kontuzji. Sytuacja "Kolejorza" jest przy tym o tyle niewesoła, że jeśli marzy jeszcze o gonieniu Legii, nie może tracić kolejnych punktów, a w przypadku porażki może wręcz zyskać konkurenta do wicemistrzostwa. Wygrana pozwoliłaby ekipie Tadeusza Pawłowskiego zbliżyć się do rywala na dwa punkty.

Piast - Podbeskidzie: uniknąć meczu o wszystko z Lechem

Siedem punktów i miano drugiego najsłabszego zespołu wiosny - to wszystko, czym mogą pochwalić się w tym roku gospodarze. Ich szanse na awans do czołowej ósemki są już tylko teoretyczne, bliższe prawdy będzie więc stwierdzenie, że gliwiczanie rozpoczynają właśnie kampanię o pozostanie w ekstraklasie. Odmienne nastroje panują w Bielsku - Podbeskidzie ma duże szanse na utrzymanie miejsca w górnej połowie, ale by tak się stało, musi skoncentrować wszystkie siły właśnie na meczu z Piastem. Wygrana, przy korzystnym układzie innych spotkań, może zagwarantować im grupę mistrzowską już po tej kolejce. Strata punktów będzie oznaczała, że zdecyduje mecz z... wiceliderem. A jakkolwiek by Lecha w tym sezonie nie oceniać, kadrowo przewyższa bielszczan na każdej pozycji. Zespół Leszka Ojrzyńskiego ma też inną motywację: ostatnio przeciwko Wiśle dużo tracił: dwukrotnie prowadzenie (mecz zakończył się remisem), raz Antona Slobodę, który już w obecnych rozgrywkach nie zagra.

Lechia - Górnik Łęczna: goście, co lubią napsocić

Dla lechistów, którzy wypadli z pierwszej ósemki tydzień temu, sprawa awansu do grupy mistrzowskiej jest prosta: wystarczą dwie wygrane i gdańszczanie nie będą musieli oglądać się na innych. Ale czy gładka porażka ze Śląskiem 0:3 nie była zwiastunem zniżki formy? Ich przeciwnikiem będzie co prawda walczący już głównie o utrzymanie Górnik, ale łęcznianie wyspecjalizowali się ostatnio w zatrzymywaniu drużyn, które punktów bardzo potrzebują. Najpierw zremisowali z Podbeskidziem (dodatkowe dwa punkty dałyby bielszczanom niemal pewną "ósemkę"), potem z Lechem (i to przy Bułgarskiej). Drużyna Jurija Szatałowa skupia się na przeszkadzaniu, ale w perspektywie podziału punktów i tłoku na dole będzie musiała w końcu pomyśleć śmielej o punktowaniu.

Wisła - Korona: niedzielny deser

Kończące kolejkę spotkania zwykle nie zapowiadają się przesadnie emocjonująco, ale tym razem mecz zamykający weekend gramy nie w poniedziałek, a w niedzielę, więc i rywale jakby bardziej odświętni. Korona to jedna z pięciu najlepiej punktujących wiosną drużyn, dzięki czemu kielczanie zaczęli się na poważnie liczyć w walce o grupę mistrzowską. Jednak by do niej awansować, muszą przebrnąć przez dwie poważne przeszkody (i zdobyć przynajmniej 4 punkty, co pozwoli z mniejszymi nerwami spoglądać na wyniki rywali do awansu). W ostatniej kolejce zmierzą się bowiem z mającą podobny cel Lechią, teraz zaś z Wisłą. I choć krakowianie są znacznie bliżsi wywalczenia pierwszej ósemki, będą chcieli wreszcie wygrać. Za Kazimierza Moskala jeszcze nie przegrali, ale też na pięć spotkań aż cztery kończyli remisowo, co w perspektywie podziału punktów nie stawia ich w najkorzystniejszej sytuacji w walce o puchary. Co ciekawe wiślacy nawet, jeśli w tej i następnej kolejce nie wywalczą nawet jednego oczka, nadal mają spore szanse na pozostanie w górnej części tabeli. U obu niedzielnych rywali szykują się powroty: w Koronie będzie mógł zagrać Vlastimir Jovanović, z kolei do składu "Białej Gwiazdy" powinien już wrócić kontuzjowany ostatnio Richard Guzmics.

MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów i nie tylko [GŁUPIE NAZWY KLUBÓW]

źródło: Okazje.info

Więcej o: