Michniewicz szykuje niespodziankę. Aż pięć zmian i kolejna szansa debiutanta [SKŁAD NA BELGIĘ]

Od odsłonięcia się w całości, po wzmożoną szczelność - taką drogę przeszedł Czesław Michniewicz między meczami z Belgią. Przed wtorkowym rewanżem nie pokazał dziennikarzom treningu i zwodził ich na konferencji prasowej. - Chcemy poszukać elementu zaskoczenia - powiedział. Polska prawdopodobnie zmieni więc ustawienie, na czym powinien skorzystać debiutujący ostatnio Jakub Kiwior.

- Skoro oni nam nie ułatwiają, to czemu my im mamy ułatwiać? - usłyszeliśmy w poniedziałek w ciągu dnia w kadrze, gdy dopytywaliśmy o skład. To spora zmiana w podejściu selekcjonera. Przed meczem w Brukseli był otwarty w całości trening, na którym dziennikarze zobaczyli również taktyczne gierki. Michniewicz rozdał znaczniki tym dziesięciu piłkarzom, których dwa dni później wpisał do pierwszego składu. Bramkarza też wskazał z wyprzedzeniem. Nie zasłaniał się w żaden sposób. - A jaką różnicę zrobi Roberto Martinezowi, kogo wystawimy na lewej pomocy? - machał ręką. Odprawę taktyczną wyświetlił na ekranie ustawionym 15 metrów od dziennikarzy. Stałe fragmenty ćwiczył jeszcze bliżej nich. Pokazał wszystko. Dzięki temu później było chociażby wiadomo, co poszło nie tak, że Leandro Trossard miał wystarczająco dużo miejsca, by oddać cudowny strzał na 4:1. Ale też przed meczem znacznie więcej wiedzieli o nas Belgowie.

Zobacz wideo Wypowiedź Kamila Glika po meczu z Holandią. "Poświęciłem nawet Serie A, żeby pojechać na mundial"

Przed rewanżem selekcjoner jest zdecydowanie dyskretniejszy. Niedzielny trening zamknął w całości, a poniedziałkowy otworzył tylko przez pierwszy kwadrans. Piłkarze zdążyli się rozgrzać, a dziennikarze zostali wyproszeni. W kuluarowych rozmowach Michniewicz przestał sypać nazwiskami, bo skoro Belgowie się nie odsłaniają i nawet ostatni trening przed meczem odbyli u siebie w Brukseli, to on też nie będzie im pomagał. Gra pozorów i tajemnic jest zresztą u selekcjonerów normalna. Podobnie przed meczem z Polską robił Louis van Gaal, zbywając kolejne pytania o taktykę i skład.

Trzech środkowych obrońców odpowiedzią Czesława Michniewicza na wysoką porażkę

Michniewicz na konferencji prasowej przyznał, że chce Belgów zaskoczyć. Dopuszcza, że pod nieobecność trzech piłkarzy, którzy bardzo dobrze spisali się w pierwszym meczu - Kevina De Bruyne, Yannicka Carrasco i Thomasa Meuniera, Martinez może zmienić ustawienie i zagrać czterema obrońcami. - Ale to nie wpłynie na ich styl gry - zaznacza selekcjoner i wskazuje największe zagrożenie. - Ich tempo rozegrania piłki jest bardzo wysokie. Z tym mieliśmy największe problemy w pierwszym meczu.

Odpowiedzią na to, a jednocześnie próbą zaskoczenia, może być zmiana ustawienia na 3-4-2-1. W czterech ostatnich spotkaniach, licząc marcowy baraż ze Szwecją, reprezentacja Polski rozpoczynała spotkania w ustawieniu z czterema obrońcami. Michniewicz pracę z kadrą zaczął jednak od towarzyskiego meczu ze Szkocją i gry trzema stoperami. W kolejnym zdecydował się zaskoczyć rywali i zmienił ustawienie. Wypaliło, bo Polska awansowała na mundial. I niewykluczone, że tym razem będzie podobnie, czyli Michniewicz znowu zmieni ustawienie. Wróci do systemu z trójką obrońców i znowu spróbuje zaskoczyć rywali. Takie manewry to dla selekcjonera nic nowego. Decydował się na nie także podczas pracy w klubach. Choćby ostatnio w Legii Warszawa - w lutym 2021 roku, kiedy przestawił zespół na grę z trójką obrońców. Zrobił to akurat przed meczem z Rakowem, który gra w tym systemie od lat. Marek Papszun co prawda po meczu mówił, że nie był tym zaskoczony, ale wynik mówił co innego - Legia wygrała 2:0 i od tamtej pory sama regularnie zaczęła grać w tym systemie.

Jakub Kiwior powinien skorzystać na zmianie ustawienia. "Młode organizmy szybko się regenerują"

Wiadomo na pewno, że w bramce stanie Wojciech Szczęsny. Taki plan był od początku. Z Walią - Kamil Grabara, z Belgią - Bartłomiej Drągowski, z Holandią - Łukasz Skorupski, a w rewanżu z Belgią - właśnie Szczęsny. Michniewicz od początku zgrupowania wskazywał spotkanie z Belgami w Warszawie jako najważniejsze. To w nim Polska miała zagrać na galowo, najsilniejszym składem. Nie do końca się to uda, bo brakuje kontuzjowanego Adama Buksy i Grzegorza Krychowiaka, który urwał się wcześniej, by uporządkować swoje sprawy w Rosji, a także Krystiana Bielika, mającego go zastąpić. Niestety, pomocnik Derby County również zmaga się z urazem. I to środka pola najprawdopodobniej dotyczą "dwie wątpliwości", o których Michniewicz wspomniał dzień przed meczem. 

W obronie wszystko wydaje się jasne. Trzech najlepszych stoperów na ten moment to Kamil Glik, który odpoczął w Rotterdamie i pojawił się tylko na kilka ostatnich minut, gdy trzeba było reagować na wprowadzenie wysokiego napastnika. Jan Bednarek, dla który grał w każdym z dotychczasowych meczów za Michniewicza i Jakub Kiwior. Zawodnik Spezii na tyle udanie zadebiutował z Holandią, że wobec zmiany ustawienia może dostać kolejną szansę. Gdy podpytywaliśmy, czy jest w stanie zagrać dwa spotkania z tak wymagającymi rywalami w trzy dni, usłyszeliśmy tylko, że młode organizmy szybko się regenerują. Można zatem zakładać, że 22-letni Kiwior jest gotowy.

Niewiadoma w środku pola. Zagrałby Krystian Bielik, ale ma kontuzję. Dalej - galowo, jak ze Szwecją

Jeśli o wahadła chodzi - po prawej stronie prawdopodobnie znów zagra Matty Cash, który z Holandią strzelił pierwszego gola w kadrze, a w końcówce miał sporo szczęścia, bo Memphis Depay nie wykorzystał rzutu karnego, który sprokurował zagraniem ręką. Po lewej stronie powinien za to wyjść najlepszy w Rotterdamie Nicola Zalewski. Michniewicz pytany przez nas na konferencji o idealną pozycję dla niego, wskazał właśnie lewą pomoc i lewe wahadło - w zależności od ustawienia. Ale jeśli selekcjoner zdecyduje się na nieco bardziej zachowawczą grę, może wystawić Bartosza Bereszyńskiego i dopiero wpuścić Zalewskiego.

Formą na tym zgrupowaniu imponuje też Szymon Żurkowski. Pod nieobecność Krychowiaka i Bielika razem z nim w środku pola mogą zagrać Jacek Góralski lub Karol Linetty, który dobrze spisał się w wewnętrznej gierce po meczu z Walią. Selekcjoner zaplanował wtedy, że da mu szansę w jednym z pozostałych spotkań. Typował Holandię, ale przebieg meczu uniemożliwił wprowadzenie go z ławki. Stawiamy, że z Belgią zacznie Góralski, a Linetty zmieni go w drugiej połowie.

Z przodu selekcjoner powinien powtórzyć zestawienie z najważniejszego dotychczas meczu ze Szwecją. Sebastian Szymański, Piotr Zieliński i Robert Lewandowski zagrali wówczas bardzo dobrze i to im w dużej mierze zawdzięczamy awans. Oni wypracowali też gola w Brukseli. Widać, że dobrze im się ze sobą gra. Jeśli dorzucić do tej trójki Zalewskiego i Casha, zgromadzimy pięciu najlepiej wyszkolonych technicznie piłkarzy w tej kadrze. I chcielibyśmy zobaczyć, jak wyglądałaby ich współpraca na tle Belgów.

Niewątpliwie Polaków czeka trudny mecz. Piłkarze przekonują, że porażka 1:6 podrażniła ich dumę, więc chcą się zrewanżować. Michniewicz z jednej strony żartuje - jak jeszcze w szatni, zaraz po meczu z Holandią: "Teraz wygramy z Belgią i w dwóch ostatnich meczach możemy sobie grać piętkami", ale zmiana w jego podejściu pokazuje, że on też traktuje to spotkanie bardzo poważnie.

Początek o godz. 20.45. Relacja LIVE na Sport.pl.

Przewidywany skład na mecz z Belgią:

Szczęsny - Bednarek, Glik, Kiwior - Cash, Góralski, Żurkowski, Zalewski/Bereszyński - Zieliński, Szymański - Lewandowski

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.