Późną wiosną 2023 r. władze Wrocławia szykowały się do sprzedaży Śląska Wrocław. Rozmawiały z zainteresowanymi podmiotami, a najpoważniejszym interesantem była firma nieruchomościowa Westminster Polska, która jest częścią większej Grupy Westminster. Jako jedyna złożyła oficjalnie ofertę. Wówczas cena za akcje wrocławskiego klubu była stosunkowo niska, ok. 5 mln zł.
Negocjacje ws. przejęcia udziałów w klubie przez firmę trwały kilka miesięcy. Ale nagle wrocławski magistrat podniósł cenę aż do ok. 50 mln zł. Ta kwota odstraszyła Westminster, który postanowił się wycofać.
Dla obserwatorów procesu sprzedażowego Śląska nagły, dziesięciokrotny wzrost wyceny akcji klubu wydawał się czymś abstrakcyjnym i trudnym do racjonalnego wytłumaczenia. "Gazeta Wrocławska" informowała, że zewnętrzna firma wyceniła Śląsk nawet na 55 mln zł, biorąc pod uwagę m.in. wywalczone wicemistrzostwo Polski, perspektywę gry w europejskich pucharach i możliwości z tym związane, potencjał marketingowy, finansowy i inwestycyjny klubu.
Pojawiały się jednak wątpliwości co do wiarygodności i rzetelności tej analizy. Podejrzewano też, że wrocławski ratusz tak naprawdę nie chce sprzedać klubu w obawie przed utratą wysokich i wpływowych stanowisk dla ludzi związanych z obecnymi władzami miasta. Prezydent Jacek Sutryk nie spełnił obietnicy wyborczej, którą była sprzedaż udziałów Śląska.
Fakt, że cały proces sprzedaży trwał ponad rok i ostatecznie do niczego nie doszło, mimo że rozmowy szły we właściwym kierunku, jest także zastanawiający dla pracowników Najwyższej Izby Kontroli. Jak ujawnił wrocławski dziennikarz Marcin Torz na łamach portalu salon24.pl, kontrolerzy NIK-u weszli do ratusza, aby zająć się tą sprawą. Mieli zadawać bardzo szczegółowe pytania, prosili o wydanie odpowiednich dokumentów. Pracownicy ratusza mają obawiać się wyników kontroli.
- Cała procedura sprzedaży była dziwna, wątpliwości budzi wiele szczegółów. Humory w ratuszu nie są najlepsze - mówiło źródło portalu, którym jest jeden z pracowników ratusza.
Śląsk Wrocław przechodzi burzliwy okres. Sprzedał najlepszych piłkarzy poprzedniego sezonu i nie znalazł za nich godnego zastępstwa. Zwolnił dyrektora sportowego Davida Baldę i trenera Jacka Magierę. Pierwszemu zarzuca się serię słabych i nietrafionych transferów, drugi nie wyszedł z kryzysu. Coraz mniej kibiców przychodzi na mecze WKS-u. Widmo spadku z ekstraklasy zagląda wrocławianom w oczy. Do tego dochodzą zarzuty dla prezydenta Sutryka ws. Collegium Humanum. Klub notuje wielomilionowe straty (27 mln zł w 2023 r.). Władze miasta regularnie zasilają budżet Śląska dziesiątkami milionów złotych, nawet przekazują pieniądze z innych miejskich spółek, ale trudno mówić o poprawie sytuacji klubu. Na domiar złego NIK rozpoczął swoje działania w ratuszu.
W sobotę Śląsk Wrocław zakończy 2024 r. w PKO Ekstraklasie. Rozegra zaległe spotkanie z Radomiakiem Radom, który także jest uwikłany w walkę o utrzymanie. Śląsk wygrał tylko jeden ligowy mecz w tym sezonie.
Komentarze (44)
Klub Ekstraklasy pod lupą NIK! Kontrolerzy weszli do ratusza