W USA trwają play-offy, które wyłonią finalistów ligi MLS. Inter Miami w 1/8 finału zmierzył się z drużyną z Atlanty. Pierwsze spotkanie potoczyło się po myśli Interu, który wygrał 2:1 po golach Suareza i Messiego. W drugim spotkaniu piłkarze z Miami nie byli jednak w stanie przypieczętować awansu. W Atlancie lepsi byli gospodarze, którzy również wygrali 2:1 i to po golu w 94. minucie. W Europie mielibyśmy do czynienia z dogrywką. Ale w Stanach doszło do trzeciego meczu, ponownie na stadionie Interu.
Spotkanie było bardzo emocjonujące. Już w 17. minucie padł pierwszy gol. Strzał Messiego z pola karnego kapitalnie odbił bramkarz Atlanty Brad Guzan, ale wobec dobitki Matiasa Rojasa był już bezradny. Ale radość Interu trwała bardzo krótko, bo zaledwie cztery minuty później... Atlanta już prowadziła! W 19. minucie po prostopadłym podaniu Jamal Thiare potężnie uderzył z pola karnego prawą nogą, a dwie minuty później ten sam zawodnik wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Do przerwy niespodziewanie prowadziła Atlanta, chociaż Inter do końca pierwszej połowy atakował.
W drugiej części Inter dopiął swego za sprawą Messiego, który zdobył bramkę głową po dośrodkowaniu w 65. minucie. Wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem, ale ten wyprowadzili jednak goście. W 76. minucie Pedro Amador posłał kapitalną wrzutkę w pole karne, a tam na piłkę z drugiej linii nabiegł Slisz i potężnym strzałem głową umieścił ją w siatce, szokując wszystkich zebranych na stadionie!
Inter znowu rzucił się do ataków, ale już nie dał rady doprowadzić do wyrównania. Inter, najlepsza drużyna sezonu zasadniczego naszpikowana gwiazdami, odpadła z rywalizacji (klub Slisza wchodził do play-off dopiero z dziewiątej, ostatniej pozycji dającej awans). Atlanta ze Sliszem w składzie zagra w ćwierćfinale z Orlando City, które w dramatycznych okolicznościach wyrzuciło Charlotte Karola Świderskiego.
Komentarze (13)
Gigantyczna sensacja. Reprezentant Polski pogrążył klub Messiego!