Cała sprawa została początkowo opisana w serwisie Reddit. Poszkodowany zaznaczył, że kupił replikę koszulki reprezentacji Portugalii z meczu Euro 2016 - została ona stworzona w taki sposób, żeby jak najbardziej przypominała oryginał. Widocznie się udało, bo poproszony o jej podpisanie Nani stwierdził, że taką koszulkę mu ukradziono i... po prostu ją wziął i odjechał.
Post wściekłego kibica szybko zniknął, podobnie jak oryginalne nagranie, ale sprawę już zaczęły opisywać portugalskie media. "A Bola" opublikowała nawet oświadczenie Naniego, w którym ten przepraszał za całą sytuację oraz wstyd, który spowodował kibicowi. Piłkarz zapewniał, że gdy tylko ustali, że koszulka rzeczywiście nie jest oryginalna, to ją odda. Teraz kibic opublikował nowy post w mediach społecznościowych.
"Zostałem okradziony, zostałem 'zmuszony' do usunięcia posta, a nic nie zrobiono - Nani jest złodziejem!" - zaczyna fan.
"Wczoraj opublikowałem post, gdzie opisałem, co się wydarzyło, pokazałem dowody zakupu koszulki, która nigdy nie została użyta podczas meczu i która nie należała do Naniego, a która miała zostać przez niego podpisana po treningu. Dzisiaj rano, gdy miałem więcej dowodów do dostarczenia policji, menadżer z Estreli (klub, gdzie obecnie gra Nani - przyp. red.) poprosił mnie o usunięcie posta i obiecał, że wszystko zostanie załatwione rano. Uwierzyłem mu na słowo i usunąłem post oraz wideo. Okazuje się, że nic nie zrobiono, a ja wciąż jestem oskarżany o kradzież lub oszustwo. Mam wszystkie dowody, które opublikuję i doprowadzę tę sprawę tak daleko jak jestem w stanie" - czytamy dalej.
I rzeczywiście. W dalszej części postu kibic pokazuje różnice pomiędzy oryginalną koszulką meczową a tą, którą zabrał mu Nani. Są one dość wyraźne.
Dodatkowo opublikował konwersację ze sprzedawcą oraz dokumenty potwierdzające zgłoszenie sprawy na policję.
"Zawodnik, którego podziwiałem, którego koszulkę kupiłem i na którego czekałem 1,5 godziny pod stadionem, po prostu mnie okradł. Co mogę zrobić? Ponownie publikuję wideo. Tym razem nie ugnę się pod żądaniami jakiegoś menadżera... 'Proszono mnie' o usunięcie wszystkiego" - zakończył.
Ta sprawa szokuje o tyle, że były reprezentant Portugalii mógł ją załatwić na kilka innych sposobów, a wybrał ten najgorszy. Mógł odkupić koszulkę, czy nawet samemu wezwać policję i zgłosić swoje podejrzenia dotyczące kradzieży. Zamiast tego postanowił zignorować tłumaczenia kibica i wziąć sprawy w swoje ręce.
Komentarze (3)
Nowe fakty ws. kradzieży Naniego. "Mam wszystkie dowody"