W grudniu ubiegłego roku słoweński sędzia koszykówki Matej Boltauzer prowadził mecz Euroligi: Partizan Belgrad - AS Monaco Basket. Wtedy nikt pewnie nie przypuszczał, że arbiter po zakończeniu tego starcia, w drodze do domu, zachowa się tak skandalicznie.
50-letni arbiter na lotnisku Nikola Tesla w Belgradzie próbował bowiem dokonać haniebnej rzeczy - ukraść butelkę perfum Toma Forda. Wartość skradzionych perfum oszacowano wtedy na ponad 220 euro. Arbiter trafił błyskawicznie do więzienia w Belgradzie i przyznał się do przestępstwa.
Całe zdarzenie nie od razu jednak wyszło na jaw, a sprawa została częściowo zatuszowana. Informację o tym ukazały się dopiero w kwietniu tego roku. Wtedy Euroliga postanowiła nie umieszczać Słoweńca na liście sędziów na ten sezon w tych rozgrywkach. Nie wyjaśniono, dlaczego władze Euroligi podjęli taką decyzję, ale wszyscy pisali, że arbiter stracił mocno w ich oczach po próbie kradzieży. Całe zajście można obejrzeć w linku poniżej.
Takie zachowanie arbitra sprawiło, że był obiektem kpin w mediach społecznościowych.
- Ten facet kradnie od lat. Euroliga ma wielu świetnych sędziów, ale ten facet był najgorszy i nietrudno jest patrzeć i zrozumieć, dlaczego teraz to zrobił - napisał na portalu X koszykarz Matt Janning.
W mediach pojawiły się informacje, że Boltauzer został dożywotnio zdyskwalifikowany na prowadzenie meczów Euroligi. Okazuje się jednak, że władze Euroligi rozważają danie mu drugiej szansy i przywrócenie do sędziowania pod koniec sezonu 2024/2025. - Istnieje możliwość, że wróci do prowadzenia spotkań. Jednak jest to plama, która pozostanie na zawsze, szczególnie dla kogoś, kogo zadaniem jest dzielenie się sprawiedliwością - pisze Kurir.rs.
Pojawiają się również informacje, że sędzia będzie mógł prowadzić mecze od sezonu 2025/2026.
Boltauzer jest jednym z najbardziej utytułowanych europejskich sędziów, a mecze na arenie międzynarodowej prowadzi już od 2003 roku.