Tour de France. Zwycięstwo Złego Chłopca - Marka Cavendisha

Najbardziej krytykowany i najbardziej nielubiany w peletonie kolarz Mark Cavendish wygrał po finiszu 5. etap Tour de France. Ze wzruszenia popłakał się na podium.

Inni kolarze uważają Brytyjczyka za pirata drogowego. Jego brawurowa jazda, bez patrzenia się na innych spowodowała na początku czerwca groźny upadek na etapie wyścigu dookoła Szwajcarii. Aż trzech zawodników, w tym były mistrz świata Tom Bonnen ucierpiał na tyle mocno, że nie mogło wystartować w Tour de France. Cavendish wyszedł bez szwanku, ledwie z kilkoma obtarciami.

Brytyjczyk dał znać o sobie również w Wielkiej Pętli. Spowodował jedną z trzech kraks na ulicach Brukseli podczas finiszu niedzielnego etapu. Dziennik "L'Equipe" nazwał go "piromanem", porównuje się go do innego słynnego łobuza peletonu - Uzbeka Dżamuladina Abdużaparowa, niektórzy dyrektorzy sportowi domagali się wykluczenia go z wyścigu.

Cavendish jedzie jednak dalej. Do czwartku spisywał się tak jak w całym sezonie - marnie. Największą szansę na zwycięstwo miał w środę w Reims, ale ostatecznie zawiedli go koledzy z drużyny Team Columbia - na 300 metrów przed końcową linię miał obok siebie tylko dwóch rozprowadzających. Wygrał więc Alessandro Petacchi, Cavendish był poza pierwszą dziesiątką. Katastrofa.

Wczoraj jego zespół pojechał nieco lepiej, ale i "Bad Boy" z wyspy Man wykazał się czujnością do ostatnich metrów. Wygrał bezdyskusyjnie. Na podium zakładając koszulkę zwycięzcy etapu płakał jak bóbr. Przed dekoracją osobiście pogratulował mu Lance Armstrong i lider wyścigu Fabian Cancellara. Mimo swoich grzeszków i wyraźnej niechęci wśród innych sprinterów Cavendish jest też osobą poważaną w kolarskim światku. Po wygranej w Montargis on sam ponownie nabrał poważania dla siebie.

- Byłem w niebie po swoich poprzednich zwycięstwach, ale spadłem z nieba do piekła. Wielu ludzi mówiło wiele złych rzeczy o mnie. Zmieszali mnie z błotem, ale ja nie byłem biały jak śnieg, dałem im powody, ale teraz się odradzam - mówił wzruszony tuż po zwycięstwie Cavendish.

Wyniki 5. etapu, Epernay - Montargis (187,5 km):

Klasyfikacja generalna:

Tak relacjonowaliśmy na żywo:

17:24 Wygrywa Mark Cavendish z Teamu Columbia! Dla Brytyjczyka to 11. etapowy triumf w Tour de France ale dopiero pierwszy w tegorocznej edycji wyścigu.

17:22 Już nikt nie atakuje, za to czają się sprinterzy. Na czele grupa Garmin.

17:19 Gutierrez doścignięty, kolarze jadą razem. Na czele peletonu koszulki grupy Lampre.

17:17 Do mety niespełna pięć kilometrów, a Hiszpan ma tylko piętnaście sekund przewagi nad peletonem.

17:15 Dwójka została doścignięta, ale Gutierrez dalej ucieka!

17:04 Do mety pozostało już tylko 16 kilometrów. Ucieczka ma minutę i 15 sekund przewagi i mają szansę dojechać do mety przed peletonem.

16:51 Na 27 kilometrów przed metą uciekająca trójka ma minutę i 40 sekund przewagi.

16:35 Do mety pozostało 35 kilometrów. Przewaga trójki uciekinierów utrzymuje się.

16:20 Premię na 127 kilometrze wygrał El Fares przed van de Walle i Gutierrezem. Na niespełna 50 kilometrów do mety przewaga spadła poniżej dwóch minut.

16:11 Po kolejnych ośmiu kilometrach różnica nie uległa zmianie. Gutierrez nie jest już wirtualnym liderem wyścigu.

15:59 Do mety pozostały 64 kilometry, a ucieczka ma już tylko 2 minuty i 14 sekund przewagi nad peletonem.

15:49 Peleton nie spieszy się z szybką pogonią. Na trasie świeci upalne słońce.

15:45 Przewaga uciekinierów maleje, na 72 kilometry przed metą mają 3 minuty i 20 sekund przewagi.

15:35 Francuz, Hiszpan i Belg mają blisko cztery minuty przewagi nad peletonem. Gdyby utrzymali ją na mecie, Gutierrez zostałby nowym liderem wyścigu!

15:32 Do mety pozostały ponad 83 kilometry. Na czele jedzie trzech kolarzy: Julien El Fares, Jose Ivan Gutierrez i Jurgen van de Walle.

15:31 Zapraszamy na relację z końcowych kilometrów piątego etapu Tour de France.

Operajcę przeszedł Franck Schleck ?

Więcej o: