Akcja na Nanga Parbat. Adam Bielecki: Przykro mi, ale nie mieliśmy żadnych szans pomóc Tomkowi...

- Jestem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa. Przykro mi, ale nie mieliśmy żadnych szans pomóc Tomkowi - napisał na Facebooku Adam Bielecki, polski himalaista, który wraz z Denisem Urubko po wielu godzinach nocnej akcji ratunkowej sprowadzili Elisabeth Revol ze zbocza Nanga Parbat (8125 m n.p.m.).

Elizabeth Revol została odnaleziona, sprowadzona do bazy C1 na wysokości 4850 m n.p.m, a następnie przetransportowana wraz z polskimi ratownikami do Skardu, skąd poleciała do szpitala w Islamabadzie. Akcja ratunkowa, której celem miałoby być uratowanie Tomasza Mackiewicza, została odwołana.

- Udało się niemożliwe. Razem z Elizabeth Revol i Denisem Urubko u podstawy ściany Diamir. Jestem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa. Przykro mi, ale nie mieliśmy żadnych szans pomóc Tomkowi - napisał późnym popołudniem czasu polskiego na swoim Facebooku Adam Bielecki.

Przypomnijmy, że dramat Francuzki i Polaka rozpoczął się w czwartek. Atakowali ośmiotysięcznik Nanga Parbat (8125 m n.p.m.) leżący w Himalajach Zachodnich w Pakistanie (z nieoficjalnych informacji wynika, że udało im się zdobyć wierzchołek). W trakcie zejścia prawdopodobnie załamała się pogoda. Noc z czwartku na piątek spędzili schowani w szczelinie lodowej na wys. ok. 7400 m (temperatura spadła do minus 50 stopni Celsjusza).

W piątek Revol sprowadziła źle czującego się Mackiewicza do namiotu na wys. ok. 7300 m (Polak miał odmrożenia, gorzej widział z powodu ślepoty śnieżnej, nie mógł dalej iść) i wieczorem sama ruszyła w dół. Udało jej się dotrzeć na wys. 6700 m, gdzie spędziła noc bez namiotu przy 40-stopniowym mrozie (odmroziła palce rąk i nóg).

Kiedy członkowie polskiej wyprawy przebywającej w bazie pod K2 dowiedzieli się o wydarzeniach na oddalonej o 150 km Nandze, postanowili zorganizować akcję ratunkową. W piątek Denisa Urubkę, Adama Bieleckiego, Piotra Tomala i Jarosława Botora zabrały spod K2 dwa śmigłowce. Po kilku godzinach lotu czterech himalaistów stanęło pod ścianą Nanga Parbat niedaleko bazy Diamir.

Tomala i Botor założyli obóz I na wysokości 4900 m n.p.m. i przygotowali się do przyjęcia Revol. W górę ruszyli Urubko i Bielecki. Mimo 40-stopniowego mrozu, trudnego terenu i ciemności po ośmiu godzinach dotarli na wys. 6000 m. Tam spotkali zmęczoną Revol. Chwilę odpoczęli, dali jej jeść i pić i zaczęli sprowadzać w dół.

Tuż po godz. 13 miejscowego czasu helikopter z Revol na pokładzie wylądował na lądowisku w Islamabadzie. Polscy himalaiści, którzy brali udział w akcji ratunkowej, zostali w Skardu, skąd niebawem ruszą do bazy pod K2.

"Człowiek, który uwziął się na Nangę". Rozmowa z Tomaszem Mackiewiczem z 2016 roku