To było wyczekiwane święto tenisa, choć zapowiadało się na pogrom. Jelena Rybakina początkowo brutalnie stłamsiła Igę Świątek, ale w tej jednak przebudziła się paryska bestia. Polka wygrała w 1/8 finału Roland Garros 1:6, 6:3, 7:5, broniąc swego królestwa i dokonując tego, na co czekała osiem lat.
To był pierwszy ważny egzamin Igi Świątek w tegorocznym Roland Garros i walcząca o piąty w karierze, a czwarty z rzędu triumf Polka go zdała. Choć trzeba powiedzieć, że Jelena Rybakina zrobiła bardzo dużo, by stało się inaczej. Ale finalnie okazało się Świątek jednak nie musiała kłamać przed ich niedzielnym pojedynkiem.
Świątek czekała na to osiem lat. Bestia się przebudziła, walec się zaciął
24 mecze z rzędu wygrane w paryskiej imprezie wielkoszlemowej Świątek kontra siedem kolejnych zwycięstw Rybakiny przed niedzielnym meczem. Oraz 10 dni treningu w stolicy Francji Polki kontra granie tuż przed paryskim turniejem w Strasburgu Kazaszki. Do końca hitowego pojedynku 1/8 finału Roland Garros z ich udziałem nie było wiadomo, która wersja będzie górą. Ostatecznie okazało się, że ta tenisistki, która w Paryżu czuje się jak w domu.