Skoki narciarskie. Kielce znowu będą miały skocznię? Poprzednią wysadzono w powietrze

Jak informuje Radio Kielce, w mieście powstał pomysł zbudowania skoczni narciarskiej. Miałby to być powrót do dawnych tradycji, bo w Kielcach funkcjonowała już betonowa skocznia narciarska.
Zobacz wideo

W Kielcach pojawiły się plany wybudowania kompleksu sportowego, a głównym jego elementem miałaby być skocznia narciarska - informuje Radio Kielce. 

Pierwsze rozmowy odbyły się już w gabinecie nowego prezydenta Kielc Bogdana Wenty, który spotkał się z pomysłodawcami przedsięwzięcia. Jednym z nich jest Wiesław Wojciechowski. - To byłoby miejsce szkolenia młodzieży, ale również rozgrywania zawodów m.in. w skokach narciarskich na przykład rangi mistrzostw Polski - mówi  Wiesław Wojciechowski (pomysłodawca projektu) w rozmowie z Radiem Kielce. Pieniądze na budowę kompleksu miałyby pochodzić z budżetu państwa, a także od prywatnych inwestorów. 

Skocznia w Kielcach byłaby powrotem do wielkich tradycji związanych ze skokami narciarskimi na tym terenie. Przed laty w Kielcach funkcjonowała skocznia o punkcie konstrukcyjnym K60, na której odbywały się m.in zawody o Puchar Prezydenta Kielc, a zawodach zjawiało się kilka tysięcy kibiców. 

Kielce wysadziły dawną skocznię

Skocznia w KielcachSkocznia w Kielcach Screen Youtube: goral469b

Niestety w 2006 roku władze Kielc podjęły decyzję o wysadzeniu starej, betonowej konstrukcji, bo obiekt od lat zarastał i niszczał. - Skocznie są tam, gdzie są trenerzy i zawodnicy. Jak tego nie ma, to wszystko umiera śmiercią naturalną. Tak było w Warszawie, Kielcach czy choćby w Karpaczu. W Karkonoszach były wielkie tradycje jeszcze w  latach 70. i  80. Teraz infrastruktura utrzymywana jest przez samorządy. Mój klub WSS Wisła przez lata utrzymywał sześć skoczni w Wiśle, ale nie było go na to stać. Zostaliśmy więc tylko przy obiektach do szkolenia podstawowego i moim zdaniem była to dobra decyzja, bo w Szczyrku są większe skocznie - mówi Sport.pl Jan Szturc, pierwszy trener Adama Małysza

Odbudowa długiej tradycji

Pierwsza skocznia w Kielcach pojawiła się jeszcze w latach 30. XX wieku. Wtedy na szczycie gory Pierścienica pojawił się mały, prowizoryczny obiekt, który przyciągał pasjonatów skoków narciarskich. Było ich jednak na tyle dużo, że w latach 50. zdecydowano się na budowę drewnianego obiektu, a w latach 70. stanęła potężna betonowa konstrukcja, która pozwalała na skoki w graniach 50-60 metrów. Warto zauważyć, że była to wówczas największa sztuczna skocznia w naszym kraju, bo wszystko od połowy zeskoku w górę było po prostu wybudowane. Dla porównania skocznie w Wiśle czy Zakopanem były naturalne.

Zawody w Kielcach były niezwykle popularne, a władze zadbały także o odpowiedni dojazd pod skocznię, dlatego uruchomiono dodatkową linię autobusową, która dowoziła kibiców na obiekt. Tych na regionalnych zawodach było nawet 3-4 tysiące. 

W latach 90. skocznia zaczęła jednak niszczeć i nie organizowano tam zawodów. Obiekt stał się za to znakomitym punktem widokowym dla turystów, bo było z niego widać całą panoramę miasta. Niestety, skocznię powoli rozkradano, a metalowe elementy szybko znalazły swoich nowych właścicieli. Doprowadziło to również do kilku groźnych wypadków. Właśnie dlatego w 2006 roku zdecydowano się na wyburzenie pozostałości po skoczni. Teraz jest plan na odbudowę, a kolejne robocze spotkanie w tej sprawie ma się odbyć w pierwszym kwartale 2019 roku.