W meczu o brąz tegorocznych rozgrywek Ligi Narodów Polki pokonały Brazylijki 3:2 (). To ich drugi medal tego turnieju z rzędu - w zeszłym roku zdobyły brązowy medal, pokonując Amerykanki i to również dopiero po tie-breaku.
W tym sezonie Ligi Narodów Polki już raz grały z Brazylijkami - wtedy udało im się wygrać tylko jednego, pierwszego seta. Co takiego teraz dało im możliwość ogrania drużyny z drugiego miejsca rankingu Międzynarodowej Federacji Siatkówki (FIVB)? - Podeszłyśmy z większą wiarą do tego, że możemy je pokonać. Dużo czasu minęło już od poprzedniego meczu z Brazylią, więc dobrze je przestudiowałyśmy i na pewno chcieliśmy zakończyć tegoroczną Ligę Narodów wygraną. I to jeszcze w meczu o brąz. Miałyśmy też wielkiego powera zwłaszcza po meczu z Włoszkami, który dość sromotnie przegrałyśmy - wskazuje Joanna Wołosz, kapitan Polek.
- Na chłodno, po meczu, czuć, że mogłyśmy wygrać go 3:1. W czwartym secie po prostu za wcześnie chciałyśmy wygrać. Powtórzyło się to, co było w meczu z Turcją. Wtedy, moim zdaniem, też mogłyśmy to zamknąć wcześniej. Ale to jest tylko kwestia tego, że grałyśmy z zespołami, które takich meczów o najwyższą stawkę zagrały od nas znacznie więcej. W tie-breaku wiedziałyśmy już, że musimy cisnąć Brazylijki od pierwszego punktu i nie mamy nic do stracenia. Początek był dość słaby, ale potem, gdy złapałyśmy rytm, to nie wypuściłyśmy już tego prowadzenia - opisuje rozgrywająca kadry.
- Kilka godzin po meczu jeszcze nie wierzę, że się udało - przyznaje Wołosz, której w zeszłym roku nie było w zespole, który wywalczył pierwszy brąz. Dla niej, jak i Natalii Mędrzyk, Malwiny Smarzek, Justyny Łysiak, Klaudii Alagierskiej i Kamili Witkowskiej to pierwszy tego typu sukces z polskim zespołem.
- To coś wielkiego. Ten medal faktycznie smakuje jak złoto. Wywalczenie jakiegokolwiek medalu z reprezentacją to coś, czego mi zawsze brakowało i czuję ogromną dumę. Tak samo jak inne dziewczyny, które pierwszy raz zdobywają coś z kadrą: to dla nas wielka sprawa. Trener Lavarini stworzył coś pięknego i każda z nas rzuca się w ogień, to widać od tych dwóch-trzech sezonów - zapewnia zawodniczka.
Jak Polki uczczą ten wielki sukces? - Będziemy świętować tyle, ile będzie czasu w autokarze, czy później w samolocie, ale później już trzeba odespać - zaznacza Wołosz. - I być gotowym na powrót do domu, skupić się na dobrej regeneracji i nałapać resetu. A później z przytupem rozpocząć przygotowania do igrzysk, bo to jest dla nas najważniejsze - dodaje.
Siatkarka po meczu transmitowała na swoim profilu na Instagramie, jak Polki bawiły się w autokarze w drodze do hotelu. Na fragmentach tej relacji w mediach społecznościowych słychać, jak zawodniczki śpiewają piosenkę "No pokaż na co cię stać" zespołu Feel.
A co teraz przed polskimi siatkarkami? Pewnie nieco odpoczynku. Zasłużonego po kilku tygodniach znakomitej gry zwieńczonej brązowym medalem w Bangkoku. - Ile wolnego? To pytanie do trenera. Myślę, że wszystkich nas zadowoli. Wiemy, że to szczególny rok, bo olimpijski, ale około tygodnia pewnie dostaniemy - zdradza Wołosz.
Komentarze (6)
Tylko spójrz, co zrobiły Polki. Ależ sceny w autokarze