Konsternacja w Rakowie. Prezes przeczytał i nie mógł uwierzyć. "Kosmos i absurd"

Kacper Sosnowski
W Rakowie Częstochowa zapanowała konsternacja. Wszystko spowodowane informacjami medialnymi o rzekomym rekordowym budżecie klubu na transfery. - To jest jakiś kosmos i absurd - przekazuje krótko w rozmowie ze Sport.pl Piotr Obidziński. Wiemy też, dlaczego klub zdecydował się ogłosić powrót Marka Papszuna jeszcze przed zakończeniem obecnego sezonu.

Tuż po oficjalnym ogłoszeniu, że Marek Papszun wróci do Rakowa Częstochowa w roli trenera, w mediach pojawiły się także informacje o astronomicznym budżecie, który rzekomo miałyby mu zagwarantować władze klubu. W publikacjach przewijała się kwota ośmiu mln euro, które Papszun mógłby wydać na nowych graczy. Problem w tym, że w Częstochowie wszyscy łapią się za głowy i zastanawiają, skąd taka liczba.

Zobacz wideo Tym wielkim transferem Raków zaprzeczył swoim ideałom. Niewypał

Osiem mln euro? "To jest jakiś kosmos i absurd"

Kogo w Częstochowie nie spytamy o pieniądze, ten zwraca uwagę na kluczowy dla sprawy aspekt. Jeśli chodzi o przychody, kończący się sezon będzie jednym ze słabszych Rakowa w ostatnich trzech latach, czyli niemal od momentu, kiedy klub awansował do ekstraklasy. Raków w tabeli jest na razie na miejscu szóstym i w najgorszym scenariuszu może spaść o jedną pozycję. Szóste bądź siódme miejsce, a do tego odpadnięcie z Pucharu Polski w ćwierćfinale, oznacza, że w nowym sezonie Raków nie zagra w pucharach. Za zeszły sezon dzięki europejskim pucharom do klubowej kasy wpłynęło ponad dziewięć mln euro, czyli 38 mln zł. Teraz nie będzie z tego tytułu nic.

- Brak europejskich pucharów determinuje oszczędnościową politykę Rakowa, jeśli chodzi o wydatki klubu - przekazuje Sport.pl prezes klubu Piotr Obidziński, który zgodził się odnieść do sprawy. - To moja duża odpowiedzialność, ile pieniędzy wydamy. Właśnie po to zostałem zatrudniony w Częstochowie półtora roku temu, żeby mieć tu też scenariusz oszczędnościowy. Te osiem milionów euro, które pojawiły się w mediach jako środki przeznaczone na transfery, to jakiś kosmos i absurd - ucina temat. W szczegóły transferowe i te dotyczące dalszego funkcjonowania klubu wdawać się jednak nie chce. Zaprasza na poniedziałkową konferencję prasową, gdzie o pomyśle na Raków opowie Marek Papszun.

Papszun polubił Cardenasa. Czy Szwarga odejdzie?

Temat nowego-starego szkoleniowca Rakowa też sam w sobie jest ciekawy. Również od strony finansowej. Historie o podwojeniu "starej" pensji Papszuna ponoć też można włożyć między bajki. W drugim podejściu trener dostał oczywiście więcej niż za pierwszym razem, ale, jak usłyszeliśmy, raczej więcej o kwotę inflacji.

Rozmowy z Papszunem musiały trwać już od początku maja, kiedy było wiadomo, że klub chce zakończyć współpracę z Dawidem Szwargą. O tym kibice oficjalnie dowiedzieli się 7 maja. Rozmowy ponoć trochę trwały, bo klub chciał dopiąć sprawy dla niego ważne: ustalić strategię wobec akademii i zasady funkcjonowania w nowych warunkach. Choć Papszun odszedł z Częstochowy raptem rok temu, to w tym czasie trochę się w klubie zmieniło. Pojawił się choćby nowy dyrektor sportowy Samuel Cardenas. Papszun ceni ponoć 28-latka, który wykonywał znakomitą pracę jako szef działu skautingu w KAA Gent. Obaj panowie już zaczęli współpracę, która układa się bardzo dobrze.

To również dlatego działacze Rakowa zdecydowali się ogłosić Papszuna tak szybko, jak to możliwe, nie zaczekawszy na koniec sezonu. Chcieli, aby szkoleniowiec mógł już pracować, żeby dodatkowo zmobilizować zawodników, a przy okazji zdjąć presję z trenera Szwargi. Dla niego ten trudny sezon był debiutem w roli pierwszego szkoleniowca i kosztował go sporo nerwów.

Co ciekawe ponoć nie ma jeszcze podjętej decyzji, czy Szwarga zostanie w klubie, czy też pożegna się z nim definitywnie. To może się okazać na dniach.

Bez szans na Exposito, koniec ligi za milion

Choć osiem mln euro na transfery w Częstochowie to kwota "z kosmosu", to jednak przetasowania w Rakowie będą. Po pierwsze dlatego, że dotychczasowa kadra jest szeroka i szykowana na europejskie puchary, których w Częstochowie nie będzie. Po drugie kilka własnych pomysłów na wzmocnienia będzie chciał zrealizować Papszun.

Tu uwaga w kontekście najgłośniejszego nazwiska, które pojawiało się w kontekście Rakowa, czyli Erika Exposito. Otóż tego tematu ponoć w Częstochowie już nie ma. Hiszpan okazał się za drogi. Koszt operacji jego przenosin po jego kontrakcie w Śląsku to dobrze ponad milion euro. Zawodnik mocno się ceni i raczej chce wyjechać z Polski.

Raków ma celować w dobrze rokujących młodych graczy z naszej ligi oraz - dzięki pracy Cardenasa - odkrywać i ściągać nieoczywistych piłkarzy zza granicy. Być może więcej na ten temat Papszun powie na konferencji prasowej po zakończeniu sezonu, bo na razie duży nacisk kładzie się w Częstochowie na ostatni mecz.

W nim Raków - ustępujący mistrz Polski - podejmie Śląsk. To nie będzie tylko ważne spotkanie dla gości, którzy w obliczu potknięcia Jagiellonii mogą liczyć nawet na mistrzostwo Polski. Raków powalczy w nim o duże pieniądze. Różnica w wypłatach między czwartym a siódmym miejscem, które może zająć klub, dochodzi nawet do miliona złotych. A to dla wszystkich w Częstochowie kwota spora.

Czy jesteś zadowolony z powrotu Papszuna do Rakowa?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.