Ten sezon Ligi Mistrzów zaczynali jako jedna z najbardziej nieporadnych i najmłodszych drużyn rozgrywek. Przegrywali mecze i drżeli o awans do fazy play-off. Szybko jednak okazało się, że pozbycie się gwiazd, skończenie z przepalaniem pieniędzy na piłkarzy i kontrakty i pożegnanie... Kyliana Mbappe, dało historyczny sukces. PSG podbiło piłkarski raj w najmniej spodziewanym momencie.
W katarskiej erze PSG miało już wszystko, co można było kupić za pieniądze. Wianuszek piłkarskich gwiazd ze Zlatanem Ibrahimoviciem, Edinsonem Cavanim, Angelem di Marią, Neymarem i Lionelem Messim na czele. Miało Kyliana Mbappe, któremu gotowe było rocznie przelewać na konto setki milionów euro (z premią za podpis nowego kontraktu). Miało najlepszych trenerów z Carlo Ancelottim i Unaiem Emerym w pierwszym rzędzie. Zrobiło sobie też nową kosmiczno-ekologiczną bazę treningową 17 boiskami, tak by mieć ich więcej niż Manchester City. Nie miało jednego — żadnego europejskiego pucharu w gablocie. Paradoksalnie udało się go zdobyć schodząc nieco z wykładanej petrodoralami drogi.