Filip Marchwiński skomentował gola z Legią. "Nie mam czasu na świętowanie, bo w czwartek idę do szkoły"

- Nie mam czasu na świętowanie, bo w czwartek czekają mnie lekcje w szkole. Chociaż jest strajk, to on mnie nie dotyczy - po meczu z Legią Warszawa powiedział piłkarz Lecha Poznań, Filip Marchwiński.
Zobacz wideo

Lech Poznań pokonał Legię Warszawa 1:0 w meczu 32. kolejki ekstraklasy. Jedynego gola w meczu, w 81. minucie, strzelił Filip Marchwiński. Dla 17-latka był to szósty występ w lidze w tym sezonie, w którym zdobył drugą bramkę.

- To, że strzeliłem tak ważnego gola, dotarło do mnie dopiero po ostatnim gwizdku sędziego. To nie była łatwa sytuacja, musiałem sam wywalczyć piłkę, krzyczałem do Kamila Jóźwiaka, by jej nie ruszał. Kiedy minąłem trzech rywali, a po oddaniu strzału zobaczyłem piłkę w bramce, poczułem niesamowitą euforię. To szczególne przeżycie, wiele osób chciałoby dziś być na moim miejscu. Cieszę się z tej bramki, ale wiem też, że to nie będzie moje ostatnie słowo - powiedział po meczu Marchwiński.

Gol 17-latka może okazać się kluczowy w walce o mistrzostwo Polski. Dzięki wygranej Lecha z Legią, na pozycję lidera ekstraklasy wróciła Lechia Gdańsk. Co, jeśli okaże się, że Marchwiński przyłożył się do tytułu dla gdańszczan? - Jako kibic będę się cieszył. Jako zawodnik nie będę o tym myślał. Nie mogę się zadowalać jedną bramkę. Dlaczego Antolić, Astiz i Remy mnie nie powstrzymali? To pytanie do nich. Jeśli uważali, że młody chłopak z Lecha nie jest w stanie przedrzeć się z piłką, to zobaczyli, że było odwrotnie - skomentował.

Marchwiński przyznał, że obecnie nie czuje już stresu związanego z grą w pierwszym zespole. 17-latek nie będzie miał też czasu na świętowanie gola i wygranej, bo w czwartek czekają go lekcje w szkole. - Dziś, kiedy wchodzę na boisko, nie czuję takiej presji jak wcześniej. Na pewno stres jest nieporównywalnie mniejszy niż wtedy, gdy debiutowałem w pierwszym zespole. Dziś już nie czuję różnicy między grą w nim, a klasówką w szkole. Chociaż te też nie są straszne - powiedział Marchwiński. 

- Nie mam czasu na świętowanie, bo w czwartek czekają mnie lekcje w szkole. Chociaż jest strajk, to on mnie nie dotyczy. Mam tak ułożony plan indywidualny, by zajęcia nie kolidowały z pracą w klubie - zakończył.

Więcej o: