Nigdy nie grał w piłkę. Podpisał kontrakt z klubem. "Ma oponę w talii"

FK Usti nad Labem poinformowało niedawno o podpisaniu kontraktu z 22-letnim Martinem Podhajskym. Jest to sensacyjny ruch, zwłaszcza że chłopak nigdy wcześniej nie grał w piłkę na poziomie profesjonalnym. Jego ojciec wykupił mu kontrakt. - Ma opuchnięte policzki oraz oponę w talii - napisał serwis indes.cz.

FK Usti nad Labem występuje obecnie na trzecim poziomie rozgrywkowym w Czechach (CFL - Group B) i po sześciu kolejkach z dorobkiem dziesięciu punktów zajmuje szóste miejsce w tabeli. Władze klubu robią, co mogą, aby poprawić wynik z ubiegłego sezonu, w którym zespół zajął jedenaste miejsce. Jak się okazuje, właśnie sfinalizowali transfer, który stał się dużym zaskoczeniem dla piłkarskiego świata.

Zobacz wideo Brutalna prawda o Fernando Santosie. Śmiech na sali

Pracuje w firmie nieruchomościowej, a podpisał kontrakt z czeskim klubem. Ojciec wykupił mu miejsce w składzie

Kilka dni temu poinformowano za pośrednictwem mediów społecznościowych, że nowym piłkarzem klubu został 22-letni Martin Podhajsky. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chłopak jest pracownikiem firmy Viagem, działającej na rynku nieruchomości, a ponadto nigdy wcześniej nie grał w piłkę.

Jego ojciec postanowił jednak zapłacić 500 tysięcy czeskich koron (20 tys. euro), aby syn został zarejestrowany w Związku Piłki Nożnej Republiki Czeskiej (FACR). Podhajsky już niedługo ma rozpocząć treningi z zespołem, aby na wiosnę zastąpić kapitana Jakuba Maresa i rozegrać 10 minut w oficjalnym meczu na pozycji napastnika.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

"Ma opuchnięte policzki oraz oponę w talii. Martin Podhajský to sympatyczny facet, ale w żadnym wypadku nie przypomina piłkarza, a raczej barokowego anioła" - napisał portal indes.cz. "To jest najbardziej szalony transfer tego lata" - poinformowała telewizja BBC Sport.

Prezes klubu zdradził, dlaczego zdecydował się zakontraktować chłopaka. Szczera prawda

Prezes klubu Premysl Kuban w rozmowie z BBC zdradził, dlaczego zdecydował się na taki ruch. - On nigdy nie grał w piłkę nożną, tylko w grę FIFA na konsoli. 500 tys. koron czeskich nie toczy się jednak po ziemi każdego dnia. Ktokolwiek da mi tego typu pieniądze, pozwolę mu zagrać w mojej drużynie - powiedział.

- Jeśli twój ojciec jest tak głupi, że da nam pięćset tysięcy za dziesięć minut, to przykro mi... Nie możemy tego odrzucić, nie mam tylu sponsorów. Teraz negocjujemy kontrakt z Martinem. Kibice będą mogli zobaczyć go już podczas kolejnego meczu u siebie, ale na razie usiądzie jedynie na ławce rezerwowych - dodał.

Najbliższy mecz drużyny Kubana odbędzie się w piątek 15 września, kiedy na wyjeździe zmierzy się z Ceską Lipą. Dokładnie tydzień później zagra na własnym stadionie z zespołem Teplice B.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.