Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

T-Mobile Ekstraklasa. Legia chce wyrwać kasę małym klubom

Od następnego sezonu przez sześć lat prawa telewizyjne do transmisji ekstraklasy będzie sprzedawać firma MP & Silva. Liga dostanie przynajmniej 25 proc. więcej pieniędzy niż teraz. Jesienią kluby zdecydują, w jaki sposób je podzielić.
Odkąd w 2000 r. prawa telewizyjne zapisem w statucie PZPN objęto centralizacją, podział pieniędzy był egalitarny. Nie było większych różnic między klubami najsilniejszymi sportowo i medialnie a najsłabszymi. Mistrzowska Legia za sezon 2013/14 otrzymała 12 mln zł, ósmy Śląsk - 7 mln zł, ostatni Widzew - 5 mln. Najlepszy otrzymał 2,5 razy więcej niż najsłabszy.

W Europie istnieją różne modele podziału pieniędzy od telewizji. Od Hiszpanii, gdzie najlepszy dostawał 6,5 razy więcej niż ostatni (tam praw nie scentralizowano), przez holenderską Eredivisie (5,3:1), francuską Ligue 1 (3,7:1), niemiecką Bundesligę (2:1), po angielską Premier League (1,6:1). Teraz największe polskie kluby oczekują większego uzależnienia wypłat od wyników i oglądalności.

- Najważniejsze, że tort się zwiększy, ale będziemy się domagać innego podziału - mówi prezes Legii Bogusław Leśnodorski. - Trzeba sobie spojrzeć prosto w oczy i zastanowić się, co i kto napędza ligę. Po reakcjach mediów i nastrojach kibiców widać, że najważniejsze są sukcesy w pucharach. Liga ich potrzebuje najbardziej, coroczne występy w Lidze Mistrzów i Lidze Europy muszą stać się standardem, a do tego potrzeba gotówki. W naszej ocenie kluby występujące w pucharach powinny być premiowane. Nowy podział powinien uwzględnić liczbę widzów na trybunach czy siłę marketingową klubów. Będziemy rozmawiać o tym jesienią w Ekstraklasie SA - dodaje szef mistrza Polski.

Przez wiele lat pieniądze przekazywano tak: 50 proc. do równego podziału, 25 proc. za miejsce w tabeli, kolejne 25 proc. za liczbę transmisji w tzw. prime time (od poprzedniego sezonu kwota do równego podziału została minimalnie powiększona kosztem puli za liczbę transmisji). Gdy w 2007 r. słabsze medialnie kluby chciały otrzymać więcej pieniędzy za wyniki kosztem liczby transmisji, Legia i Lech zagroziły, że odstąpią od centralizacji i prawa sprzedadzą same.

Lobby największych polskich klubów spogląda na Hiszpanię, w której przez lata obowiązywał model przyczyniający się do sukcesów Barcelony i Realu. Kluby walczące w El Clásico zgarniały 50 proc. pieniędzy od telewizji. Ale średniacy i słabeusze przeżywali olbrzymie problemy finansowe, w sumie pierwszo- i drugoligowcy zmagają się z 3,6 mld euro długu. Dla szefa Legii ich problemy to jednak skutek złego zarządzania, a nie braku pieniędzy. - Tak skrajny podział zmniejszał przede wszystkim rywalizację w lidze. Trzeba się jednak zastanowić, czy w polskich warunkach więcej pieniędzy dla mniejszych klubów na pewno oznacza ich rozwój. Czy nie lepiej więcej środków przekazywać czołówce, licząc na sukcesy w Europie. Weźmy Zagłębie Lubin, które zmarnowało 40 mln zł rocznego budżetu i spadło z ligi - mówi Leśnodorski. Po latach pompowania gotówki do czołowych klubów hiszpańskich, od 2016 r. podział będzie bardziej sprawiedliwy, bo prawa zostały scentralizowane.

Niewykluczone, że Ekstraklasa SA zdecyduje się na kilkusezonowe wspieranie czołówki albo też skopiuje część rozwiązań z innych lig, chociażby z Serie A, w której 40 proc. kwoty dzielone jest po równo, 30 proc. wedle popularności klubu (25 proc. zależy od wielkości bazy kibicowskiej, a 5 proc. od populacji reprezentowanego miasta), a kolejne 30 proc. na podstawie wyników. Przy czym struktura podziału jest bardziej skomplikowana niż w Polsce (5 proc. za miejsce z ostatniego sezonu, 15 proc. za ostatnie pięć sezonów i 10 proc. na podstawie... wyników historycznych, aż od sezonu 1946/47). W Holandii przy podziale brane pod uwagę są wyniki aż z dziesięciu lat, a w Niemczech z pięciu.

Dla Legii nowy kontrakt to praktycznie jedyna szansa na powiększenie zysków (w 2013 r. - 114 mln). 12,3 mln złotych, które otrzymała w poprzednim sezonie, to około 3 mln euro. Tyle od telewizji dostaje siódmy, ósmy zespół ligi holenderskiej. W pucharach warszawski klub mierzy się z bogatszymi reprezentantami Eredivisie, tymi z miejsc 1-5.

40-letni reprezentanci w Europie. Wśród nich Dudek [KLIKNIJ]