Red Bull X-Alps. Maurer zdeklasował rywali

To, że Christopher Maurer wygra trzeci raz z rzędu można było jeszcze przewidzieć, ale tego w jakim stylu to zrobi, chyba nikt się nie spodziewał.

W tym roku Red Bull X-Alps został wydłużony o 200 km. Miało być trudniej i bardziej wyczerpująco. Zawodnicy, tak jak w poprzednich edycjach mogli korzystać tylko z siły własnych nóg i paralotni.  Dwa lata temu Szwajcar Christian Maurer potrzebował 11 dni, by wylądować w Monako. W tym roku dokonał czegoś niesamowitego.

W niedzielę, tydzień po starcie wyścigu w Salzburgu, zameldował się na mecie w Monako. Według pierwszy komunikatów organizatora potrzebował 7 dni, godziny i 22 minut. Wieczorem wynik zmieniono na 6 dni, 23 godziny i 40 minuty. Skąd różnica? Zwycięzca Red Bull X-Alps tradycyjnie kończy wyścig lądowaniem na rozstawionym na morzu pontonie. Aby wylądować, trzeba się wzbić w powietrze, a żeby polecieć, trzeba najpierw wejść na pobliskie wzgórze. Zegar liczący czas zatrzymał się o 11:10 czasu lokalnego, ale lądowanie odbyło się półtorej godziny później.

Teraz najlepsze: kiedy lądował, drugi w stawce Francuz Latour miał do mety jeszcze 300 km w linii prostej (cały wyścig w linii prostej ma 1031 km, ale w rzeczywistości trasa z Salzburga do Monako liczy ok. 2000 km, bo po drodze trzeba zameldować się w obowiązkowych punktach). Organizatorzy postanowili wycofać się z żelaznej zasady, że wyścig kończy się 48 h po tym, jak do Monako dotrze pierwszy zawodnik. Gdyby trzymali się starych reguł, to niewykluczone, że Maurer byłby jedynym, któremu się to udało. Wyścig potrwa do 19 lipca.

Dlaczego dwa lata temu krótszą trasę Szwajcar pokonał w 11 dni, a teraz w 7?

- Wtedy pogoda była paskudna. Nie dało się latać, musieliśmy dużo chodzić. Teraz warunki są lepsze, a Maurer zna każdy centymetr tej trasy. Kiedy on niesamowicie wykorzystuje warunki, my popełniamy błędy laików - mówi Paweł Faron.

Jedyny Polak w stawce zajmuje obecnie (stan na niedzielę 14 lipca godz. 19.30) 18. miejsce i do mety ma 497 km. Trudno będzie dotrzeć mu do Monako.

- Ale będę walczył. Kilka dni temu miałem okropne zatrucie żołądkowe, było ciężko ale teraz jest już wszystko ok. Czuję mały niedosyt, bo kilka razy źle odczytałem pogodę i mogłem polecieć lepiej. Ale wiem też, że dużo dał mi solidny okres przygotowawczy. Dwa lata temu byłem mocno zmęczony, a teraz jest o wiele lepiej - dodaje Polak.

Z wyścigu odpadło już trzech zawodników (wg przepisów co 48 godzin odpada najsłabszy) - Argentyńczyk Claudio Heidel, Nepalczyk Babu Sunuwar i Austriak Thomas Hofbauer.

Dominik Szczepański