"Masz ich, są twoi" - historyczne wydarzenie w NBA. Pierwsza kobieta w takiej roli!

Becky Hammon, asystentka trenera San Antonio Spurs, stałą się pierwszą kobietą, która poprowadziła zespół NBA w roli pierwszego szkoleniowca. - Kiedy mówi, wszyscy zamieniamy się w słuch - powiedział lider drużyny DeMar DeRozan.

Becky Hammon przejęła drużynę niecałe cztery minuty przed końcem drugiej kwarty środowego meczu z Lakers, gdy sędziowie wyrzucili z hali wściekłego Gregga Popovicha. Trenerowi Spurs nie podobało się, że żaden z arbitrów nie zauważył faulu Marca Gasola na DeMarze DeRozanie. Sędziowie najpierw wlepili "Popowi" pierwszy faul techniczny, a po chwili – gdy okazało się, że upomnienie wcale go nie uspokoiło – kolejny.

Hammon: Tłituje do mnie Obama

Reszta trwała sekundy. – Rzucił tylko: masz ich. Są twoi. I wskazał na mnie. To było w jego stylu – powiedziała po meczu Hammon.

Zobacz wideo Odszedł z Legii i robi furorę. "Ma decydujący wpływ na grę Śląska". Najlepsi młodzieżowcy w ekstraklasie

– Oczywiście, że to dla mnie wielka sprawa i ważny moment – dodała. – Jestem w Spurs od 13 lat, w 2007 r. zatrudnili mnie jeszcze jako zawodniczkę WNBA. Na tę chwilę musiałam pracować latami, a Spurs latami we mnie inwestować – mówiła, cytowana przez dziennikarkę Jill Martin z CNN. Jej asystentami do końca meczu z Lakers zostali były koszykarz Spurs i pięciokrotny mistrz NBA Tim Duncan oraz wieloletni asystent Popovicha Will Hardy.

Co ciekawe, gdy w zeszłym sezonie Popovich został wyrzucony z hali w trakcie meczu z Portland Trail Blazers, ekipę Spurs oficjalnie prowadził tercet Hammon – Hardy – Duncan. Ale buty pierwszego trenera, przekazując wskazówki graczom w trakcie meczu i przerw, przywdział ten ostatni. Tym razem role się odwróciły.

– W meczu z Lakers Becky była pewna siebie, zachowywała się jak liderka. Każdy z zespołu reagował na jej wskazówki. O tym, że ma wrodzony talent i znakomicie rozumie koszykówkę, wiem, od kiedy ją poznałem. Ma wszystko, by zostać pierwszą trenerką w NBA – mówił po meczu Popovich. Obrońca Spurs Dejounte Murray dodawał, cytowany przez ESPN: – Kocham ją na zabój. Jesteśmy bardzo blisko. Piszemy do siebie często, pytamy o nasze dzieci. Przyszłość jest przed nią. Mam nadzieję, że się nie podda. Nie wiem, czy zostanie pierwszą trenerką, nikt tego nie wie, ale z pewnością jest na dobrej drodze. Wszyscy w organizacji ją doceniamy. Jest przykładem dla wszystkich kobiet w lidze.

Po meczu gratulowali jej także Lakers, z LeBronem Jamesem i trenerem Frankiem Vogelem na czele. I chociaż oficjalnie w pomeczowych statystykach to Popovich będzie figurował w rubryce "pierwszy trener", to Hammon przeszła właśnie do historii najlepszej ligi świata. Po raz kolejny zresztą.

43-letnia Hammon – sześciokrotna uczestniczka meczu gwiazd WNBA, czterokrotna wicemistrzyni ligi i członkini Galerii Sław – trafiła do Teksasu w 2007 r. Najpierw jako zawodniczka San Antonio Stars, a po siedmiu latach gry w tej ekipie – jako pierwsza w historii asystentka głównego trenera drużyny NBA. Po roku poprowadziła już drużynę w Lidze Letniej (i ją wygrała), która poprzedza sezon zasadniczy, by potem przez lata zasiadać u boku Gregga Popovicha – jednej z trenerskich legend amerykańskiej koszykówki i szkoleniowca "Dream Teamu".

– Pamiętam, gdy w 2015 r. prowadziła Spurs w Lidze Letniej. Akurat rozmawialiśmy, gdy zawibrował jej telefon. Powiedziała: "Cholera jasna, właśnie zatłitował do mnie prezydent" – wspomina na łamach "The Athletic" dziennikarz Sam Amick. Tłitował – oczywiście z gratulacjami – ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, wielki miłośnik koszykówki i jej był amatorski gracz Barack Obama.

Hammon, pierwsza trenerka w NBA?

Tym razem Hammon także otrzymała gratulacje z Waszyngtonu. Przyszła wiceprezydentka Kamala Harris napisała na Twitterze: "Gratulacje dla Becky Hammon. Możesz być pierwszą, ale z pewnością nie będziesz ostatnią" - napisała.

Hammon pisze własną historię, ale i przeciera kobietom szlaki. W 2015 r. była ona jedyną asystentką w NBA, dziś w lidze jest ich osiem (w zeszłym sezonie – 11). Pytanie, czy stanie się w przyszłości pierwszą trenerką męskiej drużyny nie powinno brzmieć „czy”, lecz „kiedy”. – To jej przyszłość. Myślę o tym od dnia, kiedy zobaczyłem ją w grze – mówił jeszcze przed meczem z Lakers Popovich.

Sam Amick przypomina, że Hammon jako pierwsza kobieta była na rozmowie kwalifikacyjnej do roli pierwszej trenerki, gdy w 2018 r. do stołu zaprosiły ją władze Milwaukee Bucks (ostatecznie pracę dostał Mike Budenholzer), a w połowie 2020 r. – Indiana Pacers (pracę dostał Nate Bjorkgren). Hammon była też kandydatką do roli trenerki męskiego zespołu Colorado State, czyli uczelni, której jest absolwentką.

W środę wieczorem Spurs do przerwy przegrywali z Lakers 53:63. W drugiej połowie kilka razy zbliżyli się na krok do obrońców mistrzowskiego tytułu, ale ostatecznie przegrali 107:121.

– Becky grała w koszykówkę i dla każdego, kto zna historię dyscypliny, wie, ile ona dla niej znaczy. Nie ma dwóch zdań. Jest jedną z nas. Kiedy mówi, wszyscy zamieniamy się w słuch – powiedział po meczu DeMar DeRozan.

– Szczerze, w tamtym momencie po prostu chciałam wygrać. Starałam się nie patrzeć na tę sytuację z szerokiej perspektywy, bo to rozpraszające. Moją pracą jest skupić się na grze i pomóc zawodnikom, by wygrali mecz. Telefon został w szatni, po spotkaniu nie miałam nawet czasu zerknąć w wiadomości. Nie docierało do mnie nic, co działo się poza halą – skończyła Hammon.