Puchar Anglii: Polacy błyszczeli, Man City się skompromitował

Ebi Smolarek zdobył gola Boltonu, ale ?Kłusaki? przegrały 1:2 z Sunderlandem. Bramkę na miarę awansu do czwartej rundy Pucharu Anglii strzelił dla Watfordu Grzegorz Rasiak. W bramce Arsenalu dobrze grał Łukasz Fabiański

Trener po wielkim wrażeniem gry Smolarka ?

Smolarek wszedł na boisko w 71. min przy stanie 0:2, zmieniając Kevina Daviesa. Siedem minut później strzelił honorową bramkę dla Boltonu - swoją pierwszą w barwach angielskiego klubu - sprytnie przerzucając piłkę nad Martonem Fulopem. Również jako rezerwowy zaczął spotkanie Rasiak, który w drugoligowym (Championship) Watford zdobył w tym sezonie trzy gole, ale od 15 listopada leczył kontuzję i do gry wrócił tuż przed świętami.

Jego koledzy długo męczyli się z trzecioligowym Scunthorpe United, aż w 59. min trener Brendan Rodgers wpuścił na boisko Polaka. Osiem minut później Rasiak zdobył jedyną bramkę meczu. - Gregor dał doskonałą zmianę i znów strzelił bramkę w ważnym meczu. Jestem z niego bardzo zadowolony - chwalił Rodgers.

Arsenal pokonał 3:1 Plymouth, a w bramce "Kanonierów" cały mecz rozegrał Łukasz Fabiański. Trener Arsene Wenger już w piątek ogłosił, że po raz kolejny da szansę Polakowi. A przy tym zdementował spekulacje, że zamierza sprowadzić do klubu z Newcastle Utd Shaya Givena, zapewniając, iż ma w drużynie dwóch świetnych bramkarzy. Reprezentant Polski nie miał wielu okazji do wykazania się. W pierwszej połowie tylko raz dobrze interweniował, przerzucając piłkę nad poprzeczką. W 53. min przy stanie 2:0 mocnym strzałem z powietrza z pola karnego pokonał go Karl Duguid. W ostatniej minucie meczu Polak świetnie się spisał, instynktownie broniąc groźny strzał Rory'ego Fallona.

Świetną asystą popisał się pomocnik Wigan Tomasz Cywka w meczu z Tottenhamem. Polak przyjął piłkę na polu karnym kolanem, podbił kilka razy i wyłożył Henriemu Camarze, który trafił do siatki. Gospodarze wygrali jednak 3:1 po dwóch bramkach Romana Pawliuczenki i jednej Luki Modricia.

Kompromitacja Man City

Sensacją trzeciej rundy Pucharu Anglii była porażka Manchesteru City aż 0:3 z Nottingham Forest, które zajmuje 21. miejsce w tabeli Championship. Piłkarze City przegrali na własnym stadionie, gdzie po raz ostatni ulegli drużynie z niższej ligi w 1963 roku. A wystawili najsilniejszy skład, w którym zabrakło jedynie kontuzjowanych Robinho i Stephena Irelanda. - Znokautowani przez Tysona - podsumował w tytule "Sunday Mirror", bo najlepszym zawodnikiem gości był Nathan Tyson, który zdobył gola i wypracował dwa pozostałe.

Trener Mark Hughes, który jako zawodnik zdobył Puchar Anglii cztery razy, zapowiedział wzmocnienia drużyny. Po Waynie Bridge'u, który przyszedł z Chelsea do MC mają trafić w najbliższych dniach napastnik Roque Santa Cruz, bramkarz Shay Given i pomocnik Craig Bellamy.

Zawiodła Chelsea, która na Stamford Bridge tylko zremisowała z trzecioligowym Southend 1:1. Gospodarze objęli prowadzenie w 31. min po golu Salamona Kalou i chcieli najmniejszym wysiłkiem dowieźć ten wynik do końca. Gdy piłkarze Luiza Felipe Scolariego wyczekiwali na ostatni gwizdek sędziego, Carla Cudiciniego pokonał Peter Clarke i o awans wicemistrz Anglii będzie musiał walczyć na wyjeździe.

Zobacz gole Smolarka i Rasiaka w PA- Z czuba.tv ?