FC Barcelona przechodzi ewidentny kryzys. Dowód? Tylko jedno zwycięstwo w ostatnich siedmiu spotkaniach La Liga. To zaowocowało spadkiem drużyny w tabeli i to aż o dwie pozycje. Na laurach osiadł też lider Robert Lewandowski. Polak kapitalnie rozpoczął sezon i strzelał gola za golem. Tylko że podobnie jak i w całym zespole, tak i w nim coś się zacięło.
I choć wciąż ma pewne prowadzenie w klasyfikacji strzelców La Liga, to w ciągu ostatnich siedmiu meczów, powiększył dorobek tylko o dwa trafienia. Obecnie ma na koncie 16 bramek. I ta sytuacja mocno niepokoi hiszpańskie media. Tym bardziej że posucha strzelecka wpłynęła na sytuację 36-latka w innym prestiżowym zestawieniu.
Mowa o klasyfikacji Złotego Buta. Po tę nagrodę Lewandowski sięgał dwukrotnie - w sezonach 2020/21 i 2021/22. Jeszcze na początku grudnia wydawało się, że pewnie zmierza po trzecią statuetkę w karierze. Miał dwie bramki przewagi nad drugim z rywali, wówczas był nim Harry Kane. "Pod wodzą Hansiego Flicka łamie kolejne rekordy i nie wykazuje oznak spowolnienia. Co więcej, notuje jedne z najlepszych występów, porównywalne do tych, które miał jeszcze przed trzydziestką" - zachwycali się nim dziennikarze goal.com.
I wydaje się, że zapeszyli. Bo od tego czasu Lewandowski nie poprawił dorobku strzeleckiego. Stanął w miejscu, a gonić zaczęli go rywale. I go dogonili. A właściwie zrobił to jeden z nich, a konkretnie Mohamed Salah. W czwartkowy wieczór piłkarz Liverpoolu przyczynił się do zwycięstwa nad Leicester City i ustanowił wynik spotkania (3:1). Tym samym dopisał 16 trafienie do konta w Premier League. Ma więc tyle samo goli, co Lewandowski.
Na ten fakt uwagę zwrócili dziennikarze "Mundo Deportivo", którzy ostrzegają Polaka. "Uważaj Lewandowski! Walka o Złoty But się zaostrza. (...) Choć napastnik Barcelona ma 16 goli w lidze i nadal prowadzi w klasyfikacji Złotego Buta, to Egipcjanin Mohamed Salah już dorównał mu na szczycie listy" - podkreśliła redakcja.
Tak wielkiego optymizmu, jak jeszcze na początku grudnia, już nie ma. Co więcej, jeszcze przed końcem 2024 roku piłkarz Liverpoolu może wyprzedzić Lewandowskiego i zostać samodzielnym liderem. 29 grudnia angielska drużyna zmierzy się z West Hamem. A Polak do gry w lidze wróci dopiero 18 stycznia w meczu z Getafe.
Zobacz też: Sprzeczka u Lewandowskich, emocje wzięły górę. Wiadomo, o co poszło.
Lewandowski wróci do gry 4 stycznia, ale w Pucharze Króla. Wówczas rozegrany zostanie mecz z Barbastro. Niewykluczone, że w tym spotkaniu w końcu zadebiutuje Wojciech Szczęsny. Początek o godzinie 19:00. Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego starcia na stronie głównej Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej.